Każdy, kto tworzy cokolwiek – chciaÅ‚by pozostawić po sobie jakiÅ› Å›lad… Po tym, jak czuÅ‚,….. jak myÅ›laÅ‚……. po tym, że w ogóle byÅ‚…..MyÅ›lÄ™, że to jest jedna z naszych najbardziej pierwotnych potrzeb. Od pierwszych ludzi, malujÄ…cych na Å›cianach jaskiÅ„,… poprzez te wszystkie wieki – aż do dziÅ›…. I dalej…..
Kiedy sÅ‚ucham Roberta Milesa – myÅ›lÄ™ o caÅ‚ej epoce, która minęła tak szybko. SÅ‚uchajÄ…c go – jakbym przechodziÅ‚ przez jakieÅ› tajemne drzwi czasu. DziÄ™ki tym drzwiom.. wracam tam znowu. Po prostu przechodzÄ™ przez nie i jestem znów w latach 90-tych. …
Nie wiem, jak on to zrobiÅ‚ – ale to na mnie dziaÅ‚a. I to ile razy przejdÄ™ przez te drzwi czasoprzestrzeni….dokÅ‚adnie za każdym razem. On zdoÅ‚aÅ‚ tym utworem zatrzymać zegar.
StworzyÅ‚ go z zaÅ‚ożenia po to, żeby mÅ‚odzież wracaÅ‚a bezpieczniej do domów – po hucznych dyskotekach. MiaÅ‚ relaksować i wyciszać – tak aby nie dochodziÅ‚o do niepotrzebnych wypadków drogowych. Już sam pomysÅ‚ byÅ‚ niezwykÅ‚y.
Miles odszedÅ‚ za szybko, ale pozostawiÅ‚ nam jego „Children”….. To dzieÅ‚o ponadczasowe.

