Wszystko, co napisałem – dedykuję naszemu synowi Artrowi – jako przewodnik życia.
Dzielę się z Tobą synu tym, co udało mi się osiągnąć.
Jarosław (JARO) Makosz – Tata
***
W tym, co robisz – znajdź swoją własną drogę do szczęścia.
Każdy z nas ma swoją indywidualną ścieżkę. Możemy uczyć się od siebie nawzajem i nasze drogi mogą być nawet podobne, ale nigdy nie będą takie same.
Temu poświęcam swoją 3 książkę, mającą pomóc w odpowiedzi na to pytanie. Praca ta poświęcona będzie tematyce coachingu personalnego.
Będę ją tworzył systematycznie i będzie powstawała na bazie wpisów z mojego bloga. Sam w swoim czasie miałem wiele pytań i mało odpowiedzi. Nie potrafiłem ich znaleźć. Może ta książka pomoże komuś i ułatwi odnalezienie odpowiedzi ?
Będzie powstawać na bazie moich osobistych doświadczeń. Mam za parę miesięcy 50 lat, więc choć trochę już wiem o życiu. Ciągle jeszcze wiele się uczę, ale chętnie podzielę się tym – co już wiem. Oczywiście jest to moje osobiste spojrzenie na świat. Ne uważam, że jest jedynie słusznym. Każdy może powiedzieć coś od siebie.
Zalecam sprawdzać wszystko i weryfikować każdego dnia. Tylko tak tworzy się prawdziwy postęp. To, co ja piszę – też sprawdzaj i zastanów się czy mam rację, patrząc na to ze swojego punktu widzenia ? Po stronach moich książek – pisz własne notatki. Skreślaj, podkreślaj – nawet wyrwij jakąś kartkę i wyrzuć – …. albo też zabierz ze sobą do kieszeni – i rusz w długą drogę, …. po szczęście.
Ja tak robię…
Jaro (Jarosław) Makosz
Ustroń 21.02.2021
Na okładkę wybrałem fotografię z włoskiej miejscowości Vernazza. W tym pięknym miasteczku spędziliśmy z moimi najbliższymi – Iwoną i Arturem – wiele pięknych chwil. Wspominam to miejsce w sposób bardzo wyjątkowy.
Zmień bieg ze WSTECZNEGO na DRIVE (naprzód) – TERAZ !

Obszary Życia
Proponuję prosty test. Chodzi o to aby wypełnić pola z grafu poniżej. Spróbuj to zrobić w taki sposób, aby na każdym słupku określić – na jakim poziomie jesteś w realizacji swoich potrzeb. Słupki ilustrują symbolicznie obszary naszego życia. Wypełnij je od dołu – jak naczynie.
Uwaga – bardzo ważne !
Skala jest określona przez Ciebie, tzn. że 10 to pełna realizacja Twoich (a nie kogoś innego, albo też jakiejś grupy społecznej) oczekiwań/pragnień/marzeń. Bądź w tym szczery. To Twoje życie. Sam się tutaj oceniasz. To Ty ustalasz, co oznacza 1 a co 10 na skali. Nie musisz realizować niczyich marzeń. Każdy z nas ma własne kryteria, tak jak każdy z nas jest niepowtarzalny.
Celem tego bardzo prostego testu jest szybkie określenie obszarów, w których mamy najwięcej do zrobienia. Powinno się tym poważnie zainteresować, ponieważ ma to ogromny wpływ na nasze życie. Czym szybciej zareagujemy – tym lepiej dla nas.
Podany graf jest moją propozycją. W ciągu swojego życia rysowałem wiele takich i podobnych tabel oraz rysunków. Ten jest tym, którym posługuję się od czasu do czasu, żeby zobaczyć – gdzie jestem i co powinienem poprawić. Weryfikuję to dość często i to bardzo mi pomaga.
Słupki ułożyłem w kolejności, jaka jest ważna dla mnie i bazuje na latach moich doświadczeń. Ty możesz mieć swoją własną kolejność i podobnie jak Twoja własna samoocena – tak i kolejność może być wyłącznie Twoja. Oczywiście ilość słupków może być w Twoim przypadku tak większa, jak i mniejsza. Te, które podałem są możliwie uniwersalne dla większości ludzi.
W kolejnych dniach będę rozwijał ten temat i mam nadzieję, że w czymś Ci jednak pomogę. Wyjaśnię też lepiej, co rozumiem przez niektóre z tych pojęć – bo nie wszystkie mogą wydać się aż tak oczywiste.
A teraz wypełnij odpowiednią ilość pól w każdym z obszarów życia. Im Twój wykres będzie wyżej i będzie bardziej wyrównany – tym Twoje życie będzie bardziej zbalansowane i harmonijne. Pamiętaj – to Twoja skala i Ty określisz, czym dla Ciebie jest „10”. Ta zabawa pozwoli Ci jasno zobaczyć – gdzie „Twoje Ja” czuje podświadomie, że powinno coś poprawić.

Wartości i środki
Wcześniej pisałem o obszarach życia. Natomiast teraz chcę powiedzieć o wartościach i środkach.
Za podstawową wartość uważam miłość. Jeśli nie kochamy i nie jesteśmy kochani – w naszym życiu wszystko ulega zaburzeniu. Miłość do kochanej osoby ma wpływ na wszystko inne. Może nas wynieść na wyżyny, o które sami siebie nie podejrzewaliśmy. To ona sprawia, że jesteśmy lepszymi ludźmi. Ona zawsze daje nam zdrowie i energię. Sprawia, że jesteśmy lepszymi ludźmi. Po tym ją poznać. Miłość można opisywać na wiele sposobów – i robiono to wiele razy. Najważniejsze jednak to jej doznawać i ją dawać. Na tym na razie poprzestanę.
Kolejną wartością jest zdrowie i energia. Celowo używam słowa „energia” dodatkowo. Dla mnie to stan nie tylko braku dolegliwości, czyli zdrowia fizycznego i psychicznego, ale znacznie więcej. To stan wysokiej energii życiowej. To ona sprawia, że jesteśmy silniejsi i radośniejsi. Widzimy wtedy życie zupełnie inaczej. Jesteśmy silnymi optymistami.
Wartością są wreszcie relacje z ludźmi oraz coś, co nazwałem „działaniem dla innych”. O ile słowo „relacje” jest zrozumiałe, to to drugie krótko wyjaśnię. Jest to dawanie innym tego co mamy w sobie. Jest to rodzaj pracy z innymi, współdziałania dla dobra wszystkich. Można to robić na różne sposoby. Można ofiarować coś fizycznego a można też dać innym swoje najlepsze umiejętności. Można wreszcie dać po prostu swój czas, na wysłuchanie drugiej osoby, zrozumienie jej, ….czasem też po prostu zwykłe docenienie jej i współczucie. Czasem nie trzeba wielkich rzeczy. Słyszałem ostatnio piękne słowa „Living is Giving”. To wyraża wszystko. Dalajlama zapytany o credo swojego życia – powiedział kiedyś: „Być użytecznym”. Oprah Winfrey użyła słowa „Serwis” – i miała tu na myśli dawanie innym i pracę dla nich. Wielcy ludzie, których słowa czytałem – prawie zawsze podkreślali rolę dawania. To nie jest przypadek. Tylu ludzi dochodziło do tego samego wniosku. Jest w tym prawda.
Kolejne 3 obszary życia, o których piszę to środki – a nie wartości. Posiadanie umiejętności, czasu, czy pieniędzy – samo w sobie niczego nie wnosi, jeśli nie jest właściwie wykorzystane. Czasem ktoś myli środki z celami. Warto więc się nad tym chwilę zastanowić.

Polecam książkę jednego z wielkich myślicieli naszych czasów – a jednocześnie prostego człowieka. Znajdziesz w niej wiele mądrości na temat poruszanych przeze mnie tematów drogi, wyborów i szczęścia. Mowa o Dalajlamie.
Jutro rozwinę bardziej temat środków. Do zobaczenia !
Miłość jest niezależna
Spośród wszystkich obszarów życia – tylko Miłość jest niezależna. Nic nie jest w stanie zmienić Miłości, ale Miłość może zmieniać wszystko. To dlatego pomiędzy miłością a resztą obszarów narysowałem kreskę, która symbolicznie ilustruje tę niezależność.
Czy można nie kochać tylko dlatego, że brak nam zdrowia, relacji z ludźmi, umiejętności, czasu, czy pieniędzy ? Oczywiście, że nie. Byłaby to słaba miłość, gdyby którykolwiek z tych czynników był ją w stanie zmieniać. Miłość jest niezależna i wieczna.

Wszyscy jesteśmy podobni
Jedną z rzeczy, jakich nauczyłem się w ciągu swojego życia to to, że wszyscy ludzie jakich spotykam są przekonani co do tego, że robią dobrze. Mówimy różnym językami,……pochodzimy z różnych miejsc i mamy różną historię.
Często dochodzi między ludźmi do niepotrzebnych nieporozumień – …….. a czasem nawet do wojen.
Drogą do tego, by takich sytuacji uniknąć jest głęboka próba zrozumienia powodów, dla których inny człowiek albo grupa ludzi zachowuje się tak, a nie inaczej.
Studiuję tę sztukę od lat i bardzo pomogła mi w tym książka Dale Carnegie.
Wiem, że tak naprawdę i ja chcę dobrze i on chce dobrze. Obaj tak naprawdę chcemy dobrze. Choć to czasem dwa zupełnie różne zdania, to każdy z nas jest przekonany co do swoich racji.
Próba zrozumienia drugiej osoby – przynajmniej próba – to już bardzo dużo.
Zdrowie i Energia
Dbałość o zdrowie oraz energię jest drugim po miłości obszarem, jaki wymieniam w odrębnym wpisie. Tutaj opisuję dbałość o właściwe ćwiczenia fizyczne. Oczywiście odrębnym tematem, choć mocno powiązanym jest dbałość o zdrowie psychiczne – czym zajmę się w jednym z przyszłych wpisów. Jeszcze innym zagadnieniem jest właściwy sposób odrzywiania i odpoczynku. Będą to kolejne wpisy, w których podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem.
Jednym z godnych polecenia systemem ćwiczeń fizycznych jest – system Pilates, który został opracowany przez pewnego niemieckiego trenera, na początku XX wieku. Stworzył go jako system mający w bardzo krótkim czasie poprawić ogólną sprawność i siłę organizmu. Josef Pilates osiągał znakomite wyniki także podczas stosowania jego metody w rekonwalescencji osób po dłuższych chorobach, pobytach w szpitalu, itp. Wkrótce też zainteresowało się jego osiągnięciami wojsko i także tam zaczęto stosować jego ćwiczenia – z dużym sukcesem.
Swój system Pilates oparł w dużej mierze na elementach jogi. Dodał jednak to niego wiele ćwiczeń wykorzystujących tzw. stretching oraz izometrię.
Ja w zbiorze swoich ulubionych ćwiczeń mam także i jego rozwiązania. Przez wiele lat poszukiwałem swojej własnej, optymalnej i prostej drogi w ćwiczeniach fizycznych.
Moim wyborem są ćwiczenia z wykorzystaniem masy własnego ciała. Wyszedłem od samego początku z założenia, że chcę rozwijać wszystkie partie ciała w sposób możliwie jak najbardziej kompleksowy i zharmonizowany. Uważam, że najlepsze systemy treningowe stosuje wojsko. Analizując to, jaki zakres ćwiczeń wybrały różne armie świata – wiem, że to żołnierze właśnie mają rację. Ich ćwiczenia są proste i uniwersalne. Można je wykonywać wszędzie – w domu, w pokoju hotelowym, w parku, słowem – gdziekolwiek. Sylwetki żołnierzy są też rozwinięte bardzo proporcjonalnie, ponieważ wykorzystują wyłącznie ciężar własnego ciała. W ich systemie kładzie się nacisk na ogólną sprawność i wytrzymałość. Są to cechy potrzebne nie tylko w wojsku, ale także w życiu. Nie chodzi tu o przesadnie rozwinięte mięśnie, ale o to by ciało żołnierza nie zawiodło go wtedy gdy trzeba.
Ciało człowieka poddanego takiemu treningowi samo równoważy wszelkie napięcia w różnych obszarach oraz doprowadza do proporcjonalnego rozwoju różnych grup mięśniowych. Są to najczęściej ćwiczenia wielo-mięśniowe, które bardzo harmonijnie wzmacniają słabsze partie ciała i nie doprowadzają do nienaturalnych proporcji, wskutek nadmiernego rozwinięcia jednych partii ciała a zaniedbania innych. Tak dzieje się w przypadku niezwykle popularnych na siłowniach ćwiczeń izolowanych. Nierzadki jest obraz osoby ćwiczącej o znakomicie rozwiniętej jednej partii ciała, ale nieproporcjonalnie zaniedbanej innej części. W konsekwencji wygląda to bardzo nienaturalnie – nie wspominając o prawdziwej sprawności.
W moich ćwiczeniach korzystam z rozwiązań jogi, plates, kalisteniki. Czytałem też świetną książkę, jaką napisał Paul Wade „Skazany na trening”. Opisuje ona ćwiczenia, jakie wykonują więźniowie. Są to te same ćwiczenia, jakie stosuje także wojsko. Wystarczy 5-6 prostych ćwiczeń, ale wykonywanych systematycznie – a przynosi to naprawdę świetne efekty w postaci bardzo szybkiego rozwoju sprawności. Teraz w okresie pandemii te ćwiczenia jeszcze bardziej są warte polecenia. Można je wykonać wszędzie – nie mając żadnego sprzętu !
Nie widzę powodów, żeby Panie nie mogły wykonywać tych samych ćwiczeń. Absolutnie tak. Jutro napiszę o tym więcej.
A jeżeli szukasz dobrej muzyki relaksacyjnej, która pobudza tak do medytacji, jak i do ćwiczeń – polecam znakomity album Polskiego muzyka elektronicznego z Krakowa. Nazywa się MADIS. Jego „Sea of Tranquility” daje mi to, czego szukam w muzyce.
Jak ćwiczyć – uniwersalny zestaw
Podam kilka podstawowych ćwiczeń, jakie polecam każdemu – w każdym miejscu. Można je wykonywać bez względu na wiek i płeć – przez całe życie.
- Pompki

2. Przysiady

3. ABS

4. Stretching pozycja 1

5. Stretching – pozycja 2

ZNACZENIE SNU
Czasem przyczyn wielu problemów szukamy w tylu innych źródłach – a wystarczy po prostu dobrze się wysypiać.
Dzisiaj opowiem krótko o śnie i jego znaczeniu. Drugim co do ważności obszarem dla mnie jest Zdrowie i Energia. Pisałem już tym wcześniej tutaj. Mam tu na myśli nie tylko brak choroby, ale coś znacznie więcej – Energię i Witalność. Są one kluczowe. Mają wpływ na wiele innych obszarów życia. Tutaj źródła leżą tak w psychice człowieka, jak i w jego fizyczności.
Podstawą zdrowej psychiki jest właściwe nastawienie. W literaturze anglojęzycznej funkcjonuje tu pojęcie „mindset”. Lubię je i będę go często używał. Mindset jest najpierw – a dopiero potem jest odbiór tego, czego doznajemy. Człowiek o silnym mindset potrafi pokonać niewyobrażalnie wiele. Rozwinę ten temat w osobnym wpisie.
Jeżeli zaś myślę o fizyczności, to wpływ na nią mają przede wszystkim: sen, oddychanie, właściwe nawodnienie organizmu, aktywność fizyczna oraz odżywianie. Niby banalne, ale …….. właśnie – jak często lekceważone.
Dziś powiem tylko o śnie. Różne są szkoły i zazwyczaj podaje się, że potrzebujemy ok. 7-9 godzin, aby dobrze funkcjonować. Albert Einstein spał np. 11 godzin.
Osobiście stosuję zasadę odpowiednio wcześniejszego i regularnego pójścia spać oraz pozwolenie organizmowi wypocząć tak długo, jak potrzebuje – fizjologicznie. Czasem jest to 9, czasem 8,5 a czasem np. 7 godzin. Zależy to od aktualnej potrzeby i stanu zmęczenia. Regularność natomiast rozpoczęcia snu uważam za ważną. Oczywiście nie trzymam się tych zasad w jakiś sposób nadmiernie sztywny. Nigdy zasada nie jest dla mnie ważniejsza niż istota. Podejście takie ma jednak swoje zalety i szczerze je polecam. Nawet nie podejrzewamy siebie o to, jak wiele więcej możemy osiągnąć umysłowo i fizycznie dodając sobie choćby 5 minut snu więcej. To jest nieocenione ! Nie okradajmy siebie ze snu. On podnosi jakość naszego życia oraz doznawanie szczęścia.
Mindset ( Nastawienie Umysłu)
Jedną z kluczowych różnic pomiędzy ludźmi umiejącymi odnaleźć szczęście, nawet w najtrudniejszych sytuacjach a tymi, którzy są wiecznie niezadowoleni – bez względu na to, ile mają – jest Nastawienie Umysłu (moje tłumaczenie słowa Mindset).
Aby łatwo odpowiedzieć sobie na pytanie „Jaki jest mój mindset ?” – trzeba odpowiedzieć najpierw na pytanie „Czym jest dla mnie życie ?”. Tutaj odpowiedzi będą różne. Oto kilka przykładowych.
Ktoś powie, że życie to walka. Wierzy, aby coś osiągnąć trzeba twardo walczyć. Trzeba być lepszym niż inni, sprytniejszym. I rzeczywiście stara się pokonać innych, żeby osiągnąć cele których pragnie. Często mu się to udaje, jednak to ma swój kres. Potem bardzo cierpi – kiedy ostatecznie dociera do niego, że jest przecież tylu lepszych niż on i to w jakiejkolwiek dziedzinie. Potem cierpi jeszcze bardziej, kiedy widzi na jak bardzo niewiele rzeczy ma wpływ – a przecież chciałby ustawić cały świat według swojego ja.
Ktoś powie, że życie to pasmo cierpienia, z krótkimi przerwami na przyjemność. Tacy ludzie są z reguły wiecznymi pesymistami. Szklankę w połowie pełną wody widzą w połowie pustą. To na pustej połowie skoncentrują swoją uwagę. Są utrapieniem dla siebie i innych.
Ktoś inny powie, że życie doczesne to tylko przedsmak życia w niebie – życia wiecznego. Pogrąży się bardziej w modlitwach i odseparuje się od żywych.
….. I tak można mnożyć różne odpowiedzi. Każda z nich ujawnia to, czym się kierujemy. Inaczej – jak jesteśmy nastawieni. To nastawienie jest właśnie pierwotne. Najpierw coś sobie ktoś wmówi – a potem to się dzieje. Tak się dzieje nie dlatego, że rządzą tym jakieś nadprzyrodzone siły, ale dlatego że widzimy świat przez takie okulary – jakie chcemy. Te okulary to właśnie MINDSET.
Ten blog ma charakter całkowicie subiektywny. Przedstawiam w nim swój własny punkt widzenia wszystkiego. Powiem więc, czym życie jest dla mnie – jest przygodą.
Przygodą, która niesie bardzo różne przeżycia i emocje.
Tak dobre, jak i bolesne.
Przynosi słońce i deszcz i potem znowu słońce.
Daje i odbiera.
Wynosi do nieba i strąca w ciemność, żeby znowu podnieść do nieba.
To jednak, co przeżywam – pozwala mi lepiej poznać życie i je zrozumieć.
Zrozumieć innych ludzi i to, jak działa świat – ale też siebie samego.
Chciałbym na tej drodze zawsze być człowiekiem – bez względu na to, co się dzieje.
Czy jestem w górze, czy w dole.
Czy coś mam, czy nie mam nic.
Czy otaczają mnie dobrzy ludzie, czy też kiedy zostaję sam.
Dla mnie to wszystko jest życiem w całej rozciągłości.
Wszystkie wydarzenia są dla mnie ważne, bo sprawiają że bardziej staję się tym człowiekiem którym właśnie powinienem się stać.
Myślę, że jestem z natury jednak optymistą, bo wierzę w sukces na tej drodze. Przeszłość, teraźniejszość, jak i przyszłość widzę pozytywnie. Przechodziłem różne chwile w swoim życiu, ale kiedy spojrzę wstecz – to nigdy nie straciłem wiary w siebie i w innych ludzi. Wiem, że w każdym z nas jest siła która może sprawić, że nasz świat będzie lepszy i piękniejszy. To jest właśnie mój Mindset – pierwotna wiara w to, że idę w dobrą stronę i że zdarzy się zaraz coś dobrego. Nie tylko w to wierzę, ale też to robię.
Wierzę też, że te parę słów jednak w czymś Ci pomogło. Po to to piszę.
„Często wszystko jest uratowane wtedy, kiedy się myśli, że już zostało stracone” LEW TOŁSTOJ (to jeden z moich ulubionych cytatów i ulubionych pisarzy).
CODZIENNA WERYFIKACJA KURSU

Mówiłem już o najważniejszych obszarach życia. Pokazałem także pewną tablicę, którą jeszcze raz przypomnę. W bardzo prosty sposób przedstawia ich rozkład oraz priorytety. Jak zawsze przypomnę, że jest to moje indywidualne podejście, które jednak szczerze polecam, ponieważ nigdy się na nim nie zawiodłem.

A teraz uwaga – każdego dnia weryfikuję, czy w tych obszarach coś zrobiłem. Coś, nawet cokolwiek. Oczywiście robię to, biorąc pod uwagę priorytety. Nie chodzi tu o to, żeby w każdym obszarze robić coś po równo, ponieważ jest jak najlepiej zrobić więcej w obszarach wg. ich priorytetów. To jest OK. Ważne jest jednak, aby także w pozostałych zrobić przynajmniej jeden mały krok do przodu.
Myślę, że zagadnieniu celów i drogi poświęcę osobny wpis. Jest tutaj bardzo istotna różnica w podejściu pomiędzy tym, co ja proponuję – a tym, co mówi się dość powszechnie, czyli wyznaczaj sobie wyraźne cele, bo kto ich nie ma zdąża do nikąd.
Ja proponuję coś zupełnie innego. Na ten moment powiem jedynie, że dla mnie to droga jest ważna, nie cele. A ściślej – kurs (kierunek) tej drogi. To, co inni nazywają realizacją celów – dla mnie jest jedynie konsekwencją poruszania się w dobrym kierunku. Być może komuś taka filozofia wyda się dziwna. Ja widzę w niej jednak jak największą, logiczną spójność. Ponadto – brak wyobrażonych pseudo-celów nie powoduje bezsensownego bólu i frustracji, w przypadku nie osiągnięcia tych pseudo-celów. Należy jednak pamiętać, że kierunki o których piszę to nie pseudo-cele i pseudo-wartości (typu dom, samochód, podróże, itp.). Myślę tu o wartościach prawdziwych (miłość=szczęście; zdrowie i energia; działanie dla innych). Jeżeli to je ustawi się jako priorytety, to te drobiazgi właśnie mogą (ale też nie muszą) pojawiać się same. Jeżeli się pojawią i są dobre – cieszmy się z tego. Jeżeli ich brak – trzymajmy się kursu. To kurs jest ważny.
Mógłbym także użyć porównania do żeglującego jachtu. Dla mnie osiąganie jakiś sukcesów na drodze wędrówki wybranym kursem – jest jedynie konsekwencją obrania właściwego kursu – nigdy zaś celem.
Wyobraź sobie, że jesteś na pełnym morzu i po żadnej stronie nie widać horyzontu, ani też jakichkolwiek innych punktów odniesienia. Masz jedynie kawałek kartki, z naniesionymi na niej słupkami. Każdego dnia, nawet kilkukrotnie możesz zadać sobie pytanie o to, jak realizujesz swoje zadowolenie w postępach na Twoich słupkach, reprezentujących obszary życia. W ten sposób chwila po chwili, dzień po dniu, rok po roku – płyniesz po dobrym kursie. Kiedy widzisz, że zbaczasz -korygujesz kurs swojego jachtu, zwanego życiem – odpowiednio wcześnie. Wystarczą lekkie ruchy kołem sterowym. Jeżeli robisz to z wyprzedzeniem, to prawie nie czujesz przy tym wysiłku. Ważne, że umiejętnie wykorzystujesz wiatr i wszystkie elementy, jakie zna dobry żeglarz. Ktoś, kto nie potrafi żeglować – może wręcz doprowadzić do wywrócenia jachtu. Wykrywaj więc w porę odchyłki kursu.
Jeżeli tak płyniesz – będziesz płynął szczęśliwie. Będziesz po drodze spotykał pięknych ludzi i zobaczysz piękne miejsca. Wierzę, że to da Ci wewnętrzny spokój i radość. Niczego w Twoim życiu nie zabraknie. To będzie dobre życie.
Ktoś, kto tak płynie – porusza się po obranym kursie tak w dzień, jak i w nocy. Nie potrzebuje widzieć słońca ani gwiazd. Może płynąć w czasie gęstej mgły, sztormu, i śnieżnej zamieci. Ma tylko tę małą tabelkę. Ona w zupełności wystarczy. Trzeba jedynie dostatecznie często o niej sobie przypominać.
ZNACZENIE SZCZĘŚCIA

Wszyscy chcemy być szczęśliwi – bez względu na to, skąd pochodzimy i co robimy.
Szczęście jest jednak stanem, który ma swoje zróżnicowane natężenie w różnych momentach. W zależności od tego w jakim stanie zdrowia emocjonalnego jesteśmy – może być uczuciem, które jest zawsze powyżej poziomu zera – choć wyżej lub niżej. Taki „wykres” prezentują osoby bardzo stabilne emocjonalnie i mające właściwy Mindset (o Mindset piszę tutaj).
Może też być u niektórych osób raz powyżej poziomu zera a raz poniżej. Poziomem zera określam stan, w którym dana osoba jest raczej bierna i po prostu jest – bez uczucia radości i spełnienia. Są też osoby, które przez większość czasu są poniżej poziomu zera, albo wręcz zawsze. To takie osoby powinny przyjrzeć się swojemu życiu w sposób szczególny.
To, co jest bardzo istotne w tym miejscu – to uświadomienie sobie, że bycie szczęśliwym w życiu jest świadomym wyborem. Choć brzmi to dziwnie, to to czy będziemy szczęśliwi, bądź nie – zależy tylko od nas. Trzeba sobie najpierw powiedzieć „Tak, chcę być szczęśliwym”. Można też wybrać inną drogę – wiecznego narzekania na wszystko i widzenia świata przez szary filtr. Na to jednak szkoda życia – a mamy tylko jedno i nie będzie drugiego,…… innego. To my tworzymy swoje własne szczęście.
To prawda, że życie często nie ułatwia nam bycia szczęśliwymi. Są osoby, których życie jest wyjątkowo trudne. Bardzo im współczuję. Cóż jednak nam pozostaje ? Próbujmy sobie w tym nawzajem pomagać. Dawajmy sobie siebie nawzajem. O to tu między innymi chodzi – o dawanie. To zwłaszcza dawanie sprawia, że mamy poczucie szczęścia.
A oto wykresy, które na osi czasu przedstawiają skalę poczucia szczęścia i jego zmienność:
TYPOWY – brak większych stanów szczęśliwości i okresowe popadanie poniżej poziomu zera. Takie osoby boją się zmiany w swoim życiu i godzą się z „bylejakością”, choć mogłyby zrobić dla siebie znacznie więcej. Ogranicza je zazwyczaj strach porażki i brak woli pracy nad sobą.

