
z mojej książki: PROSTE HISTORIE
W szkole podstawowej, jak to w szkole podstawowej – dużo było śmiechu i zabaw. Dopiero jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że urodziłem się tylko 26 lat po wojnie.
To niewiele. Co to jest 26 lat ? Właśnie. W czasie mojego dzieciństwa echa wojny były jeszcze bardzo odczuwalne. W telewizji i radiu mnóstwo było materiałów na ten temat. To, co się stało także w naszym kraju, w którym zaczęła się Druga Wojna Światowa – ciągle było bolesne.
Mógłbym wspomnieć historie opowiadane mi przez dziadków. Jednak dziś opowiem inną. Będzie bardzo krótka. Jak wszystkie moje „Proste Historie”. To jedno z moich zetknięć z powojennym echem.
Pewnego razu, na przerwie pomiędzy lekcjami – szaleliśmy jak zwykle, szarpiąc się i goniąc. W pewnym momencie przeszedł pomiędzy nami wysoki, bardzo szczupły i wiekowy mężczyzna. Miał na sobie garnitur nie pierwszej nowości. Prawie na nim wisiał. Powiedział coś bardzo niewyraźnie do nas. Nic nie zrozumiałem. Mówił tak, jakby miał język przyklejony do podniebienia. Myślę, że upominał nas, żebyśmy tak nie wariowali i nie krzyczeli. Przeszedł spokojnie dalej i mówił coś trochę do siebie. Kiedy przechodził obok mnie,….zauważyłem, że zamiast paska miał sznur jakim pakuje się paczki. Nie wiem, czy był aż tak biedny, czy może nosił go z innego powodu. Ten mężczyzna uczył historii. Nazywał się Pan Niedziela. Uczył dzieci historii.
Jeden z chłopaków rzucił wtedy na głos.
– Niedziela nosi sznurek zamiast paska. Ale jajca
I pamiętam też dobrze to, że zaraz inny warknął do niego i zacisnął pięści.
– Zawrzyj sie ciulu. Łon boł w Auschwitz !!!
I nastąpiła krótka cisza. Nikt nie odważył się już powiedzieć nic więcej – ani o jego wyglądzie, ani o tym że czasem mówi coś sam do siebie.
To tyle.
Dzieci w jakiś sposób milcząco szanowały tego nauczyciela historii. On był dla nas historią…..naoczną. Potem zniknął jakoś cicho…Jak całe tamte pokolenie.
***
Dziś polecę lekturę trudną, ale bardzo wartościową. Sam zacząłem i przerwałem. Jest jak wielka, czarna chmura. Ale ponad nią jest słońce. Przyjdzie może jeszcze kiedyś na nią i dla mnie czas. Polski lektor, który czyta tę książkę – co jakiś czas przerywa i łamie mu się głos. To nie jest książka na ciepłe wieczory, ale może Cię czegoś z pewnością nauczyć. W wielu źródłach terapeuci, coachowie i mówcy motywacyjni – odnoszą się do niej. Napisał ją Viktor Frankl. Był lekarzem psychiatrii , psychoterapeutą a także doktorem filozofii i profesorem neurologii. W swojej książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu” pisze o tym, jak mimo nieludzkich warunków, w jakich przebywał – szukał człowieka.
Po wyjściu z obozu koncentracyjnego napisał dzieło, które stało się wielką nauką o naturze ludzkiej. Zdobyte doświadczenia wykorzystał też w swojej pracy lekarza, pomagając innym. Zamienił w ten sposób swoje cierpienie – w wartość.


