- PamiÄ™tam to pytanie Mick’a przy bankomacie w Ustroniu:
– Dlaczego Liverpool?
– Bo Beatelsi,…. bo nad morzem…. i mam bezpoÅ›redni lot z Katowic.
– Jeżeli tylko tyle…. to leć do Brighton – odparÅ‚ ? – Liverpool odwiedzisz potem…. No problem.
I tak jedno zdanie zmieniło mój kierunek.
– Wiesz, że zmieniasz mojÄ… historiÄ™? – powiedziaÅ‚em.
UÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™ tylko i poszliÅ›my do pubu. Moja podróż zaczęła siÄ™ tamtego dnia…. czuÅ‚em to już wtedy…
**************
No i jestem….. ? nad Atlantykiem… jak w moim ulubionym teledysku U2….. A gÅ‚osy mew przypominajÄ… mi dźwiÄ™ki ich gitar……, przedzierajÄ…ce siÄ™ wysoko ponad ziemiÄ™ – w przestrzeÅ„…
Jak kiedyÅ›, kiedy jako chÅ‚opak – sÅ‚uchaÅ‚em tego utworu że sÅ‚uchawkami na uszach… w sobotni, dÅ‚ugi wieczór. PrzebieraÅ‚em dÅ‚oÅ„mi po koÅ‚drze, udajÄ…c że gram na gitarze. A czy to byÅ‚y jeszcze ich gitary, czy mewy – wolne ptaki…. nie pamiÄ™tam tego. CzuÅ‚em wiatr od oceanu…. aż tam, w Siemianowicach… ?
Mewa, to dla mnie synonim przestrzeni, sÅ‚oÅ„ca, lotu po to żeby po prostu lecieć….. wysoko.
Poniżej jedna z mew budzÄ…cych mnie rano. ChodzÄ… sobie po murku… na oknie ?

-

I 360 w Brighton.. wieża widokowa… PatrzÄ…c na ten azymut… wylecisz na otwarty Atlantyk…. bezkresny… 