DEPRESYJNY – zawsze poniżej poziomu zera. Taka osoba na dłuższą metę niszczy siebie i innych. Potrzebuje pomocy innych osób, ale też musi sama pomóc sobie. Podstawą jest zrozumienie tego, co „sami robimy sobie”.

NIESTABILNY – charakteryzuje osoby potencjalnie zdolne do zdrowia emocjonalnego i silnego poczucia szczęścia. Coś jednak wytrąca je zbyt łatwo z tego stanu. Należy sobie odpowiedzieć na pytnie „Co to jest ?” i jak najszybciej nad tym pracować.

SZCZĘŚLIWY – To najlepszy ze stanów. Do niego właśnie należy dążyć. Osoba o takiej charakterystyce, pomimo stanów „wyższych” i „niższych” jest wciąż powyżej poziomu zera. Ponadto jest w nim znacznie powyżej zera. I oto właśnie chodzi.

A teraz pytanie: JAKI TWOIM ZDANIEM JESTEŚ TY ?
SZTUKA ŻYCIA

„Wszystko już rozwiązano, za wyjątkiem tego – jak żyć.”
Jean Paul Sartre
Wczoraj pisałem o znaczeniu szczęścia w naszym życiu. W każdym obszarze życia jest ono bardzo istotne. Wszystko, cokolwiek robimy jest wtedy naprawdę wartościowe. Czujemy wtedy, że robimy dokładnie to, co powinniśmy. Tak więc warto w ciągu dnia zapytać siebie „Czy dbam o swoje szczęście”. Jeżeli jesteśmy szczęśliwi – dajemy szczęście. I to ma sens.
Umiejętność bycia szczęśliwym jest pewnego rodzaju sztuką. Wbrew pozorom, trzeba się tego uczyć. Nazwałbym tę umiejętność Sztuką Dobrego Życia.
Wkoło słychać tyle różnych narzekań, …..tyle jest nerwowości, lęków i zupełnie niepotrzebnych kłótni. To prowadzi do niszczenia w sobie życiowej energii. Mimo to, wielu ludzi zupełnie tego nie dostrzega. Cały czas powtarzają te same błędy i niszczą tym tak swoją energię – jak i innych. Tymczasem zmieniając tylko nastawienie (Mindset), mogą te wszystkie problemy co najmniej łagodzić.
Prawda jest taka, że większość tych rzeczy, które powodują takie kłótnie i niepokoje – są praktycznie nieistotne. Człowiek o właściwie ustawionym Mindset – skupia się w tym samym czasie na pracy, na rozwiązaniach i na dobrej komunikacji z osobami w swoim otoczeniu. Daje innym dobrą energię i stara się wszędzie szukać rozwiązań, zamiast bezproduktywnie narzekać. Jest kreatywny. Nigdy się nie poddaje. Może być zmęczony, ale nigdy nie popada w rozpacz. Trudne sytuacje nie powodują u niego chęci przelania złych emocji na innych ludzi. Tak postępują ludzie mądrzy.
Te dobre umiejętności – jedni posiadają już w dzieciństwie, inni później, jeszcze inni znacznie później, a niektórzy nigdy. No cóż. Gdyby to było takie łatwe, sztuka życia nie byłaby sztuką.
Bardzo często nie mamy wpływu na to, co przynosi życie. Na pewno nie mamy wpływu na to jak zachowają się inni. Mamy jednak wpływ na jedno – na to jak zachowamy się my sami. Jakiś czas temu znalazłem w Medytacjach Marka Aureliusza piękne słowa.
„Bez względu na to, co inni robią bądź mówią – Twoim powołaniem jest być dobrym”.
Moje ulubione fragmenty (jedynie w j.angielskim) – słucham ich często.
Meditations of Marcus Aurelius – SUMMARIZED – (22 Stoic Principles) – YouTube
Marek Aurliusz jest jednym z tych wybitnych myślicieli, którzy wywarli na wielu ludzi niezwykły wpływ. Napisał w swoim życiu niewielkie dzieło – „Medytacje”. Powstało u schyłku jego dziejów. Pisał je nocami. Zawarł w nim całą mądrość swojego życia. Wiemy, że nie zamierzał dzięki niemu stać się znanym. To, co pisał – tworzył niejako dla siebie. Jakby podsumowywał całą swoją wiedzę o sztuce życia i całe doświadczenie. Stało się inaczej. Jego praca przetrwała blisko 20 wieków i dziś cały czas możemy korzystać z jego mądrości. To myśliciel wyjątkowy.
Wyżej, Wyżej, Wyżej
Jeżeli chcesz wzbić się naprawdę wysoko – musisz po kolei wyrzucać za burtę wszystkie rzeczy, które są Ci niepotrzebne, a jedynie ściągają Cię w dół.
Zastanów się – czy naprawdę ich potrzebujesz i zrób to jak najszybciej ?
Ci, którzy tego nie zrobią – będą zawsze dryfować tylko nisko. Nigdy nie wzbiją się do granicy swoich możliwości. Pamiętaj o tym i wzbij się.
Nie myślę tu jedynie o przedmiotach, ale przede wszystkim o tym, co robisz najczęściej. To te elementy są prawdziwymi ciężarami. A Ty nie umiesz z nich od lat zrezygnować. Myślę o Twoich przyzwyczajeniach, działaniach, nałogach i wszystkim tym, co Ci tylko przeszkadza. Nawet nie wiesz, jak pięknym życiem mógłbyś żyć, gdyby nie to. Spróbuj to porzucić, cokolwiek to jest i nie sprawia, że stajesz się każdego dnia lepszym człowiekiem….
Skoncentruj się tylko na najważniejszym. Bądź niepowstrzymany. Wykorzystuj każdą sytuację, jaką przynosi Ci życie (nieważne czy dobrą, czy złą) – po to, żeby wzbić się jeszcze wyżej. Żeby wyciągnąć z niej wnioski i się uczyć. Pracuj nad sobą niestrudzenie.
Tylko wtedy Twoja droga do nieba będzie otwarta. Tylko wtedy NIEBO JEST GRANICĄ…
JARO MAKOSZ
Spójrz wstecz – i gdzie jesteś dzisiaj ?
W swojej książce „Obudź w sobie olbrzyma” – Tony Robbins proponuje ciekawy test. Chodzi mu mianowicie o spojrzenie na siebie z perspektywy czasu, a dokładnie na swoją sytuację sprzed 5 i 10 lat.
Co prawda pytania, które on stawia w książce są trochę inne i nie pokrywają się z tymi, które ja bym zadał – to postanowiłem jednak zastosować jego metodę oceny wstecz do swoich „obszarów życia”.
Dlaczego Tony wybrał akurat takie ilości lat ? Myślę, że z prostej przyczyny. Już 5 lat jest na tyle długim okresem, że pozwala bez wątpliwości stwierdzić, czy podążaliśmy w międzyczasie dobrym kursem. Nie mówiąc już o 10 latach, które pozwalają zmienić prawie wszystko.
Cały czas używam tej samej tabeli, jaką stworzyłem – najlepiej wieczorem. Służy ona z powodzeniem tak do korekty kursu krótkoterminowego (dzień, tydzień) – jak i korekty kursu długoterminowego (lata). Znaczne różnice w naszej własnej samoocenie dla poszczególnych obszarów, mówią bardzo dużo o tym dokąd szliśmy i czy nie należy czasem mocno zakręcić w którąś stronę, żeby skorygować kurs.
Tak więc poświęć dosłownie chwilę na prostą zabawę:

Zacznij, Przestań, Więcej, mniej
Ten zagadkowy tytuł dzisiejszego wpisu dotyczy metody, którą w jednej z książek proponuje Brian Tracy.
Spodobała mi się, sam ją stosuję i dlatego też zdecydowałem, że Ci ją przedstawię.
Wykonałem do niej swoją własną tabelkę, która jak wierzę – dobrze ilustruje te 4 pytania, zgrupowane w jednym miejscu. Nazwałem ją tabelą START-STOP.
Oto ona:

O co w tym chodzi ? To proste. Trzeba sobie zadać 4 pytania w świetle podstawowych obszarów życia
- Co powinienem zacząć robić, a czego na razie nie robię (jest to coś, co należy jak najszybciej zacząć robić, aby natychmiast poprawić sytuację)
- Co powinienem przestać robić, co cały czas jednak robię (jest to coś, co należy jak najszybciej odrzucić, bo pogarsza tylko sytuację).
- Czego powinienem robić więcej.
- Czego powinienem robić mniej.
Przypomnę obszary życia:

I praktyczny przykład:
Obszar „ZDROWIE I ENERGIA” – przykładowe koreky
- START (co zacząć) – regularne ćwiczenia fizyczne.
- STOP (co przestać) – używać cukru.
- WIĘCEJ – więcej spać, więcej spacerować
- MNIEJ – siedzieć przy biurku
I tak dla każdego obszaru. Warto taki test zrobić raz w tygodniu. I OCZYWIŚCIE ZAPISUJ WYNIKI. Wszystko, co nie zostanie zapisane – nie zostanie też zrealizowane. Uwierz mi. Jeśli chcesz się przekonać – po prostu nie pisz i tego nie zrobisz. Albo też napisz i to zrobisz. Bo to pokazuje – jak serio traktujesz swoje analizy. Myśl więc z ołówkiem w ręku. Najlepiej tego samego dnia tygodnia – wówczas wytworzymy w sobie swojego rodzaju cykl weryfikacji. Te 2 tabelki (Obszary Życia oraz Start-Stop) pozwolą naprawdę zdziałać w naszym życiu bardzo wiele.
ILE POWINNO SIĘ PIĆ WODY ?

Woda to podstawowy składnik naszego ciała. Zanim zaczniemy się zastanawiać dlaczego nasze zdrowie czy energia są zachwiane – powinniśmy zapytać samych siebie „Czy piję dostateczną ilość wody”.
Większość osób pije jej zdecydowanie za mało. Tymczasem prawidłowa ilość jest łatwa do sprawdzenia. Jeżeli nasz mocz jest bardzo, bardzo jasny – znaczy to, że jest OK. Wyjątkiem jest pierwszy mocz po przebudzeniu. Ten może być ciemniejszy i bardziej spieniony. Każdy kolejny powinien być coraz jaśniejszy.
Jeżeli nie nawadniamy właściwie swojego ciała – krew staje się gęstsza i serce tłoczy ją znacznie ciężej. Woda jest jak dobry „smar” dla całego organizmu. Pozwala też wypłukiwać z niego wszystkie produkty przemiany materii.
Wypicie rano już 1 szklanki wody podnosi znacznie nasz metabolizm. To oznacza oczywiście, że spalamy więcej niepotrzebnego tłuszczu w swoim ciele ! Czyż to nie wspaniała wiadomość ?
Mało kto jednak tak robi. Wiedzą o tym natomiast doskonale sportowcy. Warto więc ich naśladować.
Ważna jest też jakość wody. Oczywiście przefiltrowana będzie z reguły lepsza niż nalana bezpośrednio z kranu. Ta z butelki szklanej będzie lepsza niż z butelki plastikowej. Ja natomiast mam 2 dość proste zasady, warte polecenia każdemu.
1. Zawsze pozwalam wodzie opaść po jej nalaniu. Wystarczy nawet kilka minut. Elementów niepożądane – typu np. kamień i inne zanieczyszczenia mechaniczne – opadają na dno same.
2. Zawsze zostawiam trochę wody na dnie szklanki. Robię tak, aby nie wypijać tych elementów, których dotyczy punkt powyżej. Tę resztę wody po prostu wylewam.
Mam nadzieję, że choć trochę Cię zmotywowałem do picia wody.
Ja jutro zacznę swój dzień od 1 szklanki zdrowej wody, a Ty ?
PRIORYTETY i KONCENTRACJA
W ciągu naszego dnia mamy wiele rzeczy do zrobienia. Są ludzie, którzy wiele planują na lata, a nawet na całe życie. Ja do nich nie należę. Lubię, kiedy życie mnie zaskoczy.
To sprawia, że często muszę wychodzić ze swojej strefy komfortu – to prawda, Ale ja tego właśnie chcę. To mnie stymuluje i stwarza okazje do konfrontacji ze światem, – jak i z sobą samym. To sprawia, że mam okazję szybciej stać się tym, kim powinienem. To część mojej filozofii życia. Dla wielu dziwnej – dla mnie naturalnej. Gdybym żył w wiecznym dobrostanie, nie poznałbym prawdziwego życia. Czasem więc potrzebuję stabilizacji a czasem destabilizacji. Intuicyjnie wiem – kiedy i czego.
Chcę dotykać prawdziwego życia i świata. W całym jego pięknie, ale także i cierpieniu. Chcę w ten sposób zrozumieć lepiej jego funkcjonowanie i dać coś innym. Żyjąc w wygodzie, żyłbym jedynie w wyobrażeniach świata – a to nie to samo. Robinson Crusoe musiał wyruszyć w nieznane, żeby poznać to o czym mówię. Nie trzeba być aż tak ekstremalnym, ……ale coś w tym jest.
Niemniej nawet ja, w swojej prostocie mam pewne zasady. Staram się koncentrować w ciągu dnia na szybkim podziale działań, na cztery grupy.
Poniżej graf obrazujący dobrze ten koncept. Niebieskie kulki reprezentują różne działania.

Najbardziej koncentruję się na pierwszym. Tak naprawdę jednak to w pole o nr. 1 (zadania najważniejsze i jednocześnie najłatwiejsze i najszybsze) wpadają mi kolejno zadania z pola nr 2, potem z pola nr.3 i ostatecznie 4.
Jeżeli nawet nie zdążę zrobić wszystkiego (a nierzadko tak jest) – koncentruję się na działaniach 1 i 2. Zadania z grupy 3 i 4 zazwyczaj można sobie zostawić na później. W ostateczności na następny dzień. Jeżeli nie będzie ważniejszych zadań następnego dnia – automatycznie te zadania z dzisiejszej grupy 3 i 4 awansują do grupy 2, albo nawet 1.
To koncept zasadniczo różny od tego, który proponuje wielu coach’ów. Oni są zdania, że to raczej grupa nr.2 powinna iść na pierwszy ogień. Argumentem jest dla nich także energia, jaką posiada się na początku pracy. Dla mnie – szkoda na nią czasu, jeżeli mogę szybko i energicznie zrealizować grupę nr.1. Jej ważność jest większa. Ponadto jest też dobrą rozgrzewką, przed grupą nr.2, która jest trudniejsza i jednocześnie mniej ważna.
Gdybym jednak miał w dwóch zdaniach podsumować to, czym kieruję się w życiu jeśli chodzi o priorytety – jest to:
„Skoncentruj się na wybraniu takich działań, gdzie przy najmniejszym nakładzie energii i czasu – możesz osiągnąć jednocześnie największe rezultaty. I niech to są rezultaty, których wpływ na wszystko inne jest największy „.
To jest moja grupa docelowa. Jeżeli ona jest wyczerpana – przechodzę do grupy nr. 2, itd.
Tak, to jest istota. Cała trudność i doświadczenie polegają jednak często na tym, żeby umieć taką grupę działań wyróżnić – spośród wielu innych. TO JEST PRAWDZIWA SZTUKA. Jestem przekonany, że dokonując każdego dnia takich wyborów – będziesz osiągał coraz to lepsze rzeczy w swoim życiu. A to dlatego, że jeden dzień jest odzwierciedleniem całego życia. To jak przeżyjesz ten jeden dzień – mówi wiele o tym, jak przeżyjesz całe życie.
Jeżeli jeszcze tego nie zacząłeś zmieniać – zmień od razu. Płyń swoim jachtem (życiem) spokojnie i ufnie. Popłyniesz w dobrą stronę.
KOKPIT

DIAGRAM JEŻA

Stworzono coś takiego, jak Diagram Jeża oraz diagram Ikigai – pomagają one wybrać trafnie swój zawód i życiową drogę.
Od Twoich decyzji dziś – zależy Twoja przyszłość za 10, 20, 30 lat. I nie adresuję tych słów tylko do ludzi młodych, ale do ludzi w każdym wieku.
Więc dobrze to przemyśl.
W literaturze istnieje pojęcie „Hedgehog Concept” (koncepcja jeża). Spotkałem się jednak ostatnio także z diagramem Ikigai – źródłem jest strona osoby, która poszukuje w życiu w bardzo podobnych obszarach do mnie (przypadkowo na nią wpadłem). Prowadzi ją Kyle Kowalski (www.sloww.co). Myślę, że wykonuje dobrą pracę i chętnie bliżej zapoznam się z tą stroną www.
A oto i diagram dot. wyboru zawodowej drogi w życiu człowieka, wg. Diagramu Jeża. Obszar na przecięciu się wszystkich zbiorów – jest tym, który powinieneś wybrać.

Oraz jego moim zdaniem doskonalsza wersja – Diagram Ikigai.

A także, moja wersja (jeszcze bez nazwy). Jest najprostsza. Jeżeli obierzesz tę drogę – możesz mieć mocny wiatr w oczy. Tą drogą pójdą tylko nieliczni – wiem o tym. Wierzę jednak, że to co wychodzi nam najlepiej – zostało nam w pewien sposób dane. Ktoś powie przez naturę, inny przez los a jeszcze inny – przez Boga. Jest to rodzaj daru, który każdy z nas ma, ale nie każdy go odkrył. Jeżeli obierzesz taką drogę zaczniesz siebie lepiej rozumieć a to, co robisz stanie się także Twoją pasją – nawet, jeśli dzisiaj jeszcze nią nie jest. Może nie będziesz bogaty……ale też nigdy nie będziesz biedny. Ani Ty, ani Twoja rodzina. Wykonuj jedynie to powołanie najlepiej jak potrafisz – to wszystko. Pamiętaj – DO YOUR BEST. Zawsze znajdą się przy Tobie ludzie, którzy Ci pomogą. Wyrosną jak spod ziemi. Jak posłani przez kogoś dobrego. Chcesz się przekonać ? Ha… spróbuj, jeśli masz odwagę 🙂 To działa. Jedno jest pewne – będziesz robił dokładnie to, co powinieneś. Podstawą jest odnalezienie tego daru i dzielenie się tym z innymi. O to w tym tak naprawdę chodzi.
Dam Ci na koniec małą wskazówkę – odpowiedź jest w oczach osób, z którymi się dzielisz sobą……

Każdy powinien robić to, co mu wychodzi najlepiej i czego potrzebuje świat. Chodzi o to, co pomoże światu a nie o to, za co świat gotów jest zapłacić.
ŻYCIOWE DOSKONALENIE, ŻYCIOWA REFORMA

Od 1998 r. pracuję w przemyśle. Zbierałem bardzo różne doświadczenia, związane z organizacją i rozwojem produktów, projektów oraz procesów. Wśród firm, w jakich pracowałem były Ford, Siemens i ABB. Widzę pewne możliwości zastosowania metod, jakie poznałem – w naszym codziennym życiu. Dziś opowiem o Kaizen i Kaikaku.
Poniżej definicje, które tłumaczę w oparciu o moje ich rozumienie i praktyczne, codzienne stosowanie. Mogą nie być dokładnie książkowe, ale na tym właśnie polega nasza wartość dodana do tego, czego uczymy. Uczymy mianowicie tak, jak my sami coś rozumiemy i stosujemy. Może właśnie tłumacząc w ten sposób – ktoś zrozumie to lepiej. Ktoś inny zrobi to jeszcze inaczej – i to też jest dobre. I to będzie taki KAIZEN samej METODY NAUCZANIA 🙂
KAIZEN – to w uproszczeniu „Droga do ciągłego doskonalenia”. Jest to wręcz filozofia pracy, polegająca na częstym usprawnianiu drobniejszych elementów np. w procesie produkcyjnym. Można tu podać przykład użycia innego narzędzia – albo udoskonalenia już istniejącego, reorganizacji stanowiska pracy, itp. KAIZEN jest jak poprawa częsta, ale małymi krokami.
KAIKAKU – to w tłumaczeniu „Reforma”. To metoda polegająca na dość gruntownym przemodelowaniu większych elementów np. w procesie produkcyjnym. Można tu podać przykład poważniejszej reorganizacji całej linii produkcyjnej, zmiany maszyn a nawet całej technologii. KAIKAKU jest jak poprawa rzadsza, ale dużymi, znaczącymi krokami.
Obie metody powinny się uzupełniać, aby przynosiły zamierzone efekty w skali działania przedsiębiorstwa – a za chwilę powiem także: życia…..
Staram się aby moje teksty były możliwie krótkie – a więc krótko powiem, dlaczego porównuję przedsiębiorstwo z naszym życiem.
Otóż w życiu także można sobie zadawać pytania z dziedziny KAIZEN i KAIKAKU:
- Jak coś zrobić lepiej (jakościowo)
- Jak coś zrobić szybciej (bez utraty jakości)
- Jak coś zrobić taniej (bez utraty jakości)
- Jak coś zrobić skuteczniej energetycznie (bez utraty jakości)
KAIZEN ŻYCIA (moje)- stosuje go ktoś, kto będzie nawet w sposób nieuświadomiony – ciągle udoskonalał wszystko w sobie, jak i w swojej przestrzeni. Będzie dążył do doskonalenia swoich umiejętności, poprawy organizacji metod, organizacji czasu, dbałości o zdrowie, relacje, itd. (tutaj pełny KOKPIT). Będzie też usprawniał swoje otoczenie – jak np. miejsce, w którym żyje. Będzie przestawiał nawet meble, zanim nie osiągnie tego optimum, które da mu satysfakcję. Czasem mogłoby się wydawać, że zrobił już naprawdę wszystko, ale on dalej od czasu do czasu zada sobie to zasadnicze pytanie „Czy nie da się tego zrobić jeszcze lepiej ?”. I od czasu do czasu znowu będzie to weryfikował. Jeżeli uzna, że na ten moment nie – powróci do tego zagadnienia znowu za jakiś czas.
KAIKAKU ŻYCIA (moje) – co jakiś czas przychodzą pytania bardziej gruntowne, jak to, czy nie powinno się zmienić nawet miejsca pracy, mieszkania, zawodu. To punkty zwrotne życia. Wielu ludzi tego typu pytań sobie nie zadaje. Boją się ich bardzo. KAIKAKU to prawdziwa rewolucja. Uważam jednak, że jeżeli ktoś naprawdę w pełni chce rozwinąć swój życiowy potencjał – nie powinien się obawiać podjęcia takich wyzwań. Czasem są wręcz niezbędne. Jest tak, ponieważ z biegiem lat lepiej rozumiemy siebie – jak i świat. Lepiej poznajemy swoje możliwości oraz predyspozycje. Warto więc zadać sobie co jakiś czas pytanie o „Gruntowne Zmiany” w rodzaju KAIKAKU.
Ponieważ lubię analogię drogi życiowej do kursu jachtu, więc tutaj także podsumuję, że KAIZEN to jakby codzienna lekka korekta kursu w oparciu o to, co się aktualnie dzieje. KAIKAKU może oznaczać gwałtowny manewr, np. kiedy płyniemy na niespodziewaną rafę, ale także dobre możliwości (okoliczności).
I graf, jaki wykonałem, żeby to lepiej zilustrować:

To jest właśnie coś, co nazwałem sobie – UMYSŁ KAIZEN. To tutaj się wszystko zaczyna – w umyśle. W głębokim poczuciu bezustannej potrzeby doskonalenia wszystkiego. Jedni to mają w sposób naturalny, inni się tego uczą, jeszcze inni nigdy tego nie zrozumieją.
Na koniec krótka historyjka, którą gdzieś słyszałem:
Strażnik więzienny zapytał Sokratesa, czekającego w więzieniu na wykonanie wyroku:
– Dlaczego uczysz się obcego języka, skoro za dwa tygodnie zginiesz ?
– Dokładnie z tego samego powodu, co dawniej, w młodości – odparł Sokrates…..
I to jest właśnie przykład tego, że prawdziwy UMYSŁ KAIZEN będzie pracował nad sobą zawsze i do końca…
***
ZADANIE ŻYCIOWE – WSZYSCY JESTEŚMY STWORZENI DO WIELKICH RZECZY

Czy odkryłeś swoje ZADANIE ŻYCIOWE ? A jeżeli je odkryłeś, to czy podjąłeś się jego realizacji ?
Dla różnych ludzi to może oznaczać różne rzeczy. Dla kogoś takiego jak np. Richard Branson – może to oznaczać robienie rzeczy niezwykłych i niestandardowych. Dawanie tym czegoś innym i sobie samemu. Potrafi łączyć robienie wielkiego biznesu z dawaniem ludziom wartości. Zawsze zresztą to podkreślał. Mówił, że należy szukać obszaru biznesowego tam, gdzie jest nierozwiązany problem. Warto się nad tym zastanowić. Pieniądze nigdy nie były dla niego celem. On je zarabiał niejako przy okazji – dając rozwiązania. I to mi w nim imponuje.
Bardzo ciakawy artykuł na jego temat, wraz z wypunktowaniem zasad, jakimi się kieruje – jest tutaj.
Jego historia pokazuje, że pomimo pozornych problemów z pisaniem i czytaniem (dotknęła go dysleksja) – w żaden sposób nie przeszkodziło mu to w odnoszeniu tak wielkich sukcesów. Był wytrwałym marzycielem, kierującym się własnymi regułami.
Godna podziwu jest także jego działalność filantropijna. Zacytuję tutaj Wikipedię „Branson ogłosił ustanowienie nowej globalnej nagrody w dziedzinie nauki i technologii, której celem jest pobudzanie rozwoju technologicznego dla dobra ludzkości. The Virgin Earth Challenge to 25 milionów dolarów dla osoby, bądź zespołu, który przedstawi komercyjnie opłacalny projekt, skutkujący systematycznym, corocznym obniżeniem ilości gazów cieplarnianych przez okres co najmniej dziesięciu lat, bez wywoływania szkodliwych efektów ubocznych. Tego typu redukcja musi przynosić długofalowe rezultaty i znacząco oddziaływać na stabilizację klimatu”.
Podobnie jak wiele innych, wielkich umysłów naszej epoki – w tym Bill Gates (Microsoft), Jimmy Wales (Wikipedia), Larry Page (Google), Elon Musk (Tesla, PayPal, SpeceX, Neuralink) – także Branson jest poważnie zaangażowany w rozwiązanie palącego problemu efektu cieplarnianego.
Również Elon Musk ustanowił nagrodę w wysokości 50 mln $ dla podobnego projektu. Ci, jak i wielu innych ludzi- jest bardzo odpowiedzialnych społecznie. To jest wielkie. To wyraźnie pokazuje, że celem takich indywidualności nie był jednak majątek, ale coś znacznie więcej. Mój ulubiony muzyk – Jean Michel Jarre, wśród wielu problemów jakimi się zainteresował – był także ten, dotyczący braku wody w niektórych rejonach świata (projekt: Water for Life). Wielokrotnie dotował różnego rodzaju akcje charytatywne. W Polsce np. wsparł ośrodek dla dzieci niewidomych w Laskach koło Warszawy. Zapamiętałem to w sposób szczególny.
Ostatnio przechodząc obok księgarni, co rusz napotykam na książkę, której autorem jest Bill Gates – o tytule „Jak ocalić świat”. Porusza w niej właśnie ten sam problem – globalne ocieplenie. Również on proponuje zjednoczenie sił naukowców, businessmenów i wielu wpływowych ludzi – na rzecz ocalenia naszego wspólnego dobra.
Pamiętam, że także Michael Jackson w swoim ostatnim dokumentalnym filmie „This is It” poruszał temat wspólnego ratowania ziemi.
A co my możemy zrobić ? Bardzo dużo. Nie marnować wody, nie marnować energii elektrycznej, nie kupować niepotrzebnych nam rzeczy, więcej chodzić pieszo i jeździć na rowerze, używać toreb wielokrotnego użytku, wybierać butelki i opakowania szklane zamiast plastikowych, itd., itd. Każdy z nas produkuje rocznie ogromną ilość śmieci. To, jak żyjemy oraz to co robimy ze swoimi śmieciami – jest częścią naszej kultury osobistej w nie mniejszym stopniu jak wszystko inne, co sobą prezentujemy. Działanie jednej osoby przemnożone przez miliardy daje bardzo poważne zmiany. Należy tego uczyć nasze dzieci. Ekologia powinna być dla nas wszystkich czymś tak naturalnym, jak mycie zębów, czy ćwiczenia fizyczne. To część kultury.
Podobno problem życia ponad stan dotyczy milionerów. Miliarderzy natomiast, czyli ludzie tysiące raz bogatsi – żyją wbrew pozorom dość skromnie. Często jeżdżą zwykłymi samochodami i prowadzą bardzo normalne życie. To dowodzi tego, że jedynie wielkie cele pozwalają ludziom osiągnąć naprawdę dużo. I wcale nie chodziło im przy tym o pieniądze, ale o dokonanie czegoś ważnego dla świata. O dokonanie jakiejś zmiany. Mógłbym tu wymieniać wiele postaci, z różnych epok i różnych dziedzin. Czuli oni właśnie tę potrzebę.
Jednak my wszyscy zostaliśmy stworzeni do wielkich rzeczy – każdy z nas. Każdy na swój sposób. Nawet ten najmniejszy. I nie chodzi tu wcale o jakiekolwiek porównywanie siebie do tych znanych ludzi Należy zadać sobie natomiast pytanie: Czy podjęliśmy stojące przed nami zadanie życiowe ?
W odnalezieniu tego obszaru pomoże Ci jeden z moich wcześniejszych postów – Diagram Jeża. Uważam natomiast, że najsłuszniejszym wyborem drogi jest moja wersja diagramu, którą nazwałem ostatecznie LIFE TASK (ZADANIE ŻYCIOWE). Myślę, że coraz wyraźniej już wiesz co powinieneś robić w życiu. Jesteś na to gotowy ? Niezależnie od tego, czy już to wiesz – będę Ci w tym pomagać w swoich następnych wpisach 🙂

***
TO PUŁAPKA

Jestem z pokolenia Gwiezdnych Wojen – więc język tej baśni jest mi bliski. Czasem pewne zdania zostają w nas na długo, zwłaszcza kiedy zasłyszeliśmy je jako dzieci. Jednym z takich zwrotów jest dla mnie „It’s a trap” (To pułapka). Pozwól, że opowiem ci coś na temat pułapek.
Każdy, kto zna i lubi Gwiezdne Wojny, z pewnością zna te słowa. Wypowiada je kapitan wojsk rebeliantów, kiedy orientuje się w czasie ataku, że pole Gwiazdy Śmierci jest wciąż aktywne. Oznacza to, że podczas szturmu – cała flota rozbije się w tym polu w jednej chwili. Padają wtedy słowa „Przerwać atak, …… to pułapka„.
Akcja kończy się ostatecznie sukcesem tylko dlatego, że w ostatniej chwili wydaje rozkaz odwrotu. Mimo ogromnych strat i zmasowanego ataku wroga – rebelianci jednak zwyciężają. Udało się – jeszcze nie było za późno.
Wspomnienie tej bajki – doprowadziło mnie do dzisiejszego wpisu ? Swoją drogą – ciekawe. Spróbuję to wyjaśnić najprościej, ja mogę.
Widzisz, w życiu jest tak, że pewnych rzeczy nie widzimy dość wyraźnie. Nie zauważamy, jak pewne pułapki na nas cierpliwie czekają. Co je charakteryzuje ? Łączy je wg mnie jednocześnie 6 elementów. Oto, czym jest takie zdarzenie – pułapka ?
- Bardzo łatwo może się wydarzyć (niewiele trzeba, aby to się stało)
- Bardzo prawdopodobne, że się wydarzy (i raczej się wydarzy – wcześniej, czy później)
- Konsekwencje są wyjątkowo fatalne (tak krótko, jak i długoterminowo. Potrafi wywołać efekt domina – jednego złego zdarzenia, po drugim)
- Ma wpływ na więcej niż jeden element naszego życia (jest więc wyjątkowo niebezpieczna)
- Wydarzy się gwałtownie – w jednej chwili. Często nawet nie mamy możliwości zastanowić się nad tym, co się dzieje, bo już jest za późno. Na tym właśnie polega pułapka – na zaskoczeniu Cię).
- Będąc jej świadomym – można jej jednak bardzo łatwo uniknąć. TO WŁAŚNIE TEN PUNKT JEST NAJWAŻNIEJSZY. NA NIM SIĘ SKUP, JAK TYLKO ZIDENTYFIKUJESZ PIERWSZE „5”.
Ten właśnie punkt 6 jest najczęściej lekceważony. Paradoksalnie dlatego myślę, że łatwość uniknięcia takiej sytuacji daje nam złudne poczucie bezpieczeństwa. Statystyki jednak są bezlitosne.
Podam drastyczny przykład, ale jedną z najczęstszych przyczyn śmiertelnych wypadków w pracy, to wypadki z udziałem wózków widłowych. Zbyt dużo zależy w nich od człowieka. A człowiek jest zawsze najbardziej zawodnym elementem prawie każdego systemu. Niestety. Czekam na dzień, kiedy będziemy mieli samojezdne wózki widłowe. Wierzę, że to co robi Elon Musk w obszarze pojazdów bezzałogowych – wniesie także tutaj ogromny postęp i poprawę bezpieczeństwa. A wózkowi – zawsze będą mieli okazję do aktywnego podnoszenia swojej wiedzy i umiejętności w innych dziedzinach. Pracy im nie zabraknie. Człowiek jest istotą twórczą – i taką powinien być zawsze. Stać nas na znacznie więcej niż tylko obsługa jakiegoś pojazdu. Powinniśmy wymagać od siebie znacznie, znacznie więcej.
A co do pułapek. Pułapka jest niepozorna i czeka na Ciebie. Taka jej natura. Jest jak niebezpieczna, choć lekceważona czarna dziura.
Dotyczy to różnych działań, jakie podejmujemy. Tak tych codziennych, jak i np. biznesowych, zawodowych – jak i wszelkich innych.
To małe zdarzenie, które bardzo łatwo może się wydarzyć – a którego skutki mogą być fatalne dla Twojego całego życia.
Wszyscy wpadamy czasem w sytuacje-pułapki. Naprawdę jednak warto je przewidywać i nie prosić się samemu o nieszczęście.
Jak już kiedyś wspominałem – moje zawodowe doświadczenie dotyczy przede wszystkim projektowania i produkcji. Zajmowałem się także systemami związanymi z bezpieczeństwem. Tam sprawa przyczyn i działań zapobiegawczych jest bardzo wysoko postawiona. Prowadzone są bardzo systematyczne i raczej złożone analizy. Mają na celu udzielenie ostatecznie stosunkowo prostych odpowiedzi:
1.Dlaczego to się stało ? (A wcześniej – co potencjalnie może się wydarzyć ?)
2.Dlaczego system tego nie wykrył ? (A wcześniej – jak system może to wykryć ?)
3.Dlaczego tego nie przewidziano ? (A wcześniej – co jeszcze można było uwzględnić a tego nie zrobiono ?)
W takich analizach typu a-priori i a-posteriori (przed i po fakcie), biorą udział całe zespoły interdyscyplinarne. Pomijając formalny wymóg udziału przedstawicieli różnych komórek organizacji oraz ich stosowne kompetencje – używa się specjalistycznych programów, wspomagających podejmowanie decyzji. Czasem mnogość wariantów przerasta ludzki umysł. Wszystkie działania skupiają się jednak na jednym – na wejściu systemu w stan bezpieczny w sytuacji zagrożenia. Tak to w uproszczeniu ujmę. Dotyczy to w szczególności takich dziedzin jak przemysł lotniczy, kolejowy, samochodowy, wojskowy, medyczny, energetyka jądrowa. Wszędzie, gdzie stawka jest wysoka – ludzkie zdrowie i życie.
I jeszcze jedno – takich analiz nigdy nie zakańcza się stwierdzeniem faktów. One muszą mieć konsekwencje w szybkim przebudowaniu systemu na taki, który będzie doskonalszy. KONIECZNE (a nie zalecane) jest wyciągnięcie wniosków z lekcji (LESSONS LEARNT). Nie możemy pozwolić na to, ażebyśmy sami siebie zaskoczyli na własne życzenie. Tak właśnie tworzy się postęp. A jeżeli stanie się to na drodze teoretycznej (jeszcze przed wystąpieniem potencjalnie szkodliwego zdarzenia) – tym bardziej możemy sobie pogratulować sukcesu.
Życiowe sytuacje są zazwyczaj znacznie prostsze. Oto przykłady:
- Masz w swoim telefonie materiały, które są tylko tam – zabezpiecz to. Utrata, albo uszkodzenie smartfonu są bardzo prawdopodobne. Bardzo łatwo mogą się wydarzyć, itd. Chcesz to wszystko stracić w jednej chwili ? PUŁAPKA
- Jeżeli warunki na drodze są złe – zwolnij i bądź wyjątkowo ostrożny. Chcesz to wszystko stracić w jednej chwili ? Naprawdę myślisz, że masz tak dobry samochód i jesteś tak dobrym kierowcą ? PUŁAPKA
- Żle zabezpieczone stanowisko pracy. Takie miejsce wręcz samo prosi się o wypadek. To zdarzenie spełnia wszystkie 6 kryteriów, o jakich piszę. Wypadek może Cię uczynić kaleką i to zniszczy Ci życie. Wraz z Twoim, najczęściej także innym. A tak łatwo temu zazwyczaj zapobiec. Rozejrzyj się. PUŁAPKA
Podałem tylko 3 proste i typowe sytuacje. Pozostawię teraz Tobie pole do kreatywności. To przecież Twoje życie.
Dla mnie jedną z takich sytuacji jest np. możliwość zmarnowania mojej pracy poprzez wygaśnięcie domeny www.jmakosz.com. Już raz to się stało (w zeszłym roku). Wskutek błędnego zaksięgowania mojej opłaty – strona zniknęła. Aby więc zachować mój dorobek – publikuję książki na Amazon. Systematycznie je aktualizuję. Moje książki powstają równolegle wraz ze wpisami. To efekt identyfikacji jednej z takich pułapek. Zależy mi na tym, żeby na każdym etapie mojej pracy, to co robię było kompletne. Tak rysuję – i tak też piszę.
Czy jesteś więc w stanie określić takie zagrożenia w Twoim codziennym życiu i działalności, które spełniają jednocześnie wszystkie 6 podanych przeze mnie powyżej kryteriów – i coś z tym zrobić ?
Być może pomocny będzie ten prosty rysunek ? Zauważ, że linie prowadzące do pułapki są wyjątkowo cienkie (niepozorne). Sama pułapka jest jak mała, ale czarna dziura. Poświęć trochę czasu i spróbuj zidentyfikować te pułapki. A jeżeli coś się stało raz – bardzo możliwe, że stanie się po raz drugi. Nie ryzykuj uruchomienia efektu domina, czy reakcji łańcuchowej. Masz za dużo do stracenia. Bądź mądry.
PRZECIEŻ TAK ŁATWO JEST TEMU ZAPOBIEC ! Nie daj się zaskoczyć. Za każdym razem, kiedy zidentyfikujesz taką niepozorną, czarną dziurę, powiedz sam sobie natychmiast i wyraźnie – IT’S A TRAP ! (zobaczysz – to działa). I jak najszybciej zrób coś z tym !

***
BEZUSTANNY SAMOROZWÓJ

Dlaczego zatrzymujemy swój proces dynamicznej nauki – na etapie dzieciństwa ?
Tak bardzo wiele osiągamy do okolicy 15-19 roku życia, a potem przeważająca ilość osób nagle to przerywa. Do tego wieku stymuluje rozwój szkoła.
A potem ….. ?
Przestajemy od siebie wymagać. Owszem – uczymy się później nadal, ale w sposób nieporównywalnie wolniejszy. Do tego rozglądamy się na innych i widzimy, że oni także zwolnili. Gdyby porównać ilość materiału, jaką przyswajaliśmy w ciągu miesiąca – w wieku lat 10 i 20 – to porównanie pokazuje drastyczne obniżenie lotów. Nie wspomnę już o latach kolejnych. Jeżeli ktoś studiuje,to oznacza że przez pewien czas utrzyma krzywą uczenia na jakimś poziomie. Jednak także studenci wkrótce opuszczają ręce i zajmują się już tylko utrzymaniem na pewnym poziomie. Po skończeniu studiów także ich w większości czeka tylko „dryfowanie” na powierzchni. To jest właśnie destrukcyjny konformizm. Można już przestać mówić o rozwoju a zacząć mówić o utrzymaniu.
Tymczasem to duży błąd. Stać nas na bardzo, bardzo wiele – praktycznie przez całe życie. Nawet jeżeli nasze zdolności intelektualne z wiekiem się obniżają – to nie obniżają się w takim stopniu, na jaki większość ludzi na to pozwala. Poprzez uleganie konformistycznemu sposobowi życia – stopniowo niszczy swój potencjał. Ilość przeczytanych książek, czy przesłuchanych audiobooków – jest drastycznie inna. Ludzie szukają przede wszystkim rozrywki, zamiast specjalistycznej wiedzy. A właśnie takiej wiedzy powinniśmy przede wszystkim szukać – SPECJALISTYCZNEJ.
Kiedy jesteśmy młodsi, dowiadujemy się o świecie rzeczy ogólnych. Jeżeli ktoś wykorzysta dobrze ten czas, będzie coraz dokładniej wiedział – czego chce się uczyć w przyszłości. I tak, z biegiem lat będzie coraz większym specjalistą w swojej dziedzinie. Czasem życie może wymusić zmianę branży. To się zdarza. Nie oznacza to jednak, że wszystko zmarnowane. W miarę możliwości należy szukać jak najczęstszych okazji do wykorzystania wcześniejszych życiowych doświadczeń – także w nowym miejscu. No i najważniejsze – CIĄGLE DALEJ SIĘ ROZWIJAĆ. I NIGDY NIE POPRZESTAWAĆ.
Dodam, że nie ma to nic wspólnego z rywalizacją z innymi. Absolutnie nie. Tu chodzi o nas samych.
Jak pamiętam, w jednej z książek Anthony de Mello jest fragment o orle, który z jakiś powodów wypadł chyba z gniazda i chodził od młodości w zagrodzie z kurami. Zobaczył kiedyś orła, lecącego wysoko na niebie i powiedział
– Pięknie szybuje ten orzeł. I ja pewnego dnia mogę tak polecieć.
– Nie możesz – powiedziała jedna z kur, które obok dziobały ziarno (jak to kury). – jesteś kurą. Kury nie latają.
Wtedy mały orzeł opuścił smutno głowę i dalej dziobał ziarno, …… tak jak kura – bo uwierzył, że jest kurą.
Pewnie trochę to przekręciłem, przepraszam – ale nie pamiętam już w której książce to czytałem. Chyba jednak bardziej istotny jest przekaz tej opowieści. A ten jest bardzo prosty – WSZYSCY JESTEŚMY ORŁAMI, A NA WŁASNE ŻYCZENIE, WIELU Z NAS WOLI UDAWAĆ KURY (BO TAK JEST PROŚCIEJ, WYGODNIEJ I BEZPIECZNIEJ).
Na koniec graf. Stań się najlepszym specjalistą, jakim możesz się stać w swojej dziedzinie i nigdy nie rezygnuj. Staraj się, żeby ta strzałka wspinała się do góry możliwie najszybciej. Nie opuszczaj rąk z biegiem lat. Wiesz coraz więcej i coraz lepiej znasz siebie. Niech bezustanny rozwój towarzyszy Ci przez całe Twoje życie.

***

Chciałbym powrócić do osoby Marka Aureliusza. Jakiś czas temu wspomniałem o nim krótko, a teraz dodam kolejnych parę informacji. Jest to wyjątkowa postać w świecie filozofii. To człowiek, który swoim prostym przekazem spisywanym nocami, przy świetle świecy – dotarł przez wieki aż do nas. Warto zapoznać się z mądrością, jaka płynie z jego tekstów.
Pierwszy raz o Marku Aureliuszu wspomniałem tutaj.
Był rzymskim cesarzem. Jednym z 3 najbardziej znanych filozofów stoickich (obok Epikteta i Seneki Młodszego). Zacytuję jedno z jego zdań (w moim tłumaczeniu z wer. angielskiej):
„Nie wycofuj się ze świata. Jeśli pojmiesz, że wszystkie myślące istoty stworzone są do tego, żeby z sobą współpracować – wówczas pomaganie innym stanie się radością, a nie powinnością”
Gdyby ktoś chciał w jednej chwili przywołać jego postać – to myślę, że bardzo prosto to zrobić. Kto nie widział filmu „Gladiator”. Aureliusz prowadzi rozmowę z Maximusem, na temat życia, powołania, …tego co ważne. Chce uczynić z Maximusa obrońcę Rzymu. Uważa, że to on właśnie zasługuje na władzę jak nikt inny. Przede wszystkim dlatego, że jej nie pragnie i jest moralnym człowiekiem.
Na koniec mówi do Maximusa
– A teraz, przynieś proszę starszemu człowiekowi koc….
Marek Aureliusz zdołał napisać swoją pracę. Dzięki temu, możemy korzystać z mądrości, jaką zgromadził. Serdecznie Wam polecam – zasługuje na chwilę uwagi – naprawdę.
A oto fragment z filmu.
Gladiator Movie Scene – Marcus Aurelius & Maximus talk of Rome and Home. – YouTube
W tym roku pojawiła się świetnie czytana polska wersja pracy jego życia „Rozmyślań”. Słucham jej w wolnych chwilach. Polecam i Tobie. Możesz jej sobie słuchać na spacerze, czy podczas jazdy samochodem Może skłonić Cię do ważnych, życiowych refleksji. Poniżej link – kliknij na obrazek.
Jeżeli wolisz czytać – możesz też kupić wersję książkową.
***
KURS

To, co nas spotyka w życiu – wynika z codziennych, niepozornych działań. Czy są to działania błędne, czy właściwe – to każde z nich będzie miało wpływ. Ich suma da wynik – który widać dopiero po czasie.
Warto przyglądać się tym naszym małym wyborom. One mają ogromny wpływ na ustalenie kierunku. Trzeba dbać, aby były dobre i regularnie korygować kurs.
Jeżeli Twoje codzienne wybory są dobre, to w pewnym momencie zorientujesz się, że jesteś w bardzo dobrym miejscu. Twój sukces jest nieunikniony. Jest jedynie kwestią czasu.
Ja codziennie posługuję się swoim „KOMPASEM ŻYCIA”
Różnie nazywam tę swoją tabelę – Pulpitem Sterowniczym, Kompasem Życia, Mapą Drogową, Dashboard, Kokpit, itp. Lubię się bawić nazwami.
Codziennie staram się odpowiedzieć sobie na pytanie – Czy zrobiłem choć jedną rzecz w każdym z 6 obszarów, aby podnieść „wskaźniki” wyżej ?
Zadaję sobie także to pytanie rano, kiedy dzień planuję. Zadaję je sobie też co jakiś dłuższy czas, żeby prześledzić swój kurs i wyciągnąć wnioski. Zadaję je sobie także – ustalając kurs długoterminowy. Cały czas wykorzystuję to samo proste narzędzie.
Sam ustaliłem, czym jest dla mnie „10” w każdym z obszarów. Twoje „10” – to może być coś innego. To oczywiste. Jesteśmy różnymi ludźmi. W praktyce jednak, różnice nie będą aż tak duże. Zasadniczo możemy się różnić co do ilości pieniędzy, jaka nas zadawala 🙂 Mnie nie trzeba aż tak wiele.
Oto, jak wygląda pulpit ( iprzykładowa ocena wskazań w słupkach 1-10).

PLIK DO POBRANIA – TUTAJ ! (wydrukuj go sobie i przyklej w miejscu, na które często patrzysz)
Na łodzi – miałbym to:

Porównywałem wcześniej taką nawigację do żeglowania jachtem. To piękne i poetyckie porównanie. Mógłbym też jednak użyć jeszcze innego.
Wyobraźmy sobie podróż łodzią podwodną. Jesteśmy kapitanem tej łodzi. Zabieramy na jej pokład swoją rodzinę – tych, którzy są dla nas tak ważni. Jesteśmy odpowiedzialni także za nich. Łódź będzie płynąć w bardzo różnych warunkach. Często na takiej głębokości, że nie będziesz wiedzieć, czy jest noc, czy dzień. Wody będą czasem tak mętne, że łódź z trudem będzie się przedzierać przez gęstą, czarną substancję. Wtedy jest naprawdę ciężko. Pamiętaj wtedy o jednym – Nigdy nie rezygnuj i nigdy nie zwalniaj.
Wiesz jednak, ile masz tlenu na pokładzie, wiesz ile masz energii w akumulatorach, zapasów żywności, itd. Znasz zanurzenie i prędkość. Dzięki systemowi lokacji znasz swoje współrzędne i rozpoznajesz z daleka podwodne przeszkody.
Brzmi to trochę groźniej, niż w wersji z żeglugą jachtem – prawda ? Nie bój się jednak i ciągle koryguj kurs, patrząc wyłącznie na instrumenty pomiarowe. W łodzi podwodnej możesz polegać tylko na nich.
Czasem – tam, gdzie się wynurzysz – zobaczysz niespodziewanie górę lodową. Widziałeś ją już wcześniej na monitorze, dzięki systemowi wczesnego ostrzegania. Możesz jedynie zobaczyć – jak wygląda. Ma swój urok….

Nie panikuj i dalej żegluj. Zaufaj temu narzędziu 🙂
O takie właśnie góry rozbijają się ci, którzy nie mają właściwych narzędzi do żeglugi. Uszkodzili je w sobie na własne życzenie. Zaniedbali miłość, zdrowie i energię życia, relacje z ludźmi, swoje naturalne talenty, czas, a nawet pieniądze.
Ty się jednak nie rozbijesz. Ominiesz ją spokojnie – cały czas patrząc tylko na wskazania instrumentów, pamiętając że pierwsze 3 to wartości. To o nie chodzi. Kolejne 3 to tylko środki – to nigdy nie są wartości same w sobie. One jedynie pomagają. Pamiętaj, co nazwałeś idealnym dla Ciebie stanem, dla każdego z tych obszarów (zapisz to na dole każdej z kolumn). Napisałeś to bardzo dokładnie. Korygując kurs zadajesz też sobie pytania, co powinieneś zacząć robić – a co przestać. Czego robić więcej, a czego mniej – w każdym z obszarów. Może też być tak – że wszystko w tym obszarze jest OK i nie wymaga aktualnie korekty. Płyniesz dobrze. Wszystko po to, żeby podnieść wskaźniki jak najbliżej maksimum skali. I to tyle. I to wystarczy. To takie proste !
I znów się zanurzysz. Popłyniesz bardzo długo pod wodą. Wyobraź sobie, że nie widzisz nic przez szybę. Czy stracisz nadzieję ? Czy zrezygnujesz ? Czy zwolnisz prędkość ?
Jeżeli tego nie zrobisz – czeka Cię wielka nagroda. Wiem, że tego nie zrobisz – bo jesteś wytrzymały.
Czasem, kiedy się wynurzysz – możesz zobaczyć skaczące na spokojnych wodach delfiny.

Czasem napotkasz piękne wyspy – pełne egzotycznych owoców i czystej, źródlanej wody. Mieszkają tam dobrzy ludzie, którzy Was ugoszczą. Razem spędzicie piękny czas.

Zobaczycie tam przepiękne zachody słońca …..i kto to wie,…… może zdecydujecie się tam nawet zamieszkać na stałe ?

Tak więc – utrzymuj prędkość każdego dnia, bez względu na warunki. Pamiętaj – sukces jest jedynie konsekwencją codziennych, pojedynczych wyborów, jakich dokonujemy. Odniesiesz go, na pewno – jeśli zaufasz temu prostemu narzędziu.
Ja tak robię i to daje mi spokój wewnętrzny. Wiem ze 100% pewnością, że poruszam się w dobrym kierunku.
***

Problem w tym, że większość ludzi koncentruje się na tym – jak wygodnie żyć, a nie na tym – jak rozwijać swój prawdziwy, unikalny, wewnętrzny potencjał – dany im przez naturę. Chcą ułożyć się przy tym dobrze i spokojnie konsumować owoce takiego rozwiązania. Tego zresztą uczy nas od najmłodszych lat system, w jakim żyjemy.
Ludzi idących pod prąd jest niewielu. Jednak podjęcie tego wysiłku – to najlepsza z dróg, choć najtrudniejsza. Wierz mi. Więc…….jaka decyzja ?
***
PRIORYTETY

Pisałem już o Kompasie Życia . Teraz o priorytetach.
Nie bez powodu umieściłem wszystkie obszary życia w odpowiedniej kolejności i w odpowiednich priorytetach – począwszy od lewej. Pierwsze 3 to wartości, a kolejne 3 to tylko środki. Przypominają one układankę z kamieni, którą widać na zdjęciu – powyżej. Tam kamyków jest co prawda o jeden więcej, ale to tylko porównanie. Zresztą poniższa tabela, czyli mój Kompas Życia – jest właśnie mój. Twój może być trochę inny. Może też kolejność tych obszarów będzie u Ciebie trochę inna? Może też być ich trochę więcej (albo mniej). Nie sądzę jednak, żeby różnice były znaczne.

Kiedy już mamy ułożone priorytety – przyjrzyjmy się układance z kamieni. Wniosek nasuwa się sam. Duże kamienie muszą być na dole. Nie można zbudować tej konstrukcji – ustawiając najpierw małe kamyki, a dopiero potem na nich – wielkie. Taka konstrukcja będzie bardzo niestabilna i się wywróci. Nawet przestawienie tylko dwóch z tych kamyków już mocno zaburzy stabilność. Co więc powiesz na to ?

A może raczej wolisz ten obrazek obrócić ?

Teraz to już o wiele bardziej przypomina układankę z kamieni – prawda ?
To przecież takie proste – zgodzisz się ze mną ?
To dlaczego tak wielu ludzi robi inaczej ?
Często spotykam ludzi o innych priorytetach. Oczywiście mówią, że jest inaczej – ale to jest ich wersja na pokaz. Taka, która ładnie brzmi i to wszystko. Wystarczy poświęcić jednak trochę uwagi i widać jak na dłoni prawdziwy obraz sytuacji.
Są ludzie, którzy mają np. inny priorytet pieniędzy. Wysuwają je nawet na pierwszą pozycję. Za pieniędzmi prawie automatycznie idzie w ślad czas, ponieważ jedno jest mocno związane z drugim. Nawet mówi sie, że „czas to pieniądz”. Ludzie wyjątkowo szanujący pieniądze – szanują także wyjątkowo czas. Jednak układanka robi się bardzo niestabilna.
Ale jest jeszcze inny rodzaj „układanki”, który jest jeszcze bardziej typowy. Prawdę mówiąc pieniądze to tylko narzędzie czegoś jeszcze gorszego. A czego – jak myślsz ? Może tym siódmym kamykiem, którego nie ma w moim Kompasie Życia (a jest na fotografii) – jest …… pycha. Pycha, czyli chęć znaczenia więcej niż inni – nienaturalny przerost EGO. Jeżeli ktoś na tym kamyku buduje swoją konstrukcję życia, to będzie ona nie tylko niestabilna. Będzie wyjątkowo niestabilna. Możesz się ze mną zgodzić, bądź nie – ale moim zdaniem najbardziej typowy układ tych elementów wygląda wśród ponad połowy ludzi, jakich można spotkać – jak poniżej:

Taki schemat lansuje nasza współczesna „kultura sukcesu”. Zauważ, że niebieskie środki (pieniądze, umiejętności, czas) zostały zamienione z wartościami. I mało tego – dodatkowo przetasowane pomiędzy nimi. Totalny bałagan życiowy. A jeżeli wolisz obrócić tą tabelę do pionu – proszę:

Taka konstrukcja, jak powyżej – nawet jakiś czas postoi. Potem jednak się rozpadnie. Zdmuchnie ją silniejszy wiatr. Ta konstrukcja przeczy prawom natury – dlatego.
No popatrz – taki wzorcowy „biznesmen” – ma dbać o pieniądze, zarządzać dobrze czasem, oczywiście także swoimi umiejętnościami (mówi się kompetencjami), dbać o siebie (fitness, siłownia, wypady z innymi ludźmi sukcesu), dbać o relacje (no bo mogą być przecież korzystne – nigdy nie wiadomo)…… no i……. prawdziwe relacje oraz dbałość o dobro innych, a wreszcie miłość – znajdują się na końcu. Może czasem coś zrobią dla innych w ramach filantropii – bo to też ładnie wygląda.
Oczywiście na biurku takiego „człowieka sukcesu” obowiązkowo znajdziesz zdjęcia rodziny, itd. Z automatu odpowie Ci też, co jest najważniejsze. Popatrz….tak łatwo jest wpaść w taką pułapkę. Tak łatwo.
Nie mam nic przeciwko biznesowi. Zwracam jedynie uwagę na te niepozorne delikatności. Bardzo łatwo jest gdzieś przesadzić i tylko wprawne oko widzi to, co jest naprawdę. Nie bądź jednym z tych, którzy poprzestawiali swoje obszary życia, którzy pomylili wartości ze środkami.
A teraz ciekawe rozważanie. Spotykam niemało ludzi, którzy stawiają dobro własne ponad Miłość. Całkiem „korzystnie” na tym wychodzą. Z ekonomicznego i energetycznego punktu widzenia może tak. Wydawałoby się to nawet logiczne – przecież najpierw musimy kochać siebie, żeby potem kochać innych. Jak to ładnie można wytłumaczyć. No tak.
Czy aby na pewno ?
Rozmyślałem o tym dzisiaj, jadąc samochodem. Nie byłbym w stanie przestawić pierwszych dwóch elementów tej piramidy – czyli Miłości z dbałością o własne zdrowie i energię życia. Moja naturalna hierarchia wartości mi na to nie pozwala. Zrobiłbym coś wbrew sobie. Pewnie jest to nawet nielogiczne, ponieważ taki człowiek może w pewnych sytuacjach działać na swoją własną niekorzyść. Tak – Miłość może być mylnie postrzegana jako nielogiczna. Podkreślę raz jeszcze słowo – mylnie.
Ale przecież, jak sformułowałem to już kiedyś w OBSERWACJACH ŚWIATA – „Jedyny fenomen, który sprawia, że ktoś inny jest dla Ciebie ważniejszy niż Ty sam – to Miłość”. Tak – to jest właśnie jej fenomen.
***
FILOZOFIA PROSTOTY

Kiedy ktoś nowy mnie poznaje, często zadaje mi takie oto pytanie:
– Jak to robisz, że jesteś taki opanowany,…. spokojny wewnątrz ? Ja też tak chcę.
Jakoś nie zastanawiałem się wiele nad tym wcześniej, ponieważ to wypływa po prostu z mojej natury. Z tą obserwacja spotykam się jednak na tyle często, że postanowiłem się tym podzielić. Być może komuś zdołam w ten sposób pomóc ?
Myślę, że szczęście kryje się gdzieś w prostocie i harmonii. Mamy niepotrzebną skłonność do komplikowania rzeczy.
To prawda, że nie wszystko jest takie proste – ale na nasze, ludzkie i ograniczone potrzeby często wystarcza coś uprościć, żeby to lepiej zrozumieć.
A oto kilka zasad, którymi się kieruję:
Uważam, że nie ma nic cenniejszego od miłości.
Jeżeli ma się taki priorytet życiowy – wszystko inne układa się samo.
Ja naprawdę nie chcę wiele.
To dotyczy tak stanu posiadania, jak i oczekiwań wobec życia.
Staram się mieć fizycznie tylko to, co realnie i często wykorzystuję. W zależności od okresów życia miałem tych rzeczy więcej lub mniej. Kiedy jednak tylko mogłem coś odsprzedać, czy przekazać – cieszyłem się, że ta rzecz znalazła nowego, dobrego właściciela. Praktycznie – czym mniej posiadam, tym lepiej. Czuję się też bardziej wolny. Posiadanie powoduje konieczność troski o ten stan posiadania. Posiadane przedmioty i własność zabierają nam bezcenny czas. Ludzie często np. budują wielkie domy, z których wykorzystują tylko niewielką część – poświęcają im natomiast wiele czasu. Ja ten czas poświęcam na to, co jest dla mnie ważne. I nie martwię się niepotrzebnie .Koncentruję się jedynie na rzeczach najbardziej niezbędnych.
Myślę, że w tym braku pożądania, żeby coś posiadać – kryje się jedna z podstaw mojej filozofii życia. To sprawia, że także jestem praktycznie wolny od zazdrości. O ile mam pewne inne wady, to akurat skłonność do zazdrości na pewną nią nie jest. Naprawdę – nie przywiązuję specjalnej wagi do tego, co ktoś posiada, albo do wielu innych rzeczy które z reguły imponują innym. Mnie imponują wewnętrzne wartości człowieka – a te podziwiam i staram się ich uczyć od innych – czyli wręcz odwrotnie.
Znajduję codziennie czas na spokojne rozmyślanie.
To mocno wycisza umysł i pozwala skorygować „kurs” – tak każdego dnia, jak i tygodnia, miesiąca, itd. To ważne. Mieć poczucie, że robi się to co możemy najlepszego w danej chwili. Czasem to bardzo niewiele, ale ważne żeby było tym co akurat teraz możemy zrobić najlepszego.

Żeby się czymś cieszyć, wcale nie trzeba tego posiadać na własność.
Czasem jest tak, że wystarczy coś pożyczyć – żeby się przekonać jak to jest. Czy od razu musimy to posiadać ? Uważam, że chodzi o przeżyte chwile, o podróż przez życie – nie o to, co mamy. Już samo to wyzwala ogromne pokłady spokoju, bo nie martwisz się, że coś możesz stracić.
Nie martwię się za bardzo o przyszłość.
Wierzę, że jeżeli będę wykonywał małe kroki, ale w dobrą stronę – to ta przyszłość będzie dobra. Będzie to konsekwencją moich codziennych, małych starań i decyzji. To tyle.
Przyszłości nie możemy w pełni przewidzieć, ale pewne jest to, że jeżeli ktoś tnie gałąź na której siedzi – to spadnie. Tu nie trzeba być prorokiem. Tą gałęzią jest min. moja dbałość o zdrowie i energię życia. Stawiam ją naprawdę wysoko. Potrafię też cieszyć się z tego, że jestem zdrowy. To przynosi szczęście samo w sobie. Nawet tak prosta rzecz – jak oddychanie – pełne, spokojne, głębokie, zdrowe.
Doceniam piękno, które mnie otacza. To dotyczy wszystkiego – ludzi, obrazów, dźwięków, światła, kolorów, zapachów, słońca…..
Tutaj znowu – przecież niczego nie zagarnia się dla siebie. Pewne włoskie przysłowie mówi „Muzyka jest własnością wszystkich”. Ja bym to rozszerzył na wszystkie doznania, jakie niesie świat. Wystarczy to zauważać.


Jestem spokojny – bo wiem, że wszystko wydarzy się we właściwym czasie….
Nie martwię się niepotrzebnie, że np. coś mnie ominie, itp. Wiem, że jakaś dobra siła mi pomaga … Czuję to…., doznaję tego i nie mam najmniejszych wątpliwości… Nie mam poczucia, że jestem gdzieś spóźniony (choć czasem się spóźniam – jedna z moich najgorszych wad). To poczucie, że coś dobrego tak wiedzie mnie przez życie, jak i opiekuje się mną – jest silnym źródłem spokoju.
To cóż, że gdzieś zamkną przede mną drzwi – gdzie indziej ktoś mi życzliwy otworzy inne. Wiem, że dobrzy ludzie są wszędzie. Ja także pomogę innym – zupełnie bezinteresownie. Bo inni ludzie są dla mnie ważni.

Nie odrywam się co chwilę od tego, co robię. Staram się poczuć istotę tego.
Człowiek, który co chwilę za czymś goni – jest niespokojny. Ja nie gonię niczego. Wiem, że tak wielu rzeczy nigdy nie poznam, nigdy nie zobaczę, nigdy nie doznam. Pewnie w porównaniu z innymi – nieprawdopodobnie mało.
Nie martwię się tym. W zamian jednak staram się jak najlepiej poczuć te zaledwie parę rzeczy, jakie daje mi życie. Nie gonię za czymś dlatego, że inni tak robią. Słucham wewnętrznego „kompasu”.
Nie mam tendencji do porównywania się z innymi ludźmi.
Każdy z nas idzie swoją drogą. To, że jesteśmy tu i teraz oraz w takiej a nie innej sytuacji – dobrej, czy nie – nie zależy tylko od nas samych. To wynik wielu różnych elementów. Tylko na niektóre mamy wpływ. Reszta jest od nas zupełnie niezależna. Czasem tak niewiele potrzeba, żeby sprawy potoczyły się zupełnie inaczej. Tak więc – nie porównuję się.
Staram się żyć w zgodzie z własną naturą.
Żyję dość mocno po swojemu. Myślę, że czasem nawet nie orientuję się że moje zwyczaje są tak różne od typowych. Stały się po prostu dla mnie oczywiste.
Jem prosto, ale pożywnie – to jest dla mnie ważnie. Uprawiam prostą, ale regularną aktywność fizyczną. Dobrze sypiam.


Ustalam sobie mało zadań do wykonania każdego dnia, ale staram się je zrobić.
Nie mam długich list obowiązków i jestem też elastyczny oraz szybko improwizuję, jeśli trzeba.
Pytam w zamian za to siebie – a gdybym miał zrobić tylko 1 rzecz, to co by to było ? A gdybym miał zrobić tylko 2 rzeczy, to co by to było ? I tak raczej prosto i bez terminarza pełnego obowiązków – żyję całkiem spokojnie. Jeżeli zaś czegoś, mimo chęci nie dam rady zrobić – trudno, jutro też jest dzień. Nie zadręczam się tym. Ważne, że w szczerości wobec samego siebie – próbowałem. Problemem jest nawet nie próbować.
Słucham swojego wnętrza.
Respektuję swoje uczucia. Staram się być dla siebie dobrym i łagodnym – chociaż wymagającym. Lubię siebie. To pozwala mi zachować siły w trudnych sytuacjach. Myślę, że potrafię się troszczyć o siebie, jak o dobrego przyjaciela. Chyba ta właśnie cecha sprawia, że nie miałem nigdy skłonności do uzależnień. Ta skłonność jest robieniem samemu sobie krzywdy – a ja nie chcę siebie krzywdzić.
Staram się gasić własną pychę,
Ta cecha powoduje wiele szkód. Mamy ją wszyscy.
Zdrowe Ego, czyli poczucie własnej wartości i tożsamości nie ma nic wspólnego z pychą. Pycha wynika z przekonania, że mnie należy się więcej. A dlaczego ? – A dlatego ? To jest niedobre uczucie.
Wiem, że wszyscy mają prawo do życia i szczęścia. Nie jestem ważniejszy od kogokolwiek na tym świecie. Nie czuję się też jednak mniej ważny od kogokolwiek. Nie mam wobec nikogo kompleksów – i wobec mnie też nie należy ich mieć.

Ograniczam ilość rzeczy, którymi się zajmuję. Wybieram tylko te najważniejsze i te, które najlepiej mi wychodzą.
Jednocześnie staram się wybierać te, których naturalnie chcą ode mnie inni. To je kształtuję……i zachowuję przy tym spokojny umysł.
Staram się, o ile to tylko możliwe – żyć w zgodzie z innymi ludźmi. Bez wyrzekania się jednak siebie.
To zdanie zapożyczyłem z pewnego znanego teksu ( Dezyderaty – link do mojego wpisu tutaj). Ma ono ogromną moc. Wielokrotnie mi pomagało się odnaleźć.
Pewnie mógłbym jeszcze napisać parę innych rzeczy, ale myślę że na razie wystarczy. Idę spać, bo jak napisałem – dbałość o siebie, to ważna rzecz 🙂
***

Wszyscy mamy taki rodzaj nitek, za które można pociągnąć – i zaczyna się nasza automatyczna reakcja. Uświadamiamy ją sobie czasem po chwili, a czasem wcale. Dopiero jednak od momentu, kiedy spróbujemy coś z tym zrobić – zacznie się nasza ewolucja na wyższy poziom rozwoju.
Często ludzie nie robią z tym nic. Jakby zupełnie im nie przeszkadzało to, że ktoś pociąga za nitkę i sama dźwiga się noga, albo ręka. Ktoś inny pociąga za nitkę i otwierają się usta. Ktoś kogoś prowokuje wyszukanym słowem – a tamten już skacze mu do gardła.
Czasem ta nitka to np. pochwała. I już się ekscytujemy, i już zaczynamy mówić więcej i się popisywać. Jesteśmy głodni docenienia i zauważenia – bo np. nie dostaliśmy go w życiu dostatecznie dużo. Za chwilę się orientujesz, że jesteś być może elementem zręcznej manipulacji.
Komuś innemu wystarczy powiedzieć coś o jego kompleksach. To jak pociągnięcie nitki, jak dotknięcie ośrodka bólu – i już zaciskają mu się same pięści.
Ktoś odpowiada zawsze w ten sam sposób na określone słowa – i nigdy nie jest w stanie powstrzymać się od komentarza. Co ciekawe – prawie zawsze tego samego.
Ktoś wpada w przygnębienie lub frustrację w przypadku pewnego rodzaju bodźców. Zawsze powtarza ten sam schemat zachowań. Nie umie wyjść z korkociągu i znowu spada w dół.
itd, itd.
1000 razy pociągniesz u takiej osoby za tę samą nitkę i 1000 razy spotkasz się z tą samą reakcją. Czy to nie żałosne ?
Przykładów jest mnóstwo i nie chodzi tu tylko o uzależnienia, ale o dokładnie wszystkie reakcje, jakich nabywamy w życiu poprzez proces uczenia naszego własnego układu nerwowego. Bardzo często, a może i najczęściej – następuje to w sposób nieuświadomiony. Oczywiście najlepiej kiedy go nawet tego nie uczymy. To jest jednak jeszcze wyższa szkoła jazdy – powstrzymywanie w porę procesu nauki złych nawyków.
Nie mają tutaj zastosowania jedynie reakcje naturalne, jak np. cofnięcie ręki w razie kontaktu z wyższą temperaturą, itp.
Po co to napisałem ? Po to, żeby skłonić każdego do doskonalenia się w sztuce samoobserwacji. To tak, jakbyśmy obserwowali kogoś innego. Na początku to trudne. Czasem nawet bardzo. Mamy już wypracowane schematy. Wyobraź sobie siebie samego, siedzącego obok i patrzącego spokojnie na swoje zachowania. Cokolwiek zrobi ten drugi – ten pierwszy jest spokojny. I tak widzisz jak na dłoni to, czego nie byłeś świadomy.
Zasada jest prosta. Jeżeli do czegoś się przyzwyczailiśmy przez naukę – możemy się też tego oduczyć. To zajmie czas, ale jest to możliwe.
Akcja – Reakcja
Akcja = BRAK Reakcji !
Chodzi o to, żeby przeciąć te nitki. Czasem są to właśnie delikatne nitki, a czasem sznurki, albo nawet grube liny.
Podobno zmiana schematów reakcji zajmuje około 20 dni. Juz wtedy widać wyraźnie zmiany. Czym jednak dłużej przyzwyczajaliśmy siebie do danego typu zachowań – tym dłużej może zająć przecięcie takiego połączenia. Jest to jednak możliwe.
Z naukowego punktu widzenia zmiana reakcji człowieka, podobnie jak zwierzęcia – wiedzie przez tylko dwie drogi: Bólu albo Przyjemności. Czytałem o tym niedawno książkę. Ale ja chciałbym bardzo wierzyć, że istnieje jeszcze trzecia – droga wiodąca przez zrozumienie. Pisał o niej Anthony de Mello. Studiował przecież psychologię. Wiedział, co mówi.
Chcę wierzyć, że człowiek nie jest tylko zwierzęciem, ale jest zdolny do samoobserwacji i pracy nad sobą. Może to dotyczy tylko pewnego procentu ludzi, ale wierzę w to.
Wiary dodaje mi obserwacja niektórych psów – zwłaszcza tych najbardziej inteligentnych – owczarków niemieckich. Kiedy podejdziesz do ogrodzenia – większość psów dobiega do ogrodzenia i wściekle szczeka. Większość owczarków niemieckich tego jednak nie robi. On będzie Ci się raczej przyglądał. On wie, że dzieli Was ogrodzenie i nie marnuje swojej cennej energii życiowej na bezmyślne toczenie piany z pyska. Zrobił to kiedyś i widział, że nie przeskoczy ogrodzenia. Zainteresuje się Tobą dopiero wtedy, kiedy naprawdę podejdziesz za blisko. Podleci wtedy powoli i zamruczy groźnie. Te psy i pewnie jeszcze parę innych weszły na inny poziom ewolucji. Nie odpowie na akcję – tą samą schematyczną reakcją. Może, kiedy był młodszy, to robił inaczej. Potem jednak się nauczył. Zrozumiał. Nikt go nie karał, ani też nie nagradzał. To trzecia droga, wiodąca przez zrozumienie. Kundel będzie zawsze robił tak samo. Te psy nie.
Opanowanie swoich automatycznych reakcji wymaga wiele wewnętrznej siły. Kto jednak potrafi to zrobić – staje się niezwykle silnym człowiekiem. Taką siłę czujesz z odległości kilometra.


Słucham różnych wywiadów oraz rad różnych ludzi. Rady tych, którzy osiągnęli w swoim życiu wiele są bardzo cenne. Wczoraj słuchałem słów, jakie wypowiedział Jeff Bezos – twórca i właściciel Amazon.
Powiedział wiele ciekawych rzeczy, …… ale jedna utkwiła mi w pamięci szczególnie. Lubię w ciszy i spokoju przeszukiwać swój własny umysł. Odtwarzając dzisiaj podczas odpoczynku coś w rodzaju nagranej taśmy, jaka we mnie pozostała po tym wczorajszym wywiadzie – wcisnąłem STOP w swojej wyobraźni i przewinąłem dźwięk o parę zdań do tyłu. On powiedział:
– Spróbuj wyobrazić sobie siebie, jako 80 letniego człowieka. Teraz patrzysz wstecz na swoje życie. A teraz zapytaj, czy starałeś się zminimalizować ilość rzeczy, których żałujesz ?
Powiedziałbym nawet, że to co proponuje może być nawet jakimś rodzajem medytacji. Usiądź w ciszy, zamknij oczy i oddychaj spokojnie. Wyobraź sobie, że masz 80 lat – albo nawet więcej, jeżeli już masz 80 lat 🙂 Co oznacza dla Ciebie satysfakcjonujące życie ? Myślę, że tu znowu pomocny może być mój Kompas Życia. Nowość polega na tym, że teraz patrzysz na niego z innej strony – z końca swojej wędrówki.
Niesamowite ! W taki sposób jeszcze na to nie patrzyłem.
Poniekąd ta myśl jest bardzo zbliżona do myśli Marka Aureliusza, który powiedział około 2000 lat temu coś w rodzaju:
– Spróbuj wyobrazić sobie, że już przeżyłeś swoje życie……. A teraz powróciłeś i spróbuj żyć właściwie w czasie, który Ci pozostał.
To bardzo podobny przekaz. Są tu oczywiście różnice, ponieważ Aureliusz był bardzo skupiony na przemijalności. Pisał też te słowa jako starszy człowiek i był to raczej rodzaj nauki i przestrogi, którą dzielił się u schyłku życia.
W przypadku Bezosa – myśl ma charakter długofalowego projektu. On nie mówi czegoś w rodzaju „Ratuj mądrze to, co Ci zostało”, ale mówi „zaprojektuj z wyprzedzeniem siebie tak, abyś był usatysfakcjonowany swoim życiem u jego schyłku”. Z jego myśli mogą korzystać tak ludzie starsi, jak i bardzo młodzi, mający przed sobą wszystko. Warunkiem jest jedynie zdolność pojęcia mądrości tych słów.
Jeff Bezos mówi coś jeszcze, co jest tutaj bardzo ważne.
– Miej długofalowe spojrzenie na wszystko.
Dotyczy to jego zdaniem tak sfery zawodowej, jak i rodzinnej oraz każdej innej. Jego zdaniem należy dążyć do satysfakcji z życia. Podoba mi się przy tym, że używa tego łagodnego słowa „satysfakcja”. Mógłby powiedzieć „szczęście”, ale satysfakcja oddaje bardzo wiele ze znaczenia. Szczęście to wielkie słowo. To stan bardziej ekstatyczny, który zdarza nam się czasem. Pojawia się i odchodzi. Mamy na nie mniejszy wpływ. Satysfakcja natomiast jest czymś, na co mamy wpływ w o wiele większym stopniu. Wysoki poziom satysfakcji z własnego życia – możemy właśnie nazwać szczęściem.
O ile chwilowe efekty i zdarzenia często mogą od nas nie zależeć, o tyle długofalowe efekty już tak. Bezos podkreśla rolę właśnie długofalowego podejścia do projektowania siebie. I nie ma tu na myśli wcale szczegółów. To podoba mi się wyjątkowo. Życie jest przecież takie nieprzewidywalne. W tym jest także jego urok. To nie my rozdajemy tu karty – i czasami całe szczęście.
Projektowanie życia w szczegółach, jak to niektórzy chcieliby robić – jest niezgodne z naturą bardzo dynamicznego świata. Jeff Bezos radzi –bądź wytrwały w wizji, jaką posiadasz, ale bądź elastyczny co do szczegółów.
To także mądra rada. To jak posiadanie kierunku swojego kursu, ale też całkowita otwartość na wszystko co przynosi po drodze życie. Chodzi o skupienie się na rzeczach ważnych a nie na projektowaniu nieistotnych, drugoplanowych szczegółów. Bezos podkreślił też, że nie jest jednym z ludzi żyjących tylko tu i teraz. Całkowicie się z nim zgadzam. To kierunek żeglugi (moje porównanie) i jej wizja są ważne. Sam także wielokrotnie poddawałem w wątpliwość przesadne podkreślanie jedynie znaczenia tu i teraz. Wszystko jest ważne. Wszystko.
Osobiście myślę, że tak wielki myśliciel Aureliusz, jak i wielki przedsiębiorca Bezos mieli na uwadze sam kierunek działania a nie osiąganie, bądź też nie – konkretnych „przystanków”, czy celów. To podążanie we właściwą stronę jest właśnie satysfakcją samą w sobie. Nie chodzi przecież o czekanie, kiedy będziemy mieli 80 lat, żeby odczuwać tę satysfakcję – a o nadanie życiu dobrego kierunku i cieszenie się każdą chwilą, wiedząc że płyniemy „dobrze”.
Kolejne sukcesy, to tylko konsekwencja obranego kierunku i konsekwencja w małych, codziennych działaniach. Czy brak sukcesów miałby odbierać nam satysfakcję ? Nie. Czy to, że widzimy na horyzoncie jakąś wyspę, do której płyniemy, ale jeszcze nie dopłynęliśmy – ma nas czynić mniej zadowolonymi ? Nie. Dopłyniemy tam za jakiś czas. Spokojnie. Potem będzie kolejna wyspa i kolejna……….Skoro wiemy, że robimy dokładnie to, co powinniśmy i mamy tego bardzo jasną wizję – to już samo to jest właśnie największym sukcesem. Sukcesem, który mało tego – osiągamy już na samym początku swojej drogi. Nagrodę dostajemy więc na samym początku, a idąc dalej nasza radość z niej nie staje się mniejsza. No ale to już moje słowa, oparte na starożytnej myśli „Droga jest celem”.
Ważne jest uważam to, żeby ta droga była satysfakcjonująca tak teraz, jak i patrząc na nią wstecz, jak i patrząc na nią w przód. Wszystko jest ważne.

JARO MAKOSZ
***
WYSOKI POZIOM ENERGI NEUTRALNEJ

Utrzymanie wysokiego poziomu naszej energii neutralnej jest niezwykle ważne. To stan energetyczny, który nas cechuje najczęściej. Stan, który jest spoczynkowy, kiedy nie jesteśmy poddawani żadnym bodźcom zewnętrznym.
Każdy z nas ma taki NEUTRALNY poziom. Jedna osoba jest neutralnie pogodna, stabilna i zdrowa. Inna osoba ma tendencje depresyjne. Jeszcze inna osoba jest bardzo niestabilna i nerwowa, itd.
Wystarczy poobserwować siebie samego oraz innych, by dość łatwo określić jaki jest neutralny stan danej osoby. Innymi słowy – jest to stan, w który sami się wprowadzamy, bez udziału czynników zewnętrznych.
To bardzo ważna obserwacja, ponieważ w przypadku analizy swoich własnych tendencji – możemy zauważyć, co jest tak naprawdę pierwotne. I tak np.:
– ktoś sam niepotrzebnie wprowadza się w stan nerwowości i nadpobudliwości, kiedy obiektywnie nie ma takich czynników zewnętrznych.
– ktoś wprowadza się niepotrzebnie w stany depresyjne, kiedy obiektywnie nie ma takich czynników zewnętrznych.
– ktoś wprowadza się niepotrzebnie w stany lękowe, kiedy obiektywnie nie ma takich czynników zewnętrznych
itd., itd……
Można mnożyć przykłady. Tak więc warto dbać o to, aby neutralny poziom energetyczny był na tyle wysoko, by w trakcie normalnych wahań nastroju, spowodowanych głównie czynnikami zewnętrznymi (choć nie tylko) – ciągle był na bezpiecznym, wysokim poziomie. Wówczas cokolwiek się dzieje – ciągle jesteśmy znacznie powyżej poziomu „0”. Przejście poniżej tego poziomu jest niezdrowe i ryzykowne dla naszego zdrowia. Należy tego absolutnie unikać. To jak jazda na wstecznym biegu w ciemności. Tą ciemnością jest właśnie poziom „0”. Tam się zaczyna robić niebezpiecznie dla naszego zdrowia.
Ktoś, kto ma wysoki poziom energii neutralnej, nawet jadąc na wstecznym biegu – ciągle jedzie w obszarze światła i widzi we wstecznym lusterku wszystkie przeszkody.
Myślę, że więcej nie muszę tłumaczyć. Poniższy rysunek uzupełnia wszystko.
Osoba nr. 1 mocno ryzykuje swoim zdrowiem, kiedy pojedzie na wstecznym biegu – czyli „R”.
Osoba nr.2 ma dobry poziom energii neutralnej. Te same bodźce zewnętrzne nie spowodują u niej niebezpiecznych przejść poniżej granicznego poziomu „0”.
Tak więc dbaj o to, by w swoim naturalnym i spokojnym stanie mieć jak najwyższy poziom energii. Kiedy mówię o energii – mam na myśli najpierw energię psychiczną a dopiero później fizyczną. Obie są bardzo ważne, ale to energia psychiczna jest najważniejsza. A to dlatego, że to ona jest pierwotna.
A teraz najważniejsze: Poziom neutralny można zmienić – to wymaga jedynie czasu i prostych ćwiczeń, polegających na obserwacji siebie.Utrzymuj swój poziom na bezpiecznej wysokości. Kiedy tylko czujesz, że się obniża – podnoś go znowu. To proste – zobaczysz. To wcale nie znaczy, że ciągle musisz się uśmiechać. To stan, w którym jesteś spokojny, zadowolony i czujesz się dobrze.


JARO MAKOSZ
***
RÓB TO, NIE ZANIEDBUJĄC TAMTEGO

Dzisiaj masz taką pracę, jaką masz. Może nie jest to praca marzeń – ale jest. Nie musisz jej wykonywać do końca życia. To, że dzisiaj nie widać innych perspektyw – nie znaczy, że kiedyś się nie pojawią. Nie zaniedbuj jednak tego, co robisz teraz.
Bądź uczciwy wobec tych, którzy dali Ci tę pracę, jak i wobec siebie. Nie zaniedbuj tego, co robisz dlatego że wolałbyś coś innego.
Jak powiedział mi kiedyś, ktoś mądry – „Rób to, nie zaniedbując tamtego”. Życie to nie koncert życzeń i bierz to, co ci dali. Dzisiaj życie oferuje Ci to, więc to rób i rób to najlepiej jak potrafisz. Tylko ludzie z takim nastawieniem do życia i pracy – osiągają sukcesy. Uczą się tam gdzie są – tego co mają. Nawet nie wiesz, ile z tych rzeczy, których uczysz się w obecnej pracy, może być Ci przydatnych w przyszłości. Pewne cechy i umiejętności są bardzo uniwersalne. Spójrz na to w ten sposób.
Jeżeli wiesz, że możesz robić coś innego i do tego chciałbyś dążyć – to jest to jak najbardziej w porządku. Praca to bardzo ważny element naszego życia. Warto włożyć sporo wysiłku w to, aby wybrać właściwą.
Staraj się przygotować do dnia, w którym mógłbyś taką pracę rozpocząć. Przygotowuj się tak, jak do długiej podróży. Zadbaj o szczegóły i przećwicz w wyobraźni różne scenariusze. Staraj się każdego dnia wykonać choć jeden mały krok w kierunku, jaki Cię interesuje.
Życie jest pełne niespodzianek i może przynieść Ci nieoczekiwane okazje do poprawy Twojej sytuacji – może nawet znacznie szybciej niż myślisz. Ale dzisiaj masz to, co masz i nie zaniedbuj tego.
W międzyczasie ucz się i przygotowuj. Nie marnuj ani dnia. Wykorzystaj dobrze ten czas i bądź cierpliwy.
I jak mówią słowa pewnej piosenki „Czekaj na wiatr – zjawi się sam”. Przyjdzie taki dzień., a Ty …….. będziesz już wtedy przecież gotowy.

***
DLACZEGO ?DLACZEGO ? DLACZEGO ? DLACZEGO ? DLACZEGO ?

If in any area of your life your own self-esteem of satisfaction differs from „10” – ask yourself – „Why?”.
I’ve done very different things in my life. One of the experiences I have gained concerns the analysis of errors in production processes. Among many others, they use a certain method called „5 Why”. I also use the same method in everyday situations to solve problems in areas of life.
It’s about asking the question „Why?”.
On the answer given, we asks again „Why?”. And this question is repeated with each subsequent answer. Children ask in exactly the same way. They tire us with the question „why, why, why.” They keep asking until they get an answer that satisfies them and that they finally understand.
The name „5 Why?) Is conventional. In fact, the repertoire of answers can be exhausted after, for example, the third answer, or the other way round – it is not enough for us to ask even 10 times and further answers are given.
The purpose of using this method in design and manufacturing processes is to find the root cause. The most primal cause from which all the dominoes of successive errors began. It is that one that needs to be eliminated. All other causes are only secondary.
When looking for the root cause, it may turn out that we find several of them. The analysis grows larger and the response structure grows.
For each root cause, corrective actions must be defined – both short-term (immediate) and long-term. Then the effectiveness of these activities should be verified. In our case, effectiveness can be defined as increasing self-esteem on a scale in a given area of life.
To better illustrate this method, let me give you a simple example:

Analyze the reasons for our poor performance in the area of skills (this is about our unique talents that make us different). There can be two primary sources (1 and 2, in orange). Further analysis breaks column 1 into two consecutive sub-columns. Finally, the root causes are marked in yellow (there are no simpler answers). They must now be eliminated.
This method, although it seems very simple, can also lead you in the wrong direction. It is then said that the root cause is not properly defined. How do you know it? After the corrective actions did not fix the problem. You then have to go through the table again and find the real cause.
Someone will say – Well yes, but why complicate matters so simple?
Unfortunately, they are not that simple, and only adopting such a disciplined method and recording the results (which is very important) brings results.
The result of such an analysis can be very unexpected. This happens very often. It seems to us that the reason is so obvious – without any analysis. Meanwhile, the root cause lies elsewhere entirely. We’d rather stumble over it than find it Therefore, it is better to conduct such analyzes in a team of people, especially those who have extensive experience in this and are able to ask questions properly.
After you complete this analysis, you can say – yes, in fact – HERE is the real problem, not where I thought it was !!!!
So keep trying!
(POLISH0
***
Jeżeli w którymkolwiek obszarze życia Twoja własna samocena zadowolenia odbiega od „10” – zadaj sobie pytanie – „Dlaczego ?”.
W swoim życiu robiłem bardzo różne rzeczy. Jednym z doświadczeń, jakie zdobyłem dotyczy analizy błędów w procesach produkcyjnych. Stosuje się tam spośród wielu innych – powszechnie pewną metodę, nazywaną „5 Why”. Ja tę samą metodę stosuję także w codziennych sytuacjach, do rozwiązywania problemów w obszarach życia .
Chodzi o zadawanie bezustannie właśnie pytania „Dlaczego ?” (ang. Why ?)
Na udzieloną odpowiedź – znów pyta się „Dlaczego?”. I ponawia się to pytanie po każdej następnej odpowiedzi. Dzieci pytają dokładnie w ten sam sposób. Zamęczają pytaniami „dlaczego, dlaczego, dlaczego). Pytają i pytają, aż nie padnie odpowiedź, która ich zadowala i którą ostatecznie rozumieją.
Nazwa „5 Why ?) jest umowna. Tak naprawdę repertuar odpowiedzi można wyczerpać po np. trzeciej odpowiedzi, albo też w drugą stronę – nie starczy nam zapytać nawet 10 razy i dalej padają kolejne odpowiedzi.
Celem stosowania tej metody w procesach projektowych i produkcyjnych jest znalezienie przyczyny źródłowej. Tej najbardziej pierwotnej przyczyny, od której zaczęło się całe domino kolejnych błędów. To ją trzeba wyeliminować właśnie. Wszystkie inne przyczyny są pozorne,
W trakcie poszukiwania przyczyny źródłowej może się okazać, że znajdziemy ich kilka. Analiza się rozrasta a struktura odpowiedzi się poszerza.
Dla każdej przyczyny źródłowej trzeba zdefiniować działania korekcyjne – tak krótkoterminowe (natychmiastowe), jak i długoterminowe. Następnie należy zweryfikować skuteczność tych działań. W naszym przypadku skuteczność da się określić jako podniesienie samooceny na skali w danym obszarze życia.
Aby lepiej zilustrować tę metodę – podam prosty przykład:

Analiza powodów osiągania słabych wyników w obszarze umiejętności (chodzi tu o nasze wyjątkowe uzdolnienia, które nas wyróżniają). Mogą tu wystąpić dwa podstawowe źródła (1 i 2, na pomarańczowo). Dalsza analiza prowadzi do rozbicia pionu 1 na dwa kolejne pod-piony. Wreszcie na źółto zostały zaznaczone przyczyny żródłowe (nie ma już prostszych odpowiedzi). To je trzeba teraz wyeliminować.
Ta metoda, choć wydaje się bardzo prosta – może także wyprowadzić w niewłaściwą stronę. Mówi się wtedy o niewłaściwym zdefiniowaniu przyczyny źródłowej. Po czym to poznać ? Mianowicie po tym, że działania korygujące nie rozwiązały problemu. Trzeba wtedy jeszcze raz przejrzeć tabelę i dojść do prawdziwej przyczyny.
Ktoś powie – No tak, ale po co tak komplikować sobie sprawy proste ?
Nie są takie proste niestety i dopiero przyjęcie takiej zdyscyplinowanej metody, oraz zapisywanie wyników (co jest bardzo ważne) – przynosi efekty.
Wynik takiej analizy może być bardzo nieoczekiwany. Tak się dzieje bardzo często. Wydaje nam się, że przyczyna jest taka oczywista – bez żadnych analiz. Tymczasem przyczyna źródłowa leży zupełne gdzie indziej. Raczej się o nią potkniemy, niż ją znajdziemy. Dlatego lepiej prowadzić takie analizy w zespole osób, zwłaszcza mających w tym duże doświadczenie i umiejących właściwie zadawać pytania.
Po zakończeniu takiej analizy możesz stwierdzić – no tak, faktycznie – TO TU jest prawdziwy problem, a nie tam gdzie myślałem że jest !!!!
Tak więc próbuj !
***
ZDROWIE I ENERGIA – ĆWICZENIA FIZYCZNE

Kiedy uprawiasz ćwiczenia fizyczne w młodym wieku – dajesz swojemu ciału sygnał – ROZWIJAJ SIĘ. Pójdziesz przez życie z taką sylwetką, jaką wypracujesz za młodych lat – pamiętaj.
Kiedy uprawiasz ćwiczenia fizyczne w dojrzałym wieku – dajesz swojemu ciału sygnał – ŻYJ, Ćwicząc mądrze, dajesz sobie drugie życie. Mądrze nie znaczy intensywnie. W tym wieku już wiesz – co jest dla Ciebie dobre, a co nie. Osobiście polecam jogę, pływanie, tenis, dobrze dobrane ćwiczenia siłowe, krótki wysiłek aerobowy – koniecznie interwałowy.
Powtarzam to przy każdej okazji – dobry trening to taki, w trakcie którego od razu czujesz przypływ energii (nigdy jej odpływ).
Do tego wniosku doszedłem po wielu latach różnych programów ćwiczeń. Zajęło mi to niestety tak dużo czasu. Przeczytałem kiedyś w jednym z pism sportowych – słowa Jet Li – znanego mistrza sztuk walki z Chin. Powiedział mniej więcej to samo, używając jednak trochę innych słów. To był przełom.
W jednej chwili zrozumiałem, że ma rację.
Nie chodzi o zmęczenie organizmu, ale o jego wzmocnienie i pobudzenie.
Wszystko zmieniło się dla mnie o 180 stopni w jednej chwili. Po zakończeniu treningu czułem się silniejszy, niż przed jego rozpoczęciem. To znaczyło, że to był dobry trening. To w pełni potwierdzało słowa Jet Li.
On wiedział co mówi, bo przecież sam trenował tysiące godzin. Od tego momentu zmieniłem diametralnie swoje podejście. Wcześniej ćwiczyłem po 4 razy w tygodniu, po 2,5 godziny. Po przeczytaniu tamtego zdania – mój trening nie trwał dłużej niż 30 minut, ale był znacznie mądrzej zbudowany. Taki trening da Ci zdrowie i radość życia. Mnie daje. Polecam Ci także poszukiwanie własnej drogi także w tym obszarze. Rób cokolwiek – to już coś.
Zamierzam powracać do tego tematu w przyszłości i rozwijać go znacznie bardziej. Chciałbym podzielić się z Tobą zdobytą wiedzą. Temat ćwiczeń fizycznych oraz mojej drogi w odżywianiu – pojawi się na blogu już wkrótce.
***
NAJLEPSZA WERSJA MNIE

Stań się najlepszym sobą, jakim możesz się stać.
Wejdź na swój własny szczyt. Każdy z nas ma inny.
To jest właśnie realizacja swojego życiowego potencjału.
Odkryj to, co masz w sobie najlepszego.
A potem to doskonal.
I dziel się tym z innymi.
***
RELACJE I DZIAŁANIE DLA INNYCH – NEGATYWNE OSOBOWOŚCI

Jest całkiem sporo ludzi, którzy zawsze będą starali się wynajdywać wpierw słabości każdej sytuacji. Będą najpierw mówić o jakiś negatywach, zamiast pozytywach. To pierwszy niepokojący sygnał . UWAŻAJ !
Zazwyczaj też zaczynają dzień od narzekań, nerwów i biadolenia. Jakby nie można było inaczej. To ich codzienny, poranny rytuał. Rozsiewają wokół siebie złe emocje. Sami sobie z nimi nie radzą – więc próbują je przerzucić jak najszybciej na innych.
Kiedy powiesz coś pozytywnego, będą od razu starali się znaleźć w tym dziurę.
Będą zakrywać Twoje dni chmurami. W pracy, w szkole, na uczelni – gdziekolwiek ich spotkasz. Nie pozwól im na to. Zostaw ich samym sobie.
Jeżeli naprawdę chcesz odnieść sukces – a mam tu na myśli Twoje życie – unikaj nerwowych i toksycznych osób. One muszą najpierw same ze sobą zrobić porządek. Nic Ci do tego. Nie zmieniaj ich na siłę. Po prostu się cofnij.
Może kiedyś, kiedy zrozumieją, co robią (choć niezwykle rzadko się to zdarza) – będziecie w stanie wrócić do kontaktu. Teraz, uważaj na siebie.
To, z kim zazwyczaj przebywasz – ma ogromny wpływ na jakość Twojego życia, oraz na kierunek, który w nim obierzesz.
Podejrzewam, że nawet nie masz do końca świadomości – jak wielki ? Wybieraj więc towarzystwo ludzi o dobrze zbudowanym, silnym i harmonijnym wnętrzu. One – wprowadzą w Twoje życie słońce.

Relacje z innymi ludźmi, są zaraz obok MIŁOŚCI oraz ZDROWIA i ENERGII – trzecim, najważniejszym czynnikiem, wpływającym na naszą satysfakcję z życia. Wszystko pozostałe – to już tylko środki, a nie wartości. Przypomnij sobie KOMPAS ŻYCIA.
***
RELACJE I DZIAŁANIE DLA INNYCH – podstawowe zasady

Relacje z innymi ludźmi opierają się według mnie na kilku bardzo prostych zasadach, które sam staram się praktykować:
Nie rób drugiemu człowiekowi tego, czego sam byś nie chciał. To bardzo znana i naprawdę sprawdzona zasada. Jedna z fundamentalnych, jakie sprawdzają się w każdej sytuacji. To nie znaczy jednocześnie – rób dla innych to, czego sam chciałbyś doświadczyć. Choć sam tak kiedyś praktykowałem (w dobrej wierze), to muszę przyznać że to nieprawda, ponieważ inni mogą oczekiwać zupełnie innych rzeczy niż my.
Współdziałaj z innymi w dobrym celu. Realizuj wraz z nimi dobre działania na rzecz innych ludzi, środowiska i przyrody. Niech nie będą Ci żadną przeszkodą takie rzeczy jak: narodowość, kolor skóry, przekonania polityczne, czy cokolwiek innego. Dobro to Dobro. Ono jest ponad wszystkim.
Zachowuj właściwe proporcje pomiędzy mówieniem a słuchaniem. Gdy ktoś nie bardzo chce mówić – nie wypełniaj na siłę ciszy. Utrzymuj balans wzajemności. Ty również możesz milczeć – pamiętaj.
Utrzymuj możliwie dobre relacje ze wszystkimi – nie wyrzekając się siebie i nie zaprzeczając swoim podstawowym wartościom. Tak naprawdę wszyscy chcemy dobrze, ale często mówimy różnymi językami. Każdy jest szczerze przekonany o słuszności swojego postępowania. Czasem, rozmowę trzeba zakończyć słowami – „Nie zgadzam się z Tobą, ale cóż – niech tak zostanie”. Może za jakiś czas lepiej się zrozumiecie. Może każdy z Was dowie się więcej i spojrzy na sprawy inaczej. Mądry człowiek zawsze z łatwością powie – myliłem się, jeżeli wie że nie miał racji.
Nowo poznanej osobie – podaj przyjazną dłoń. Zawsze zakładaj, że ten nieznajomy człowiek jest dobry. Jeżeli jednak ją odtrąci – nie podawaj jej po raz drugi. Zrób krok w tył. Dalsze ruchy w stosunku do Ciebie, to on musi przemyśleć.
Pomagaj innym, ale nie narzucaj się z pomocą. Inni powinni docenić to że im pomagasz.. Jeżeli za pierwszym razem tego nie docenili – nie rób tego po raz drugi.
Podziel się z kimś tym, co masz – ale jeżeli widzisz że on nie dzieli się z Tobą – nie rób tego po raz drugi. Naturalną reakcją zdrowo myślącego człowieka jest wdzięczność za doznane dobro.
Okazuj wdzięczność za każdy drobny gest, jakiego doznajesz od innych. Na pewno to także dostrzegą. Kiedy widzimy czyjąś wdzięczność – tym bardziej chcemy zrobić coś dobrego. Tak oto dobro napędza dobro.
Słuchaj innych z uwagą, współczuciem, zrozumieniem i docenieniem. Tak naprawdę wszyscy (bez wyjątku) bardzo tego potrzebujemy.
Poznawaj wielu różnych ludzi i pamiętaj, że zawsze jesteście sobie równi. Ani on nie jest ważniejszy od Ciebie. Ani Ty od niego. Przychodzicie z różnych miejsc i na chwilę się spotkaliście. Doceń to.
……To myślę – wystarczy……
***
JAK MŁODY PIES

Młodego psa wszystko interesuje. Wszystko obwąchuje i co chwilę gdzieś przystaje. Nie wie jeszcze czego chce, oprócz może jednego -chce poznać świat. I jest to w jego wieku bardzo normalne. W pewnym jednak momencie powinno się obrać świadomą drogę. Całego świata, a nawet jego niewielkiego fragmentu – nigdy nie poznamy. Znamy już natomiast dużo lepiej siebie. Wiemy już jednak na tyle dużo, aby odpowiedzieć na pytanie, które brzmi „Kim jesteś ? „.
Widzę na codzień różnych ludzi. To, co charakteryzuje ludzi jakiegokolwiek sukcesu, to ich wysoka koncentracja na zadaniu. Trugno ich rozproszyć. Nawet jeżeli się im przerwie na chwilę, to już wkrótce starają się wrócić do wykonywanej pracy. Nie rozpraszają się co chwilę. Nie tracą niepotrzebnie czasu i energii.
I odwrotnie. Spotykam także ludzi, którzy zdają się być niesieni wiatrem, jak liście. Każda sytuacja, czy zdarzenie – są gotowe pociągnąć ich w inną stronę. I tak, co jakiś niedługi czas. I tak mijają im godziny, dni, lata. Nie mają kierunku.
A akie jest życie ?
Życie to właśnie taki wiatr, który rzuca nami. Ale tu mamy możliwość wyboru – zdać się na przypadek i ciągle obierać nowy kurs – albo też próbować wrócić na wcześniej obrany kurs, pomimo wielkich trudności.
Realizuj swój potencjał i nie zbaczaj co chwilę z kursu.
Nie bądź jak ten młody pies, wiedziony co chwile innym bodźcem. Nie czytaj nagłówków przypadkowych artykułów, które bardzo sprytnie algorytmy internetowe wybrały, aby Cię rozpraszać. Nie zaglądaj do mediów społecznościowych tylko po to, żeby zobaczyć – czy coś się nie wydarzyło. Nie oglądaj telewizji bezcelowo.
Działaj w sposób planowy i zdyscyplinowany. Nawet wtedy, kiedy wiatr zepchnie Cię daleko w bok. Wracaj na kurs. I tak wracaj i wracaj, za każdym razem.
Wierzę nie tyle w cele same w sobie, ale w kurs jaki obieramy i codzienne, nawet drobne kroki. Nie mając kursu – nie dojdziesz do nikąd. Mając natomiast dobry kurs – życie może Cię zaskoczyć jedynie pozytywnie.

***
VAT – PODATEK OD WARTOŚCI DODANEJ

VAT – czyli podatek od wartości dodanej……… właśnie – DODANEJ.
Choć ten skrót niejednego zniechęca, to ja go jednak lubię. Ta prosta definicja , mówi wbrew pozorom bardzo wiele. Ponadto jest całkowicie zbieżna z moim rozumieniem biznesu, pracy i jakiegokolwiek działania zarobkowego. Nie wierzę w spryt, ani liczenie w życiu na okazje, czy znajomości. To nie są sposoby na długofalowe budowanie swojej przyszłości.
Jeżeli coś tylko przełożyłeś z lewej ręki do prawej – to nie wniosłeś do tego żadnej wartości.
Jeżeli to coś wzbogaciłeś o nowe cechy i nadałeś temu nową jakość, czy funkcjonalność – to właśnie jest wartość dodana.
Dlatego warto sobie zadać pytanie – cokolwiek właśnie robimy – „Czy tym, co robię coś wnoszę ?
Ktoś mi kiedyś powiedział coś na temat mojej „śląskiej dupowatości” Chodziło o nieumiejętność wykorzystywania okazji i brak sprytu.
Jeżeli życie przynosi dobre okazje i możliwości – należy z nich korzystać. Tak, jak najbardziej. Czasem nie mamy ich zbyt wiele i nie powinno się tego lekceważyć.
Spryt natomiast, to już za dużo. To przechytrzenie drugiego, aby odnieść korzyści wyłącznie dla siebie. Tego nie chcę. Chcę natomiast wytworzenia wartości, która przyniesie korzyść tak mnie, jak i innym. W to wierzę jak najbardziej.
Prawdziwy biznes – to transakcja WIN – WIN (czyli każdy zyskuje). To sytuacja, w której każda ze stron odniosła korzyść i jest z tej transakcji zadowolona. W tej sytuacji każdy zwycięża i nikt nie czuje się poszkodowany, czy wykorzystany.
Uważam, że jedynie samodyscypliną, nauką i wytrwałą pracą jest się w stanie długofalowo zbudować prawdziwy sukces w jakiejkolwiek dziedzinie. Talent również jest tutaj potrzebny, ale bez tych pierwszych – nawet on nie wystarczy.
Każdemu, kto chce osiągnąć sukces w dziedzinie, którą się zajmuje – powiedziałbym dokładnie to samo, co mówię naszemu synowi – „Daj innym ludziom wartość”.
Właśnie o wartość tutaj chodzi. To się liczy. To wartość usługi, towaru, czy wiedzy. To coś, czego nie było a Ty to stworzyłeś. To coś, co podnosi jakość życia drugiego człowieka.
Widzę głęboki sens w takim działaniu. Polega to na wzbogacaniu tego, co już istnieje o kolejne elementy, albo tworzeniu rzeczy nowych. To może być także świadczenie usług lub przekazywanie wiedzy. Istotne jest to, że wzbogaciłeś w jakiś sposób to, co zastałeś. Nie byłeś spekulantem ani spryciarzem, ale coś naprawdę dałeś.
Jeżeli gonisz za pieniędzmi i na nich opierasz swój sukces, nie mając jako celu stworzenie wartości dla drugiego człowieka – przegrasz. Pieniądze nie są wartością samą w sobie. Są jedynie środkiem płatniczym. Nie zapominaj o tym.
Jeżeli ktoś daje natomiast innym wartość i na tym się koncentruje – to pieniądze stają się jedynie naturalną konsekwencją tego pierwszego. Idą w ślad za takim człowiekiem. Może być spokojny, bo nigdy mu ich nie zabraknie.

***
FAŁSZYWE CELE

W psychologii sukcesu wiele się mówi o wyznaczaniu celów. Ja już wielokrotnie mówiłem o tym, że dla mnie droga jest ważniejsza niż cel. Cele są jak znaki drogowe, do których dochodzimy, zatrzymujemy się na chwilę przy nich, by się cieszyć się ich osiągnięciem – i idziemy dalej, w obranym kierunku. Bo to o kierunek tutaj chodzi. Jeśli jednak poruszyć temat samych celów – to powinny one być naprawdę wartościowe. Nigdy nie wybieraj celów pozornych (fałszywych) – a łatwo wpaść w taką pułapkę.
Co mam na myśli, używając sformułowania „fałszywe cele” ? To pieniądze, status społeczny, popularność, podziw, wszelki zbytek materialny.
Bywa, że nawet coach personalny mówi o tym, abyś sobie wyobraził to wszystko, co chcesz mieć – tak, jakbyś to już miał – a osiągniesz to. Tak działa prawo określane mianem prawa przyciągania. Nie ma w tym żadnej magii. To jedynie świadome programowane swojej podświadomości w kierunku o jaki nam chodzi. Potem rzeczywiście do tego dążymy. To zjawisko jest znane nauce od dawna. Tak, ….. tak to naprawdę działa i jest bardzo skuteczne.
Czy jednak tego chcesz ? Wyjątkowo drogiego samochodu, wystawnego domu, drogich podróży, drogich ubrań……… i tym podobnych bzdur.
Znam historie ludzi, którzy byli w stanie zrealizować swoje marzenia, wzięte z seriali telewizyjnych o milionerach. Tak….. dokonali tego. Czy jednak ich droga, praca i wysiłek – były tego warte ? Czy gdyby to wszystko dedykowali czemuś naprawdę wartościowemu – nie osiągnęliby nieporównywalnie więcej ? Być może taki pozorny sukces syci dzisiaj ich próżność. Czy chcesz tak ? Jeżeli tak, to cóż – poświęcisz się realizacji fałszywych celów i nikt Cię przed tym nie powstrzyma. Zmarnujesz jedynie czas i energię życia. Próbuję Cię jedynie przed tym ostrzec.
Czy wolisz jednak skromniejszą, ale prawdziwszą drogę ?
Którą z dróg wybierzesz ?
Chcę Ci powiedzieć, zanim zaczniesz się programować na sukces – abyś wybrał cele naprawdę wartościowe. Nie są to cele, których wyniki zobaczysz na zewnątrz. To wyniki, które zobaczysz wewnątrz człowieka. To to – co on zrobi dla innych,……. nie dla siebie.
Takie cele sobie ustal i za takimi podążaj.

***
CELE W TWOICH RĘKACH
Nigdy nie ustalaj sobie celów, których realizacja nie zależy od Ciebie..
Jeżeli tak zrobisz – ustalisz pułapki a nie cele. Wpadniesz w nie kiedyś.
Podczas procesu projektowania samego siebie – realnie oceniaj swoje możliwości. Jeżeli brak Ci umiejętności – zaplanuj, jak je zdobyć. Uwzględnij swoje zalety, jak i wady. Uwzględnij sprzyjające Ci okoliczności, jak i zagrożenia. Pomocna może tutaj być analiza SWOT, o której piszę tutaj.
I zadaj sobie bardzo ważne pytanie:
CO JA MOGĘ ZROBIĆ, ŻEBY TO ZREALIZOWAĆ ?
NIE WAŻNE, CO ZROBIĄ INNI I CO SIĘ MOŻE JESZCZE WYDARZYĆ NIEPRZEWIDZIANEGO- NA TO NIE MAM WPŁYWU. MAM WPŁYW TYLKO NA SIEBIE.
Potem planuj, realizuj i nigdy nie rezygnuj z dobrych rzeczy.
***
JASNOŚĆ i SKUPIENIE

Myślę, że jest stosunkowo łatwo każdemu z nas wejść na średni poziom jakiejś umiejętności – cokolwiek by to nie było. Jednak przejście z poziomu średniego do wysokiego, to już zupełnie inna sprawa.
Poprawa wyników tylko o kilka procent, to wysiłek znacznie większy niż przejście z poziomu zero na poziom średni. Najlepsi w danej dziedzinie są często właśnie tylko o te kilka procent lepsi od tych, którzy są przeciętni. Szkoda więc czasu na zajmowanie się wszystkim i niczym. Jeżeli chcesz być w czymś naprawdę dobry – kluczowe są dwa słowa: JASNOŚĆ i SKUPIENIE (ang. CLARITY and FOCUS).
Jak dowodzą wyniki różnych badań – wiele uniejętności wymaga tylko około 21 dni pracy nad nimi, co przekłada się na około godzinę pracy dziennie w tym czasie,
Dodam do tego coś od siebie,(moje doświadczenia) że jeszcze lepiej jest pracować w sesjach po 30min, ale 2 razy dziennie (rano i wieczorem), przez te około 3 tygodnie. Wejście na poziom „umysłowego flow”, zajmuje około 20 min. Myślę, że to właśnie dlatego wystąpienia TEDx nie przekraczają 20 min. Słuchacze „przechodzą” z poziomu zero do pełnego skupienia na treści właśnie w tym czasie.
Chcę w tym wpisie zadać jednak proste pytanie:
” Skoro wiemy już, że na poziom średni wcale nie jest tak trudno się wspiąć – wystarczy jedynie mądrze zorganizowana i odpowiednio intensywna praca – to dlaczego większość ludzi zadowoli się jednak poziomem średnim (a nierzadko miernym) i nie będzie chciała rozwijać się dalej ? ”
Niestety odpowiedź jest prosta – Natura ludzka jest leniwa i wszyscy chcemy osiągnąć jak najwięcej, przy jak najmniejszym zaangażowaniu swojego wysiłku.
Mogę podsumować, że uczymy się nowych czynności w pierwszych kilku tygodniach naszej pracy – a potem następuje faza stagnacji. Zaczynamy się unosić na powierzchni, bez większego zgłębiania wiedzy, czy umiejętności. To marnowanie potencjału.
Bardzo ważna jest tutaj jasność swojej wizji siebie, jako profesjonalisty.
Osobiście uważam, że warto poświęcić się zgłębianiu w sposób szczególny jednej dziedziny swojej działalności. Poznawanie innych może jedynie dać nam pogląd ogólny i uzupełnić tą podstawową. Trzeba jednak wiedzieć bardzo precyzyjnie, co to jest. A potem starać się być w tym być systematycznie coraz lepszym.
Na koniec link do filmu, który dobrze podsumowuje to, jak łatwo jest wejść na poziom średni. Czasem on nam wystarcza – zgadza się. Nigdy jednak nie powinien nam wystarczyć w dziedzinie, którą naprawdę wybierzemy. Tu liczy się tylko jedno słowo – DOSKONAŁOŚĆ (ang. EXCELLENCE). Z każdym krokiem, jest się lepszym i lepszym. Nie zadowalaj się przeciętnością – bądź ŚWIETNY.
***
KIEDY WIESZ, ILE POZOSTAŁO – ŁATWIEJ JEST PRZETRWAĆ I EFEKTYWNIEJ PRACOWAĆ
Niedawno temu, jadąc samochodem- zdałem sobie sprawę z pewnej prawidłowości, która sprawdza się tak w naszym zachowaniu na drodze, jak i w naszym życiu prywatnym. Chodzi o technikę umożliwiającą przetrwanie najtrudniejszego. Jej znajomość bardzo Ci się przyda.
Dojechałem do semafora, nad środkiem skrzyżowania. Było czerwone światło. Pod semaforem umieszczony był licznik, odliczający malejąco sekundy do zmiany światła – z czerwonego na zielone. Kiedy ruszyliśmy – od momentu zmiany światła na zielone, licznik także zmieniał kolor na zielony i teraz odliczał malejąco ilość sekund do ponownej zmiany – tym razem ze światła zielonego – na czerwone.
I jaki z tego mój dzisiejszy wniosek ?
Bardzo prosty. Wyciągnąłem z tego prostego doświadczenia tak naprawdę aż 4 wnioski:
- Wszystko mija – tak dobre, jak i złe wżyciu. Tak jak zmienia się światło z czerwonego na zielone, albo z zielonego na czerwone. Nic nie trwa zbyt długo i wszystko przeminie.
- Po rzeczach dobrych, przychodzą rzeczy złe. A po złych rzeczy dobre. Tak jak jeden kolor światła zmienia drugi.
- Kiedy wiesz, ile pozostało Ci czasu – łatwiej jest znieść cierpienie. Potrafisz je opanować. Jeżeli wiesz, ile masz czasu masz jeszcze wytrzymać – wytrzymasz. Pamiętaj, żadne cierpienie nie jest tak wielkie, żebyś nie mógł przetrwać do zachodu słońca – do momentu, kiedy położysz się spać. Wytrzymaj. Wiesz, że potem nadejdzie czas odpoczynku. Te przerwy i zmiany nie trwają długo. Mając tego świadomość stajesz się silniejszy. To jak podczas wykonywania ćwiczeń fizycznych. Kształtujesz swój charakter i odporność psychiczną, jak i fizyczną. W Polsce jest taka tradycja, że żołnierze mają metr krawiecki, z którego dzień po dniu odcinają jeden centymetr. Dzięki temu łatwiej im wytrzymać na „ostatniej prostej”. Właśnie wtedy jest najtrudniej. Ta prosta i sprawdzona technika – naprawdę im pomaga. Myślę, że chodzi w tym dokładnie o to samo, o czym tutaj piszę. Jeżeli wiesz co dokładnie chcesz osiągnąć i mierzysz to, a Twój cel jest realistyczny – masz olbrzymie szanse osiągnięcia wszystkiego, co zamierzasz. Zachowaj więc cierpliwość i opanowanie.
- Jeżeli wiesz ile zostało Ci dobrego czasu (zielonego światła) – lepiej wykorzystasz czas, kóry Ci został – na to, co najważniejsze. To jak świadomość tego, o której odjeżdża Twój pociąg, czy autobus. To jak świadomość tego, o której godzinie odpłynie Twój statek. Wiesz, że on odpłynie – z Tobą, lub bez Ciebie. I to właśnie sprawia, że zaczynasz się mądrzej organizować. Ustalasz drogę, cele i priorytety. Dostosowujesz to, co chcesz zrobić – do tego, ile masz czasu. Pracuj więc w takich „blokach czasowych”. Ustal sobie dokładnie, co chcesz zrobić w ciągu tego czasu, który masz. Ja bardzo często byłem stawiany w sytuacjach, w których oczekiwano ode mnie że coś zrobię w czasie, który realistycznie był znacznie poniżej wymaganego. Aby wykonać tę pracę naprawdę dobrze – ta czynność wymagała np. min. 3 dni. Mnie dano 2 godziny. Mówiłem wtedy – „Zrobię to tak, jak da się to zrobić w 2 godziny. Jeżeli dacie mi 8 godzin – zrobię to tak, jak się to da zrobić w 8 godzin. Jeżeli dacie mi 3 dni – zrobię to tak, jak to się da zrobić w 3 dni. Jeżeli będę mieć tydzień – zrobię to najlepiej, jak potrafię, bo tylko tak lubię pracować i tylko to ma sens. „. Cóż,…dostawałem więc np. 2 godziny i mieściłem się w nich. Wiedziałem jednak, że to co wykonam będzie bardziej zarysem pracy, niż jej owocem. Nie zawsze ja mogłem decydować o tym, co robię i w jakim czasie. Skoro jednak taka była wola mojego pracodawcy – tak to robiłem. Innym razem bywało, że zarzucano mi nadmierny perfekcjonizm. Dla mnie nie był on nadmierny. W sprawach naprawdę ważnych, takich jak np. bezpieczeństwo – nie ma marginesu na robienie czegoś powierzchownie. Żeby coś zrobić naprawdę dobrze – trzeba przewidzieć właściwy „blok czasowy”. Temu zagadnieniu poświęcę jednak kiedyś inny tekst. Na ten moment – wystarczy.
***
ROZWIJAJ WSZYSTKO JEDNOCZEŚNIE
Nigdy nie byłem zwolennikiem poglądu, że aby coś osiągnąć – trzeba poświęcić w życiu coś innego. Czyli coś kosztem czegoś Kiedy to słyszę, to od razu coś mi tutaj nie pasuje. Dobrze kierowane życie nie wymaga żadnych poświęceń. Wręcz odwrotnie – wszystkie elementy nawzajem się uzupełniają i wspomagają. To jedyna dobra droga.
Wielu coach’ów twierdzi, że teraz musisz się mocno napracować i coś poświecić. Potem jednak będzie dobrze i osiągniesz to, czego chcesz.
Jeżeli tak miałoby wyglądać życie, praca i osiąganie czegokolwiek – to ja w to nie wchodzę. Dla mnie każda chwila musi być pełna. Bez względu, czy jest to chwila pracy, czy odpoczynku, Żadna chwila nie może być dla mnie okupiona inną chwilą. Co nie zmienia faktu – że każda pojedyncza chwila ma swój indywidualny sens.
Mądry czzłowiek każdego dnia znajdzie czas na dobrą pracę, na rodzinę, na siebie, na kontakty z ludźmi, kształtowanie swoich umiejętności i zarabianie pieniędzy. To wszystko znajdzie swoje miejsce i pozostanie w równowadze. Każdego dnia zrobi mały krok w każdym z tych obszarów. I tak oto pójdzie przez życie.
I pamiętaj – niczego nie odkładaj na później.
***
JEDNOSTKI ŻYCIOWEJ ENERGII

Zadziwiające , jak wielu ludzi potrafi tak bardzo dbać o swoje pieniądze – jednocześnie nie dbając o swoją energię. Gdyby tylko odwrócili proporcje – jak bardzo zyskałoby na tym ich życie.
Nasza kultura przewartościowała wartość pieniądza, jako miernika życiowego sukcesu. Sukces jest kojarzony z zamożnością.
Pieniądze są nam potrzebne – to prawda. Nie potrzebujemy ich jednak aż tak wiele, jak mogłoby się wydawać.
Powstał kiedyś film science fiction, w którym środkiem płatniczym były jednostki własnej energii życiowej. A co, gdyby spojrzeć na to właśnie w taki sposób ? Przecież w praktyce – tak naprawdę jest. Chcesz osiągnąć coś materialnego, – musisz zapłacić pieniędzmi. Żeby jednak zdobyć pieniądze – musisz dać swoją energię – fizyczną i umysłową. Tak naprawdę to już osiągnęliśmy stan z tego filmu bardzo dawno temu. Mamy jedynie etap pośredni, jakim są pieniądze. Dopiero gdyby zabrać ten etap – nagle trafia do nas, że płacimy tak naprawdę swoim życiem.
Nie warto poświęcać energii na bzdury. Nie należy niszczyć jej nałogami. Nie należy jej nadwyrężać przez niepotrzebne zdenerwowanie, nałogi, brak odpoczynku czy niskiej jakości pożywienie.. Nasza energia jest bezcenna. Jej poziom ma bezpośrednie przełożenie na poziom naszej satysfakcji z życia.
Energa życia to wartość, która zaraz po miłości – jest jedną z trzech wartości, jakie mamy. Trzecią są relacje z innymi ludźmi. Więcej na ten temat tutaj.
***
KAWAŁEK DRYFUJĄCEJ, LODOWEJ KRY
Trzymasz się małego kawałka lądowej kry i dryfujesz. Boisz się go opuścić, ponieważ ten kawałek lodu jest jedynym co znasz i wydaje Ci się, że jest przynajmniej w miarę bezpieczny. Czyżby ?
Tymczasem ten kawałek kry, który uważasz za swój ląd nie jest tak naprawdę ani rzeczywiście komfortowy, ani bezpieczny – przecież wiesz o tym,. Czy tego chciałaś w życiu ? Czy o tym kiedyś marzyłaś ?….. Nie oszukuj siebie….. Nie tego pragnęłaś. Wewnątrz siebie czujesz, że powinnaś była go kiedyś opuścić, Kiedyś, dawno temu. Zrobić to, żeby naprawdę poprawić swoje życie.
Dlaczego więc tego nie robisz ? To proste ……. bardzo się boisz. Wolisz znaną Ci byle jakość i ból do wytrzymania – od ryzyka i szansy na wygrane życie.
Instynkt mówi Ci, że na horyzoncie widzisz wielki ląd. …..A może to tylko iluzja ?Tego niestety nie możesz być pewna. Noc kreśli swoje fantazje. Nie wiesz co Cię czeka.
Może utoniesz ? ……. To całkiem możliwe.
Może zabiją Cię orki ? ….. Krę też potrafią wywrócić. To się zdarza.
Woda jest tak zimna, że może Ci zabraknąć sił już wkrótce po odpłynięciu…… Dokładnie tak jest.
Stawka jest wysoka.
Możesz zostać i czekać, albo też dać sobie szansę i jednak popłynąć.
Ludzie chcieliby gwarancji sukcesu. Boją się ryzyka.
Nie ma takich gwarancji.
Dlatego też większość ludzi nigdy nie opuści swojego kawałka lodowej kry. Podobnie jak ich rodzice, oraz rodzice ich rodziców. Będą tak dryfować …. do końca swojego życia.
Pracują w miejscach, gdzie zamiast wykorzystywać swój prawdziwy potencjał i go dalej rozwijać – pasywnie utrzymują się na powierzchni. Sprzedają zwyczajnie swój czas za pieniądze. Źle im tam, ale to przecież tylko 8 godzin dziennie. Da się wytrzymać. Poznasz ich po tym, jak liczą dni do piątku (piąteczku, piątunia – jak mówią), jak czekają na kolejny dłuższy weekend. Ktoś, kto tak mówi i myśli ……. już jest przegrany.
Tymczasem dobra praca nie męczy a daje energię, radość i satysfakcję. Bo dzielimy się tym, co w nas najlepszego z innymi. A oni to czują i reagują na to. To właśnie ma sens.
Tacy ludzie często też mieszkają w niewłaściwych miejscach, albo żyją wśród nie tych ludzi, wśród których powinni. Otoczenie innych ma ogromny wpływ na jakość naszego życia. Może dawać cierpienie, albo radość i spełnienie.
To ciężka i ryzykowna decyzja – …….. wiem.
Aby dać sobie szansę na zmianę – musisz wejść najpierw do lodowatej wody i odepchnąć się od Twojej jedynej tratwy…… Potem popłynąć w ciemność.
Wiedziałem wielu ludzi dryfujących na takich krach. Czasem po kilku na jednej, ………aż nie było miejsca. Nigdy nie odważą się na poważne zmiany. Są mocni w słowach, …..ale to wszystko. Przeraża ich taka wizja. I dlatego nigdy nie dowiedzą się tego, że mogli znacznie więcej. Tacy ludzie nie wygrywają swojego życia.
Ty możesz inaczej. Póki żyjesz – nigdy nie jest za późno na to, by spróbować.
I jeszcze jedna rzecz. Zanim opuścisz tę dryfującą lodową krę – jedyne w miarę bęzpieczne miejsce, jakie znasz – przygotuj się najlepiej, jak to możliwe. Nie wypływaj jak wariat, ale przygotuj wszystko jak najlepiej.
A potem płyń – Daj sobie szansę. Zrób to !
***
WAŻNE DECYZJE
Człowiek poddany cierpieniu nie jest w stanie myśleć trzeźwo. Jego ocena faktów i podejmowane decyzje są nieadekwatne do sytuacji, nielogiczne i bardzo często złe.
Niby to się wydaje takie oczywiste, jednak często nie zdajemy sobie z tego w praktyce sprawy. Dzieje się tak dlatego, że cierpienie ma różne oblicza i nie zawsze musi być takie spektakularne.
Czasami cierpienie jest długotrwałe (chroniczne) do tego stopnia, że zaczynamy się do niego „przyzwyczajać”- traktując je jako coś normalnego. Jest to jednak stan nieprawidłowy i trzeba dążyć do jak najszybszego unormowania sytuacji, zamiast próbować się do niej adaptować.
Wytrwanie w bólu to ostateczność. Zawsze kiedy powstaje problem trzeba zadać bardzo konkretne pytanie „Co zamierzam z tym zrobić ?” (to musi być pytanie wyuczone w sobie automatycznie) – a nie „Jak się do tego problemu zaadaptować ?”. Oznacza to bycie aktywnym a nie biernym.
Na koniec – dobre decyzje można podjąć jedynie wtedy, kiedy czuje się wewnętrzny spokój, spójność, harmonię i satysfakcję z życia. Trzeba unikać podejmowania ważnych decyzji w jakimkolwiek innym stanie.
***
PO CO JEST BOGACTWO?
Ilość pieniędzy, jakiej realnie potrzebujemy do zaspokojenia swoich potrzeb – jest tak naprawdę całkiem niewielka. Ludzie gonią jednak za pieniędzmi przede wszystkim po to, aby zrekompensować sobie pewne braki. Chodzi tu o poczucie niskiej wartości oraz poczucie niedostatku czegoś, czego brakło im w przeszłości. To dwie prawdziwe przyczyny. Więcej nie dostrzegam. Potrzeba władzy niekoniecznie musi iść w parze z pieniędzmi, dlatego odrzuciłem ją jako prawdziwy powód źródłowy.
Raz jeszcze powtórzę tę obserwację – dążenie do bogactwa ma tylko 2 przyczyny:
- Poczucie niskiej wartości – którą pieniądze pozornie podnoszą, jako wartość mierzalna – ale tylko wśród ludzi podobnych dla nich samych. To poczucie złudnego podniesienia wartości dzięki pieniądzom, może szybko przerodzić się w drugą skrajność – pychę.
- Poczucie doznanego kiedyś niedostatku – które dzięki pieniądzom może szybko przerodzić się w drugą skrajność – zbytek.
„Same pieniądze nie są ani dobre, ani złe. To użytek, jaki z nich zrobimy może być dobry lub zły. Potrzebujemy ich, ale nie są one naszym celem i sukcesem”.
JARO MAKOSZ
***
ZARZĄDZANIE CZASEM – KILKA MOICH ZASAD

Czas jest bardzo cennym zasobem. Nieodnawialnym a lekceważonym masowo, na każdym kroku. Poniżej podam kilka moich zasad zarządzania czasem. Wypracowałem je na przestrzeni swojego życia. Uważam to za bezcenną lekcję, która może zmienić Twoje życie.
Co prawda czas nie jest wartością samą w sobie, to jednak dzięki właściwemu zarządzaniu nim – można o wiele więcej poświęcić na realizację 3 wartości (miłość, zdrowie i energia, relacje) oraz rozwijanie pozostałych 2 zasobów (umiejętności, pieniądze). Więcej na ten temat tutaj.
A oto moje rady:
- Staraj się intuicyjnie wyczuwać, która jest godzina. Co jakiś czas sprawdzaj, czy dobrze czujesz czas. Zobaczysz, że w miarę praktyki – coraz trafniej go ocenisz. To tylko kwestia praktyki. Zdziwisz się z jaką dokładnością jesteś w stanie go oszacować.
- Nie spiesz się, ale też nie bądź opieszały. Rób rzeczy w ich naturalnym tempie. Jedne wymagają szybszego a inne wolniejszego tempa. Podstawą jest dobre zrozumienie tego, co robisz.
- Zamieniaj czas pasywny – w aktywny.
Przykład: Jesziesz samochodem – słuchaj materiałów edukacyjnych, wywiadów dotyczących dziedziny, którą się zajmujesz. To samo możesz robić w innych momentach, jak czekanie gdzieś w kolejce, czy spacer. Staraj się mieć już wcześniej przygotowane tematy tych materiałów, by nie tracić niepotrzebnie czasu na ich szukanie. - Optymalizuj wręcz każdy krok, myśl, działanie. Nie marnuj ich. Pamiętaj, że nawet kiedy coś nie do końca Ci wyszło – warto nadać temu jakiś kształt, charakter, bądź chociażby wniosek końcowy, który Cię czegoś mądrego uczyna przyszłość. To cenne doświadczenie – nazywam je Lesson Learnt. Więcej na ten temat tutaj.
- Rób znacznie mniej rzeczy, ale znacznie lepiej. Wykraczaj nie tylko ponad przeciętność, ale także ponad wzorowość. Bądź w tym znakomity. Najlepszy jak to możliwe. Przestań natychmiast zajmować się wszystkim, co jest drugorzędne. Bądź skupiony jak wąska i mocna wiązka lasera na tym, co jest najważniejsze.
- Każdego dnia rano, kiedy układasz dzień – rozpisz nawet na zwykłej, małej kartce papieru – zadania do wykonania danego dnia. Potem złóż tą kartkę i wsadź do kieszeni. Możesz do niej zajrzeć w ciągu dnia, kiedy tylko chcesz.
Paniętaj – nie traktuj tych zadań jak coś, co absolutnie musi zostać wykonane. Jeżeli pojawią się inne okoliczności i ważniejsze rzeczy – zmień kolejność, a nawet zaniechaj ich wykonania, na rzecz czegoś ważniejszego. Zrobisz to jutro – trudno. We wszystkim obowiązuje zasada zdrowego rozsądku. Bądź więc przede wszystkim mądry i elastyczny.
Ta zapisana kartka nie ma Ci o czymś przypominać (żebyś nie zapomniał). Ona ma zupełnie inny cel – wspiera Twoją koncentrację. Porównałbym ją do koncentracji skoczka wzwyż, tuż przed wykonaniem skoku. Myśli o tym, zbiera siły, koncentruje się. Dzięki temu, że zapiszesz plan swojego działania – Twoja koncentracja jest maksymalna. Mając świadomość kluczowych zadań – optymalizujesz podzadania. Wypisz więc, co chcesz zrobić. Ponumeruj priorytety tego, co chcesz zrobić i włóż kartkę do kieszeni. Co jakiś czas zerknij na nią i skoncentuj się.
Oczywiście możesz mieć także swój terminarz z rozpisanymi zadaniami na kolejne dni i tygodnie, możesz korzystać z planera w telefonie, Outlook’a ….. i wielu innych fantastycznych narzędzi. Kartka jest jednak podstawą. Jestem zwolennikiem najprostszych możliwych rozwiązań, takich które można zastosować niemalże wszędzie.
I co ważne – napisz na niej tylko zaledwie kilka rzeczy, ale naprawdę ważnych. Reszta ułoży się w ciągu dnia wręcz sama – zobaczysz. - Dbaj o bardzo małe oszczędności czasu. Te optymalizacje nazywam mikrooszczędnościami – w odróżnieniu od mikrostrat czasu. Tak jednych, jak i drugich zauważysz u siebie wiele. Obserwując jednak świadomie swoje zachowania – zdołasz je systematycznie zmieniać.
- Ostatnie i najważniejsze – w każdej wolnej chwili zastanawiaj się jak robić rzeczy lepiej, mądrzej, szybciej i efektywnej – nawet odrobinę każdego dnia. Niech nawyk ciągłego doskonalenia towarzyszy Ci tak w lepszej organizacji czasu – jak i w całym Twoim procesie osobistego rozwoju. Ten nawyk jest najcenniejszy ze wszystkich.
„Pewien arcymistrz szachowy, powiedział kiedyś – Z biegiem lat i doświadczenia, coraz bardziej cenię najmniejsze z figur szachowych – pionki….
Ja, z biegiem lat – coraz bardziej cenię sekundy, oddechy i każdy pojedynczy krok, jaki stawiam – idąc swoją drogą. Wcześniej dość beztrosko szastałem tym wszystkim. Nadszedł jednak czas na zmiany. „JARO MAKOSZ
BĄDŹ SKUPIONY, PROSTY I SPOKOJNY

Nie odchodź od osi. Skup się na tym, co miałeś zrobić. To wymaga pewnych cech charakteru. Teraz, kiedy tak łatwo jest rozproszyć swoją uwagę praktycznie wszędzie, a zwłaszcza w internecie i telewizji – cechy koncentracji i samodyscypliny są szczególnie ważne. Miałeś zrobić jedno – a nagle robisz drugie. Uważaj na to.
Zacznij dzień spokojnie I łagodnie. Nie zaglądaj do mediów, nie czytaj maili, nie słuchaj wiadomości. Skup się najpierw na sobie. Zobacz, ile siły jest w Tobie. Poranek buduje Twój nastrój.
Nie pozwól czemukolwiek zaburzyć Twój wewnętrzny spokój i jasność myślenia. Ta jasność myślenia i koncentracja na bardzo niewielkiej ilości rzeczy, jednak wykonywanych w sposób znacznie przewyższający przeciętność – jest Twoją drogą.
Niewiele osób jest w stanie zrezygnować z chwilowych rozpraszaczy. Ty możesz to zrobić. Pamiętaj – jeżeli będziesz robić rzeczy podobnie jak większość ludzi – osiągniesz rezultaty prawdopodobnie niewiele różne od większości ludzi. Wydaje mi się to dość logiczne.
Buduj swoje umiejętności w oparciu o skoncentrowaną specjalizację. Nie bądź dobry, nie bądź nawet bardzo dobry. To nie ta droga. Bądź znakomity – najlepszy, jak tylko możesz. Niech znakomitość tego, co robisz – będzie jak Twój osobisty podpis.
„Rano najpierw przygotuj swój umysł, potem oddech i ciało – a następnie działaj.
Za każdym razem, kiedy w ciągu dnia odejdziesz od osi tego – co jest istotą Twojego działania w życiu – powiedz sobie „Wracaj do pracy, ….. Wracaj do pracy”. To naprawdę pomaga – sprawdziłem. Rezultaty przyjdą same i miło Cię zaskoczą”
JARO MAKOSZ
***
NIEZNANY PRZYJACIEL (RELACJE I WSPÓŁDZIAŁANIE)
Niesamowite jest to, jak każdy pojedynczy człowiek wnosi wartość dodaną – do naszej wielkiej, ludzkiej rodziny. A oto przykład tego, czego doznałem ostatnio od nieznanego mi przyjaciela.
Miałem pewien problem z wprowadzeniem elementów graficznych, w jednym z programów komputerowych. Szukałem więc informacji w internecie. W końcu, zmęczony – trafiłem na YouTube i także tam zadałem nurtujące mnie pytanie.
Znalazłem kilkuminutowy materiał, który wstępnie wydawał się dotyczyć mojego problemu. Wszedłem więc i zacząłem oglądać.
Już w pierwszym momencie zrozumiałem, że chłopak który go nagrał – ma pewien kłopot z wymową. Był niewątpliwie niepełnosprawny. W zupełności mi to jednak nie przeszkadzało.
Prawie równie szybko rozpoznałem u niego inną, nieporównywalnie ważniejszą niż mowa zdolność. Sposób, w jaki ujmował temat, świadczył o jego bardzo składnym sposobie rozumowania i rzadkiej umiejętności przełożenia spraw trudnych na proste słowa. Jego jedynym problemem była trudność w samym mówieniu.
Film był bardzo konkretny. Natychmiast pokazywał o co chodzi. Chłopak, który go stworzył zrobił to w bardzo profesjonalny sposób. Najpierw krótko powiedział, czego mnie nauczy. Potem przeprowadził mnie przez cały proces, nagrywając obraz po obrazie. Zatrzymywał się na chwilę na istotniejszych kwestiach. I wreszcie doszliśmy do momentu, który mnie interesował. Film trwał około 3,5 minuty. Sprawnie i zrozumiale. Tak działa umysł prawdziwego inżyniera.
Byłem zachwycony. ………. i niezwykle wdzięczny. Natychmiast poczułem potrzebę napisania do niego. Widziałem też komentarze innych osób. Wszyscy w tym samym duchu wdzięczności składali mu serdeczne podziękowania. Film obejrzało aż kilka tysięcy osób z Polski, bo to w naszym języku został nagrany.
Oto, co znaczy prawdziwa wartość dodana. Ten chłopak podzielił się z nami swoją wiedzą i umiejętnościami przekazania tej wiedzy. Podzielił się także swoim czasem. Jestem przekonany, że będzie kiedyś miał dobre miejsce pracy i odniesie sukces. Rozwija w sobie to, co idzie mu świetnie – a potem dzieli się tym z innymi. O to właśnie chodzi w wyborze zawodowej drogi. Pieniądze przyjdą kiedyś same…..pewnego dnia. One podążą za wartością dodaną, którą on daje. Wartość – zawsze musi być najpierw. Dopiero potem wynagrodzenie.
Sądząc po głosie – on ma może z 17 lat. Jeszcze wszystko przed nim. Trzymam kciuki przyjacielu ! „Każdy z nas wnosi swoją wartość dodaną. Każdy z nas jest po coś.”
„Każdy z nas wnosi swoją wartość dodaną. Każdy z nas jest po coś.”
JARO MAKOSZ
***
ŻYCIOWE JUDO

W judo, które ćwiczyłem kiedyś – jak i w wielu innych sztukach walki – chodzi często najpierw o wytrącenie przeciwnika z równowagi, a następnie przejęcie nad nim pełnej kontroli. W codziennym życiu spotkasz wielu manipulatorów, którzy stosują podobną technikę. Najpierw będą starali się Ciebie zdenerwować, lub też przeciwnie – rozbić manipulacyjnymi pochwałami. To jak pociągnięcie za kimono… W przód, w tył, w bok……Co Ty na to ?
Potem, takiego rozbitego pozytywnie lub negatywnie człowieka, łatwiej jest pociągnąć tam, gdzie przeciwnik chce. Uważaj na to. Mając świadomość takich praktyk – będziesz silniejszą osoba. Kieruj się w życiu dobrem – nie czyjaś opinią o Tobie. Ty wiesz, kim jesteś. Niech ani krytyka, ani pochwały – nie zdołają wytrącić Cię z równowagi.
Nie musisz też nikomu tłumaczyć się z tego, co robisz. Ty wiesz, dlaczego robisz to, co robisz (To ostatnie zdanie, to już słowa Marka Aureliusza).
Każdy, dla kogo czyjaś opinia o nim jest ważniejsza niż jego własna – jest jak pies na smyczy, ciągnięty tam – gdzie zaprowadzi go jego pan.
JARO MAKOSZ
***
PIĄTY BIEG – UWOLNIJ SWÓJ PRAWDZIWY POTENCJAŁ
Widzisz, wiele osób po powrocie z pracy – myśli o tym, żeby załączyć telewizję i odpoczywać. Czasem coś zrobią koło domu, lub ogrodu – żeby ładnie wyglądało. Czasem coś przy samochodzie. Ktoś tam chce wykorzystać każdą chwilę na zarobienie dodatkowych pieniędzy i haruje bezmyślnie i bezcelowo, biegnąc nie w tą stronę, w którą powinien. No i to by było na tyle.
Ludzie, w pogoni – nie pytają siebie, jaki mają prawdziwy sens swoich działań.
Nie pytają siebie, DLACZEGO ? wybrali takie a nie inne cele. Ustalają je, ale nie wiedzą DLACZEGO ? …… Tymczasem to jest najistotniejsze.Ty dopiero teraz, po powrocie z pracy – możesz zacząć swój zakres pracy właściwej. W pracy wrzuciłeś cztery biegi. Teraz wrzucasz piąty.
Mało kto tak robi. Z czasem właśnie to może stać się Twoim podstawowym i najważniejszym zawodowym zajęciem. Choć może jeszcze musisz poczekać – i jeszcze czegoś nowego się nauczyć. W takim razie – ucz się.
Jeżeli chcesz coś osiągnąć – to właśnie tak pracuj. I pamiętaj – nie myl sukcesu z wynikami finansowymi. To dwie zupełnie różne sprawy, chociaż zazwyczaj społeczeństwo tak przyjęło mierzyć sukces. Sukces – to robienie tego, do czego masz naturalne zdolności i robisz to naprawdę najlepiej. Jest to to, czego potrzebuje od Ciebie świat.
Nie dostałeś tego przypadkiem…..Realizuj więc swój prawdziwy potencjał. Więcej tutaj.JARO MAKOSZ
***
Prawie 50 lat życia, studiów, nauki i doświadczenia – żeby narysować taki prosty rysunek. wyjaśniający wszystko…….
Możesz sobie wyobrazić tę konstrukcję, jako piramidę ustawioną z drewnianych klocków.
– Pierwsze 3, kolorowe, na dole – to wartości – to one są ważne.
– Kolejne 3, niebieskie, u góry – to tylko środki – same w sobie nic nie znaczą.
Jeżeli ustawisz je w innej kolejności – konstrukcja będzie mniej stabilna. W skrajnym przypadku, może być wręcz ekstremalnie niestabilna. Spróbuj ustawić te klocki w innej kolejności, a zobaczysz jak środek ciężkości podnosi się w górę, oraz jak pole podstawy się zmniejsza. Potem rozejrzyj się wokół i zastanów – do kogo podobna jest taka konstrukcja ? Pewnie znajdziesz ludzi ze swojego otoczenia, którzy postawili na taki właśnie (inny niż poniższy) układ klocków.
Z fizyki wiemy jedno – że pogarsza się stabilność takiej konstrukcji. Tylko jeden typ ustawienia jest najbardziej stabilny – właśnie taki, jak poniżej. To w niego zawsze wierzyłem i dalej wierzę – całym sobą.
Całą swoją filozofię i wszystkie swoje osiągnięcia – sprowadzam do tego rysunku. To o nim myślę rano, w ciągu dnia i wieczorem. Myślę nad tym co już zrobiłem i co zamierzam zrobić tego dnia i w przyszłości, w każdym z tych obszarów. To dzięki niemu nawiguję swoim życiem.
„FILOZOFIA PROSTOTY”

***
Po co jest pracan ? Pracownicy, Pracodawcy, Wartości.

Gdybym miał powiedzieć jaki jest dobry pracodawca, to patrząc wstecz – mogę powiedzieć, że byli to ci pracodawcy, którzy pozwolili mi się pomylić….. i wybaczali mi.
To ci, którzy mimo wszystko – nie stracili do mnie zaufania.
Nie przesadzali z kontrolą i wierzyli, że potrafię zrobić rzeczy naprawdę trudne i odpowiedzialne.
Coś jednak mogę o tym powiedzieć, ponieważ trochę widziałem. Pracowałem w takich koncernach – jak choćby Ford, Siemens, ABB.. To jedynie ci bardziej znani.
Pracowałem jednak w różnych miejscach i w różnych branżach – z bardzo różnymi ludźmi. Byli wśród nich Polacy, Węgrzy, Niemcy, Francuzi, Włosi, Szwedzi, Amerykanie, Australijczycy Koreańczycy, Japończycy, Anglicy Meksykanie, Hindusi, Brazylijczycy,, Chińczycy, Grecy… może tu się zatrzymam – bo braknie mi kartki.
I nie była to współpraca chwilowa, ale naprawdę długofalowa, często codzienna zwykła praca – z ludźmi z tych wszystkich krajów… i wszędzie to, o czym pisze sprawdzało się.
Powierzenie właściwej osobie właściwych zadań – a potem zaufanie jej…. I to wszystko.
Przeczytałem ostatnio gdzieś takie oto zdanie:
„Właściwych ludzi się nie kształci…….. Ich się znajduje.”
A ja bym jedynie do tego mądrego zdania dodał jedno.
„Właściwych ludzi można nauczyć wszystkiego. Ważne są ich podstawy – to, kim są, – nawet zanim zaczną się uczyć czegokolwiek”.
Wiedza bywa jak broń, którą komuś dajesz do ręki. Należy ją dawać odpowiedzialnie.
Oglądałem niedawno na Netflix – świetny fim – „W głowie Billa Gatesa” (link poniżej tekstu). Gates jest dla mnie jednym z ludzi, których podziwiam. Nie z powodu jego majątku, ale z powodu jego świadomości.
Bill myśli w kategoriach „MY” – a nie „JA”.
Dlaczego wtrąciłem temat tego filmu ? Dlatego, że przypomniałem sobie jego ostatnie słowa:
„Ważne jest nie to, co posiadasz, ale to kim się stajesz”.
Dla mnie jest to jak zamknięcie pętli czasu. Bo to, kim się stajemy – to właśnie to, kim zawsze byliśmy. Jesteśmy jedynie wzbogaceni o doświadczenia,….. bardziej świadomi siebie.
To, kim jesteśmy na początku drogi – jest ważniejsze niż cokolwiek, co się zdarzy później. A żyjąc dobrym życiem – patrząc wstecz – możemy wtedy powiedzieć
„Staliśmy się tymi, którymi powinniśmy się stać. Najlepszą postacią samych siebie. Staliśmy się tymi, którymi od samego początku byliśmy. Żyliśmy w zgodzie z własną naturą i zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy”.
A co do wyboru właściwych pracowników, Myślę, że to dlatego w wielu poważnych firmach – rekrutacje trwają tak długo.
Rekrutacja to bardzo wrażliwy moment w działalności firmy. Od tego,, kogo do niej wpuścisz – bardzo wiele zależy. To, z jakich ludzi będzie zbudowana – zależeć będzie jej kultura, skuteczność i wreszcie sukces. Niewłaściwi ludzie mogą zostać w takiej firmie na lata – i niepostrzeżenie ją niszczyć, zamiast wzbogacać.
Mało tego – będą potem do niej sami wpuszczać podobnych sobie.
Ja staram się zadać samemu sobie uczciwe pytanie ” Jaką wartość dodaną wnoszę do tej firmy ? „. A co to oznacza ? Oznacza to, co udało mi się ulepszyć, usprawnić, sprawić aby to co robimy było coraz doskonalsze i jednocześnie prostsze. To zawsze jednak musi iść w parze z właściwym stosunkiem do innych ludzi. Współpracowników, przełożonych i tych, za których jesteśmy odpowiedzialni. Bo kierowanie to mądra odpowiedzialność – a nie powód do pustej pychy. Kto tego nie rozumie, nigdy nie powinien kierować innymi.
Wartość dodana to nie przerzucanie maili z lewej na prawą i z prawej na lewą.
Bo cóż z tego, że ktoś dostał maila, kiedy problem dalej istnieje. Nie chodzi o to żeby być szybkim i sprawnym przekaźnikiem maili. To nie ma nic wspólnego z wartością.
Tu nie chodzi o to, żeby być ważnym i grać pierwsze skrzypce oraz by być zawsze na bieżąco z każdą informacją. Nie chodzi o piękne raporty i prezentacje. To nie jest jeszcze wartość dodana.
Tak patrzę na siebie – i tak patrzę na innych.
Sam byłem kiedyś pracodawcą w firmie produkcyjnej. Potrafię już dziś bardzo szybko rozpoznać dobrego pracownika. Wiem, komu mógłbym zaufać.
A oto link do zwiastuna filmu:
W głowie Billa Gatesa | Oficjalna witryna Netflix
Jarosław (JARO) Makosz
***
Mistrzostwo a przeciętność
Przejście od poziomu podstawowego do średniego – jakichkolwiek umiejętności jest stosunkowo proste i zajmuje niewiele czasu. Z reguły to zaledwie dwa do trzech tygodni – bardzo intensywnej i mądrze ułożonej pracy. Krzywa uczenia się – wznosi się gwałtownie. Wyniki są spektakularne.
Wydaje się to niesamowite – a jednak to prawda. I większość osob na tym właśnie poprzestaje. Osiada na laurach i to już jest wszystko. Zwłaszcza, że potem krzywa uczenia się – prawie się nie dźwiga.
Prawie – nie oznacza jednak wcale. Dźwiga się mozolnie powoli.
Natomiast przejście od poziomu średniego do poziomu mistrzowskiego – to już zupełnie inna sprawa. Tutaj, to samodoskonalenie odgrywa kluczową rolę. Poziom mistrzowski jest zaledwie o parę procent powyżej przeciętnego, a zajmuje z reguły wiele lat bardzo wytrwałej i ciężkiej pracy. Przez te lata trudno odróżnić kogoś o umiejętnościach przeciętnych – od mistrza. Krzywa uczenia się wznosi się bardzo,… bardzo łagodnie. Tu jest najciężej.
Ale te parę małych procent – zmienia dosłownie wszystko.
Jak powiedział ktoś „Zwycięski koń wygrywa zaledwie o długość nosa – nie więcej. Zaledwie o odrobinę. Ale to dlatego ten koń wart jest miliony. Jego zwycięstwo nie jest dziełem przypadku…. choć tak to może pozornie wyglądać.
- Jeżeli dalej nie wiesz, o czym mówię – zobacz film „This is it”, o Michaelu Jacksonie.
- Jest tyłu innych, którzy byli prawie jak Jackson…… Właśnie – prawie…
Jarosław (JARO) Makosz
***
Z kim pracujesz ?
Pracując w jakiejś firmie – zadaj sobie takie pytania:
„Czy wartości tej firmy są zbieżne z Twoimi wartościami ? ”
„Czy wartości współpracowników w tej firmie są zbieżne z Twoimi wartościami ? ”
„Czy wartości Twoich przełożonych są zbieżne z Twoimi wartościami ? ”
To nie zawsze jedno i to samo – choć z założenia, wydaje się że powinno.
Jeżeli nie – wszystko się kiedyś rozsypie. Raczej wcześniej niż później.
To jest naprawdę bardzo ważne.
Pytania dotyczą fundamentów.Jezeli ludzie, którzy Cię otaczają wyznają te same wartości – wtedy praca pójdzie nie tylko dobrze, …..ale pójdzie znakomicie.
Ta obserwacja nie pochodzi ode mnie. Ujął to bardzo trafnie mniej więcej w podobnych słowach Peter Drucker. Zainspirowany nią, jedynie ją rozwinąłem.
Dobry audiobook Petera Druckera (w j.ang.) – free link tutaj
Jarosław (JARO) Makosz
***
Regularna Nauka
Czytałem o badaniach, które dowodzą – że najwięcej telewizji oglądają ludzie najmniej zarabiający. Marnują w ten sposób ogromne ilości czasu oraz stają się łatwym materiałem do wszelkich manipulacji. Dotyczy to jakichkolwiek telewizji.
Z pewnością w telewizji można również znaleźć wiele ciekawych i dobrych materiałów, jednak przeważająca ich ilość jest stosunkowo niskiej wartości.
W telewizji to ktoś decyduje o tym, na czym właśnie skupić Twoją uwagę.
W życiu bez telewizji (lub mocnym jej ograniczeniem) – to Ty decydujesz o tym, na czym chcesz skupić swoją uwagę. I to jest ogromna różnica. A umiejętność skupienia się na czymś – jest jednym z podstawowych warunków osiągnięcia czegokolwiek.
Jednocześnie inne badania mówią o tym, że ludzie najwięcej zarabiający – to ludzie, którzy albo najwięcej czytają, albo wciąż uczą się w inny możliwy sposób. Robią to przy każdej okazji, nawet w sposób czasem nieuświadomiony.
Ważne jest zdobywanie przede wszystkim wiedzy specjalistycznej – jednak nie tylko.Wyjść poza pewien poziom dochodu – mogą jedynie ludzie, którzy potrafią regularnie się uczyć. Ludzie, którzy dzięki swojej wiedzy i umiejętnościom – potrafią dać wartość innym. A wtedy otrzymują wartość za wartość.
Tak działa rynek. Czasem może gdzieś zadziałać traf losu, ale w większości ludzi osiągających naprawdę wysokie dochody – to właśnie umiejętność uczenia się i wyciągania wniosków jest kluczowa.
Spróbuj od teraz trochę mniej oglądać telewizji – i trochę więcej się uczyć….. A potem sprawdź, czy to działa. Spójrz na siebie dopiero po roku takiej zmiany – i wtedy sam siebie oceń. Ta tylko jedna prosta i niepozorna zmiana – ma naprawdę bardzo potężną siłę.
Jarosław (JARO) Makosz
***
Reguła 4s.
Chcesz lepiej rozumieć innych i samemu także być lepiej rozumianym? Powiem Ci o pewnej zasadzie, którą stosuję. Jest niezwykle prosta i możesz ją wprowadzić natychmiast – a zwiększy drastycznie Twoją zdolność komunikacji z innymi ludźmi. I to nie po jakimś tam treningu, za który musiałbyś zapłacić duże pieniądze i poświęcić wiele czasu – ale tu i teraz. Chcesz się dowiedzieć co to? Przeczytaj krótki tekst poniżej.
Tak więc posłuchaj:
Policz do czterech, za każdym razem kiedy Twój rozmówca skończy zdanie.
To wszystko.
Miał być krótki tekst – i był.
Zacznij to robić od już – a zobaczysz, że ta magiczna formuła zdziała cuda.
Po pierwsze – Twój rozmówca poczuje się uszanowany. Będzie czuł , że Ty czekasz spokojnie na to, aż on zakończy myśl. Wyeliminujesz poczucie niepotrzebnego pośpiechu i pomyłek w wyrażaniu przez niego myśli. Przez to także wasza rozmowa stanie się o wiele lepsza jakościowo.
Rozmowa stanie się owocniejsza i mądrzejsza.
Przerwa pozwoli Ci lepiej zrozumieć to, co on powiedział.
Przerwy w wypowiedzi mają co najmniej takie samo znaczenie, jak same słowa.
Wreszcie – on sam lepiej usłyszy to, co sam właśnie powiedział. Bez poganiania, bez przerywania. On także lepiej siebie wtedy zrozumie, a jego mowa stanie się składniejsza.
……
Zacznij od zaraz,… od najbliższej rozmowy. A potem niech stanie się to Twoim nawykiem. Zostań mistrzem rozmowy i po każdym zdaniu, które ktoś wypowie – licz w myślach do 4.
Nawet jeśli Twój rozmówca ma tendencję do przyspieszania i poganiania – zobaczysz, że sam mimowolnie zwolni po pewnym czasie…. a nawet przeprosi Cię, że Ci przerywa.
Gdybym miał Ci dać tylko 1 radę, dotyczącą poprawy umiejętności komunikacji – dałbym Ci właśnie taką.
Sam ją praktykuję. Oczywiście teraz już nie muszę w myślach liczyć, ponieważ nawykowo robię przerwę. Nie wiem, czy trwa 4s – a może nawet 5s. Ważne jest to, że jest dość długa. I nawet, kiedy rwię się do przerwania komuś – nie przerywam. Czasem oczywiście łamię tą regułę, kiedy okazuję swoje pozytywne emocje wobec poruszanego tematu. To jest jak najbardziej naturalne, zdrowe i potrzebne. Naturalnie pozytywne reakcje są jak najbardziej wskazane.To wszystko na dziś.
Jarosław (JARO) Makosz
***
Koncentracja na celu
Skup się na celu, a nie na przeszkodach.
Nie pozwól, by cokolwiek zaćmiło Ci widok światła, do którego dążysz.
Jeżeli chcesz dobrze nawigować swoim życiem – cały czas miej przed sobą na horyzoncie jasne światło – to jest azymut Twojej życiowej żeglugi.
Często ktoś wystraszy się tego co się właśnie wydarza, albo coś odwróci jego uwagę.
Cokolwiek by to nie było, cokolwiek by Cię nie przerażało – nigdy nie odwracaj głowy na bok. Patrz tylko przed siebie. Skup na tym cały wysiłek. Nie pozwól na utratę kursu. Trzymaj mocno swoje koło sterowe. Zaciśnij na nim dłonie i bądź niepokonany.
Jarosław (JARO) Makosz
***
Nie JA – ale MY …
Przeczytałem w pewnej książce zdanie:
„Pozwól innym mówić o nich samych – a będą z Tobą rozmawiać godzinami”……Jak tylko zmienisz temat, po niedługiej chwili stwierdzą, że muszą już kończyć…. bo coś tam. Przekonaj się jak chcesz?
To prawda – bo dobry rozmówca to tak naprawdę dobry słuchacz.
Mało kto chce słuchać opowieści innych ludzi….. taka jest ludzka natura. Ludzie żyją w większości w swoim własnym, bardzo ciasnym świecie.
Umiejętność wyjścia poza „ja” i spojrzenie na wszystko w kategoriach „my” – jest jak wejście na inny poziom świadomości. Drastycznie wyższy. Jest wręcz jak inny poziom ewolucji.
To ma bardzo szerokie znaczenie.
Zaczynamy się wtedy troszczyć nie tylko o to co jest dobre dla mnie, ale co jest dobre dla nas.
Myślimy nawet o tym, żeby ochronić przed czymś złym innych, choć sami jesteśmy chronieni i bez tego, i nie musielibyśmy robić nic – jednak się o nich troszczymy.
Ważni są dla nas inni ludzie, rośliny, zwierzęta, nasza planeta….
Myślimy wtedy o nas wszystkich jako o całości – a nie tylko o pojedynczych, niezależnych elementach.
Tak więc – Nie tylko ja – ale my…..
Jarosław (JARO) Makosz
***
Excel i Umysł
Dlaczego Excel jest tak popularny? Czy tylko dlatego, że jest to znakomity arkusz kalkulacyjny?
Myślę, że przede wszystkim z innego powodu, z którego większość z nas nie zdaje sobie sprawy. Otóż my ludzie – myślimy w sposób „tabelaryczny”. Excel dobrze odzwierciedla nasz sposób analizy danych.
Dopiero informacje uporządkowane w formie tabeli, złożonej z wierszy i kolumn – pozwalają nam rozumieć rzeczy w sposób bardziej uporządkowany. Często dopiero wtedy odnajdujemy błędy w naszym sposobie organizacji danych.
Sprawa tym bardziej się komplikuje – im więcej jest danych oraz im więcej jest zmiennych.
Myślisz, że widzisz już wszystko? Mnie też tak się wydawało. Wpisz to mimo wszystko w tabelę a zobaczysz rzeczy i zależności, których się nie spodziewałeś. Zobaczysz ile jest jeszcze pustych pól i relacji pomiędzy danymi, jakich dotąd nie widziałeś. Wyrosły jak spod ziemi. Czy to możliwe ? Zobaczysz, ile rzeczy trzeba jeszcze sprawdzić, żeby podjąć np. dobrą decyzję, albo uzyskać bardziej kompletny obraz sytuacji.
Tabela jest jak fryzjerski grzebyk który, czesze wszystkie włosy najpierw w jedną – potem w drugą stronę. Potem na skos…i jeszcze inaczej. Wtedy wyraźnie widać, które włosy odstają i należy je przystrzyc. Dlatego przeglądy tabel nazywam po swojemu – trimming (ang) – czyli przycinanie.
Spróbuj używać tabel Excela tak często, jak tylko się da – a zobaczysz, że dzieją się cuda. Zachęcam Cię do tego. To fantastyczne narzędzie. Uwielbiam je od lat. Spróbuj go użyć do rzeczy nawet pozornie absurdalnych – i zobacz, co się wydarzy. Odnajdziesz zależności, które przeoczyłeś – a które należy przemyśleć. Zabawne – prawda. Jak to się mogło stać – zapytasz siebie ? No właśnie…..
Jeszcze raz powtórzę – myślimy w sposób tabelaryczny…
Jarosław (JARO) Makosz
***
Twoje Dary
Ludzie doskonale wiedzą – co jest ich słabością, natomiast bardzo rzadko wiedzą – co jest ich siłą.
W jednej chwili przytoczą Ci wszystkie swoje wady, a nie potrafią powiedzieć – co ich wyróżnienia w sposób szczególny….gdzie mogliby dać swoją wartość dodaną i w czym naprawdę są wyjątkowi.
Rzadko umieją zauważyć to, co dała im natura. Tymczasem na tym się skupiając – mogą naprawdę osiągnąć nadzwyczajne wyniki i to właśnie powinni robić…
A Ty – czy wiesz, jakie otrzymałeś dary? Czy potrafisz coś dobrego z nimi zrobić?
***

Zrób każdego dnia choć trochę, ale w dobrym kierunku.
Kiedy wydaje Ci się, że wszystko już zmarnotrawione – to właśnie to jedno możesz ciągle zrobić…
Zrób tego dnia choć coś,… chociaż małe coś.
Nigdy nie mów, że ten dzień był zmarnowany i nie skazuj go przedwcześnie na przegraną. Ratuj choćby ostatnie jego chwile,… jego ostatnie promyki słońca.
Ruszasz się jak żółw,… zapominasz,… potykasz się,… popełniasz błędy – najczęściej te same.
Piłka znowu wypadła na aut.
…. Idź po nią…. A potemi kopnij ją z powrotem na boisko.
Nie musisz się spieszyć – ważne, że po nią idziesz i znowu próbujesz.
Potemi kopnij ją z powrotem na boisko
Jest tylu innych, lepszych graczy niż Ty.
Na pewno.
Nie martw się tym.
Ty grasz swój mecz, a oni grają swój.
Staraj się jednak grać najlepiej jak umiesz? – w całej swojej uczciwości.
Nawet gdybyś był najgorszym graczem na boisku.
Może nie będą Ci klaskać, kiedy będziesz schodzić z murawy – ale Ty będziesz wiedział, że zrobiłeś wszystko co mogłeś.
I tylko o to w tym chodzi.
***
Podam tylko link do bezpłatnego audiobook’a. Jest to rewelacyjna książka, autorstwa Stephena Coveya – „The 7 Habits of Highly Effective People: Powerful Lessons in Personal Change”. Polski tytuł: „7 nawyków skutecznego działania „. To światowy bestseller. Książka naprawdę warta polecenia każdemu.
Jest znana na całym świecie. Przetłumaczono ją na wiele języków i sprzedano wiele milionów egzemplarzy.
Początkowo myślałem, że będzie dotyczyć działania w biznesie, sprzedaży, itd. Bardzo się jednak zaskoczyłem. Ma znacznie szerszą tematykę.
Covey mówi w niej o podstawach ludzkiego działania. O fundamentach opartych na etyce i zrozumieniu praw natury.
W którymś momencie książki porównuje prawa etyki do morskiej latarni. Ona nie jest ruchoma. Jest osadzona na trwałych fundamentach. Nie zmieni kursu swojej żeglugi, bo nie żegluje. I albo zrozumiesz te prawa, albo się o nie rozbijesz. Wiele biznesów upadło, nawet po wielu latach. A to dlatego, że ich twórcy często nie rozumieli odwiecznych i niezmiennych praw etyki.
To na tych fundamentach można dopiero oprzeć business, zarządzanie, sukces. Te prawa są uniwersalne. Sprawdzają się w każdej sytuacji. W pracy, w życiu prywatnym, w relacjach z innymi ludźmi.
Autor opisuje jakże ważne przejście od świadomości człowieka na poziomie „Ja” – do świadomości „My”. O tym powinien pamiętać każdy manager, ……w każdej organizacji.
Covey dzieli się w swojej książce bogatym życiowym doświadczeniem i mądrością.
Przesłuchałem ją już 3 razy i ciągle odkrywam w niej coś nowego.
Jest warta popularyzacji, ponieważ jest bardzo wartościowa. To dlatego o niej piszę.
Stephen Covey zmarł w 2012r wskutek obrażeń odniesionych w wypadku rowerowym. Pozostały po nim jednak jego prace – ponadczasowe, dające wiarę w człowieka i sens etyki działania.
Myślę, że zaraz obok „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”, autorstwa Dale Carnegiego i jeszcze paru innych – będzie tą, do której będę wracał i studiował ją praktycznie. Słuchając tego audiobooka – czuję, że staję się lepszym człowiekiem. To chyba najlepsza rekomendacja.
Stephen Covey sam czyta tę książkę. Także sposób, w jaki to robi jest wyjątkowy. Słuchając go, ma się prawdziwe przekonanie, że ten człowiek dokładnie wie o czym mówi.
Poniżej link do wersji angielskiej, ale zachęcam do poszukania także wersji polskiej – lub też oczywiście wersji papierowej.
Ja słucham jej głównie na spacerze, lub jadąc samochodem. Samochód to mój „Uniwersytet na Kółkach”. Zamieniam w ten sposób czas pasywny – w aktywny. Tobie też to polecam. Audiobooki pozwalają przyswoić znacznie więcej wiedzy w tym samym czasie. Ten materiał na pewno jest warty odsłuchania, choć trwa ponad 13 godzin.
A oto w skrócie jego 7 nawyków. Umieściłem też obok nich – moje własne, skrótowe ich interpretacje. Można się z nimi zgodzić mniej, lub bardziej. Piszę o tym, jak sam odbieram jego przekaz:
- Bądź proaktywny – oznacza – nie bądź pasywny. Bierz sprawy w swoje ręce. Działaj i nie czekaj niepotrzebnie. Miej świadomość tego, jakie życie chcesz zbudować i świadomie do tego zmierzaj. Nie czekaj, aż życie wybierze za Ciebie. To wszystko się samo nie zrobi. Ludzie sukcesu – to ludzie umiejący działać.
- Zaczynaj, mając wizję tego jaki chcesz aby był koniec – oznacza – projektuj swoją drogę życia w każdym jego obszarze tak, abyś na końcu tej drogi mógł powiedzieć o sobie: „Tak, byłem najlepszym sobą, jakim powinienem być”. Ustal swoją indywidualną ścieżkę. Każdy ma swoją.
- Najważniejsze rzeczy najpierw – oznacza – jeżeli chcesz odnieść w życiu sukces (wg. swojej własnej definicji – patrz pkt.2) – zaczynaj każdą pracę i każde działanie od tego, co jest w Twojej drodze najważniejsze. Postępując w ten sposób dzień po dniu – zrobisz wszystko to, co powinieneś. Miej świadomość, że bardzo wielu rzeczy nie zrobisz. Zawsze jest coś za coś. Pogódź się z tym. Zrobisz jednak to, co jest istotą Twojego życia.
- Myśl w kategoriach „Wygrany-Wygrany” – oznacza – traktuj każdego człowieka jako równorzędnego partnera. Respektuj jego interesy. Staraj się szukać rozwiązań, które zadowolą obie strony. Dotyczy to tak transakcji biznesowych, jak i relacji z ludźmi. Biznes jest rodzajem relacji, a tej nie da się stworzyć, kiedy jedna ze stron chce wykorzystać, czy pokonać drugą. Obie powinny wyciągnąć dla siebie korzyści. Tylko taki rodzaj relacji jest długotrwały i etyczny.
- Najpierw zrozum innych, aby samemu zostać zrozumianym – oznacza – wysłuchaj opini drugiego człowieka, postaw się w jego sytuacji, staraj się zrozumieć – dlaczego myśli tak, a nie inaczej. Jeżeli zrobisz taki krok – inni też zaczną Cię lepiej rozumieć.
- Szukaj Synergii – oznacza – działając, pracując, myśląc wraz z innymi ludźmi – tworzymy więcej, aniżeli stworzylibyśmy samodzielnie. Ja mam jedną jednostkę energii i Ty masz jedną jednostkę energii, Czyli teoretyczne mamy dwie jednostki. Praktycznie jednak, pracując razem – mamy 5, 10, 100, 1000 razy więcej. To dzięki temu, że nawzajem się inspirujemy, motywujemy i wspieramy.
- „Naostrz piłę” (to jedynie przenośnia) – oznacza – bezustannie doskonal się w praktykowaniu wszystkich sześciu punktów. Przeglądaj swoje postępy na drodze ich realizacji. Stawaj się w nich lepszy i lepszy.
To tyle. Jeżeli udało mi się zachęcić Cię do lektury – poniżej link. Nie znalazłem polskiej wersji, ale z pewnością gdzieś da się ją odnaleźć.
***
Nie używaj negatywnych słów – one na Ciebie wpływają.
Jeżeli chcesz dokonywać znaczących zmian w swoim życiu – to musisz mieć świadomość tego, że jest to raczej proces – a nie zdarzenie.
Oczywiście, są sytuacje ekstremalne, gdzie jakieś wyjątkowo dramatyczne zdarzenie zmienia bieg życia człowieka, ale większość ze zmian ma charakter właśnie rozciągniętego w czasie procesu.
Te zmiany wynikają z małych, codziennych kroków, które są przede wszystkim systematyczne i świadome.
Moje teksty powstają głównie pod wpływem codziennych obserwacji. Życie to jednak jeden wielki uniwersytet. W odróżnieniu jednak od zajęć na uczelni – życie uczy wszystkiego jednocześnie. No i poza tym, wszystko dzieje się praktycznie – a nie tylko teoretycznie.
Zacznę od tego, co bardzo łatwo zmienić – a ma ogromny wpływ na jakość życia. Chodzi o dobór słów, jakich sami używamy.
Ludzie którzy przychodzą do pracy i mówią np. :
„tak się zdenerwowałem że już mi kawy nie trzeba” (jakby w piciu kawy chodziło o podenerwowanie)
albo
„co ten znowu wymyślił ? ” (już negatywnie – a jeszcze przed zapoznaniem się z tym, o co chodziło)
albo
„nic mi się dziś nie chce” (i rzeczywiście, po chwili nawet to widać. Przecież dał ciału komunikat).
wreszcie
” dziś piątek, ……. piątunio…”
Znasz takich ludzi, prawda ? Są wszędzie.
O ile te pierwsze zwroty są całkiem zrozumiałe – to ktoś powie:
– A czego ten chce od piątku? Przecież to super dzień?
No właśnie,… jeżeli tylko czekasz na piątek – to znaczy, że nie jesteś zbyt zadowolony na co dzień. Chcesz, żeby coś się już wreszcie skończyło….. jakaś udręka, która jak za dotknięciem magicznej różdżki ma się zakończyć w piątek po południu.
Samo myślenie i mówienie w ten sposób już powoduje, że patrzysz inaczej na poniedziałek. A ten przecież przyjdzie. Tego zwrotu używają zazwyczaj ludzie, którzy nie lubią swojej pracy. Przez to jednak nie polubią jej ani trochę bardziej.
Oczywiście mogę sobie wyobrazić, że wykonujesz pracę, której naprawdę nie lubisz. Jest monotonna, wyczerpująca, praktycznie nierozwijająca, itd. Pozostaje mi więc jedynie Ci współczuć i życzyć szybkiej zmiany na lepsze. Nie życzyć jednak niepracowania, ale pracy we właściwym miejscu. To się może nie wydarzy od razu, ale jak we wszystkim – to jest proces. Ważne, że wiesz dokąd idziesz.
Może trzeba zacząć się rozwijać, uczyć ? Zmiana na lepsze wiąże się ze zmianą siebie na lepsze. Od tego powinno się zacząć. Inaczej, gdziekolwiek nie pójdziesz – napotkasz te same problemy – wcześniej, czy później. Nie oszukuj siebie, że będzie lepiej. Będzie tylko trochę inaczej. To Ty musisz stać się lepszy – a życie odpłaci Ci tym samym.
Może najwyższy czas stać się najlepszą wersją samego siebie i mieć na to jakiś plan. Może to się nie stanie od razu, ale najpierw zacznij mieć na siebie pomysł.
Wielu ludzi męczy się w jednym miejscu pracy, nie dając sobie szansy na spróbowanie czegoś innego. Środowisko osób w jakim pracujemy ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie i wyniki. Wreszcie na satysfakcję – co jest ogromnie ważnie.
Znalazłem ostatnio w książce takie zdanie”
„Możesz zrobić naprawdę wielkie rzeczy tylko wtedy – kiedy jesteś szczęśliwy”.
O ile samo szczęście, to stan nietrwały i podlegający dość znacznym wahaniom – o tyle satysfakcja, to już stan o wiele bardziej stabilny i osiągalny. Jest też o wiele bardziej zależny od nas samych – a więc warto zrobić dużo, w kierunku jej poprawy.
Przysłuchaj się językowi otaczających Cię osób – zwłaszcza tym, z którymi spędzasz najwięcej czasu. Ich własny dobór słów – także będzie oddziaływać na Ciebie. Umiej się od tego zdystansować – jeśli jest negatywny. Od momentu, kiedy to sobie naprawdę uświadomisz – pójdzie Ci już łatwo.
Nie mamy wpływu na zachowanie innych ludzi, ale możemy opuścić towarzystwo takich ludzi. To skrajna sytuacja, ale czasem konieczna. Zacznij od uświadomienia sobie tego zjawiska i zdystansuj się.
Trudno jest pracować w towarzystwie ludzi negatywnych i hałaśliwych. Jeżeli nie ma innego wyjścia – odejdź stamtąd i szukaj zdrowych warunków swojego rozwoju.
Oczywiście, nie chcę tu popadać w skrajność. Życie nie jest cukierkowe i zdarzają się różne sytuacje. Nie o tym jednak tutaj mówię, a o sytuacjach które sami prowokujemy. Czasem zupełnie nieświadomie. A w tym obszarze można naprawdę zrobić bardzo wiele.
Myśli dużo trudniej zmienić niż słowa. To już zdecydowanie wyższa szkoła jazdy.
Zacznij więc najpierw od słów, które Ty sam wypowiadasz.
Po pierwsze – przestań używać przekleństw (jeżeli używasz). One mają swoją siłę „rażenia” i kontekst emocjonalny – tylko w odpowiednich sytuacjach i po to je wymyślono. Nadużywając ich na co dzień – brudzisz swój język, a w ten sposób brudzisz swoje własne myślenie. Stajesz się przez to negatywny, nerwowy i zaczynasz się powoli, niepostrzeżenie zapętlać.
Niektórzy psycholodzy, czy coach’owie personalni – zalecają używanie afirmacji, czyli powtarzanie pewnych pozytywnych sentencji na swój temat, czy na temat danej sytuacji. Oczywiście to może pomóc, ale osobiście uważam, że należy zacząć od czegoś nieporównywalnie prostszego i dającego bardzo szybkie i widoczne rezultaty. TO JĘZYK, JAKIEGO UŻYWASZ.
Przysłuchaj się samemu sobie – i niech Twoje własne uszy słyszą twój własny język. Niech nastąpi sprzężenie zwrotne, które skoryguje to co robisz.
Pamiętaj
To, co mówisz – wynika z tego, co czujesz.
ale też i odwrotnie
To, co mówisz – wpływa na to, co czujesz.
Psycholodzy wiedzą o tym od dawna. To nie nowość. Można o tym poczytać. A jednak jest to fakt bardzo często lekceważony.
Tak więc – nie mów niepotrzebnie, że jesteś zmęczony – bo będziesz zmęczony.
Nie mów, że nic Ci się nie chce – bo nic Ci się nie będzie chciało.
To proste.
Nie nakręcaj się nerwowymi słowami i przekleństwami, bo stajesz się jedynie nerwowy i będziesz wpadać w spiralę gniewu. A to się jedynie odbije na Twoim zdrowiu…. nic więcej. Chcesz tego ? Problem nie tylko pozostanie, ale urośnie do niepotrzebnie wielkich rozmiarów.
Nie musisz od razu mówić sobie „Jest fantastycznie…., itp.”. W każdej przeszkodzie i problemie – zauważ szansę…. choćby na własny rozwój. To osobny temat i nie będę go tutaj bardziej rozwijał na ten moment.
Na początku po prostu – zwróć uwagę na słowa, które wypowiadasz. A to już przepotężna zmiana.
Szanuj swoją życiową energię – co jest bardzo, bardzo ważne. Nie traw jej na byle bzdury.
Jeżeli jest problem – po prostu staraj się go jakoś rozwiązać, a nie buduj wokół tego złych, emocjonalnych napięć. Po prostu próbuj, bez niepotrzebnych złych emocji. Używaj do tego rozumu, a nie emocji.
Myślę że wystarczy – już wiesz o co mi chodzi. Resztę przykładów pozostawiam Tobie.
Dlaczego o tym piszę?
Bo stosuję te zasady w praktyce – od bardzo wielu lat. I działają.
Chciałbym się z Tobą tym jedynie podzielić. Nie pisałbym o rzeczach, których sam nie praktykuję.
Jestem zwolennikiem małych i prostych zmian, które dają jednak duże i widoczne rezultaty.
Taką zmianą jest właśnie zmiana swojego języka.
***

Wszyscy mamy swoje problemy – mniejsze, bądź większe. Wiele z nich ma swoje niepozorne źródło w drobnych nawykach.
Najpierw sami je tworzymy – a potem one tworzą nas. …… Jak zatem zmienić te nawyki w porę ?
Opowiem o mechaniźmie, który może być przydatny tak w tworzeniu dobrych nawyków, jak i w zwalczaniu złych. Myślę, że może pomóc także w zwalczaniu uzależnień……A oto, jak on działa:
Wyobraź sobie dwa ogniska. Jedno ognisko jest dobre, a drugie złe.
Dobre ognisko – staraj się rozniecać. Dmuchaj w nie od dołu. Dbaj o to, aby nie przygasło. Dbaj o to, aby płomień był wysoki. To właśnie Twoje dobre nawyki,
Wszystko to, o co warto abyś się starał. To Twoje JA, jakiego pragniesz. Rób więc często to, co jest dobre.
Złe ognisko – niech samo powoli wygasa. Wrzucaj tam regularnie wszystko to, czego w swoim życiu nie chcesz.
NIC NIE RÓB Z TYM OGNISKIEM. Niech się samo powoli wypali. Nic….. To wystarczy. To rodzaj śmietnika. PAMIĘTAJ: Robienie z nim czegokolwiek – tylko pogarsza sprawę. ZANIEDBUJ JE. Nie rozgrzebuj go patykiem. Nie staraj się ciągle wracać do bolesnej przeszłości i jej rozumieć.
Na rozumienie może przyjść czas, kiedy uporasz się z najbardziej „ostrymi” objawami. Na ten moment możesz nie być gotowy na obiektywną i zdroworozsądkową ocenę. Do analizy wróć wtedy, kiedy już będziesz dostatecznie silny.
Pamiętasz Scarlett O’Hara z „Przeminęło z wiatrem” ? Mówiła coś w rodzaju „Jutro się tym zajmę, bo dzisiaj zwariuję”. Miała właśnie taką zdolność „wyizolowania problemu” – na potem. Całkowite odłożenie go w czasie.
To jest właśnie coś w tym rodzaju. To jak wrzucanie tego, czego nie chcemy – do złego ogniska. Oczywiście nie chodzi tutaj o bezmyślne odkładanie problemów, które powinny zostać rozwiązane. Mówię jedynie o tym, co nas niepostrzeżenie niszczy. Mówię o złych nawykach i uzależnieniach.
To ognisko z czasem zacznie gasnąć. Musisz być bardzo, bardzo cierpliwy. Do tego potrzeba niestety czasu. Nie nastawiaj się na szybkie efekty, ale bądź konsekwentny.
Silne przyzwyczajenia, a czasem uzależnienia – wymagają tego czasu. Nie łódź się, że takie ognisko szybko stanie się nieaktywne. O nie. Nawet po kilku latach może znów pojawić się w nim płomień, jeżeli zaczniesz je rozgrzebywać. Kiedy te dawne problemy, jak niedopalone kawałki drewna, czy węgla – dostaną trochę tlenu, niezbędnego do procesu spalania. Tym tlenem dla nich – są Twoje myśli.
Takie niedopalone, ale lekko żarzące się węgle – potrafią być aktywne bardzo długo. Mając jednak świadomość tego zjawiska – łatwiej jest je pokonać.
Raz jeszcze powtórzę kluczową regułę – Wrzucaj do złego ogniska wszystko to, czego nie chcesz, a potem zaniedbuj je. Nic z nim nie rób. Nawet nie zwracaj na nie uwagi. Pozwól mu wygasnąć i bądź przy tym bardzo cierpliwy.
Koncentruj się wyłącznie na dobrym ognisku. Tylko jemu poświęcaj czas. Skup się na tym czego chcesz. Nie na tym, czego nie chcesz. To właśnie jest najważniejsze w tym wszystkim. To jedna z cech, charakteryzujących ludzi sukcesu. Nie zwracają uwagi na przeszkody i zagrożenia. Są natomiast bardzo mocno skoncentrowani na celu.
Postępując w ten sposób – pewnego dnia, zdasz sobie sprawę,……. że jesteś już innym człowiekiem.
Wszystko jest w Twojej głowie. I ta sama głowa – może to wszystko także sama naprawić.
***
Gdybyś o jakimś człowieku miał powiedzieć tylko jedną rzecz dobrą i jedną rzecz złą – to co byś powiedział?
A co byś powiedział o sobie samym w taki właśnie sposób?
A czy jesteś ciekawy – co inni powiedzieliby o Tobie, stosując tę samą technikę ?
Mamy wiele różnych cech, ale spośród nich wszystkich – jakieś cechy są naczelne.
Tą dobrą, naczelną cechę należy wzmacniać – a tą złą należy wygaszać.
Można by tę analizę sprowadzić na przykład do dwóch, albo trzech takich cech, ale myślę że więcej niż trzy nie ma już sensu, bo i tak pracować tylko nad trzema – to już jest duże wyzwanie.
Kiedyś poproszę swoich współpracowników w biurze o to, żeby zastanowili się nad takimi cechami we mnie, kiedy celowo wyjdę z pokoju.
Poddam się takiej ocenie. Potem wrócę i posłucham, co każdy z nich niezależnie o mnie napisał.
Myślę, że to może pomóc mi stać się lepszym. Ciekawa też czy moje obserwacje pokryją się z ich obserwacjami.??
Jarosław (JARO) Makosz
























