„Å»ycie jest podróżą”

Rano obudziÅ‚ mnie cichy stukot motoru….jechaÅ‚ obwodnicÄ… Ustronia i to delikatne echo niosÅ‚o siÄ™ przez caÅ‚e miasteczko. 

Uwielbiam takie poranki. ZaczynajÄ… siÄ™ cicho,….Å‚agodnie. Te niedzielne kocham szczególnie. Niedziela to czas kiedy nastÄ™puje cudowne zawieszenie, kiedy do nikÄ…d siÄ™ nie spieszÄ™. Na nic nie czekam. Jest tu i teraz…..tak, jak powinno być. Mam wszystko to, co chcÄ™ mieć…….i czujÄ™ siÄ™ szczęśliwy.

NalaÅ‚em do metalowego kubka kawy i zaczÄ…Å‚em rysować………motor 🙂 Zabawne – nigdy w życiu nie rysowaÅ‚em jeszcze motoru. SkÄ…d to siÄ™ wzięło – i akurat dzisiaj ?

Można powiedzieć, że w pewnym sensie dźwiÄ™k motoru z oddali, to jeden z dźwiÄ™ków mojego dzieciÅ„stwa….tak – ja mam nie tylko smaki, ale też dźwiÄ™ki dzieciÅ„stwa. Do tego obrazy, Å›wiatÅ‚o i wszystko co jak siÄ™ okazuje nas tworzy. Kiedy sÅ‚yszÄ™ dźwiÄ™k motoru w oddali – uspokaja mnie to bardzo…..koÅ‚ysze Å‚agodnie. Przy takich dźwiÄ™kach zasypiaÅ‚em……

Do naszego domu docieraÅ‚y dźwiÄ™ki z szosy, jaka biegÅ‚a nie tak daleko od nas. DźwiÄ™k przechodziÅ‚ pomiÄ™dzy niewysokimi domkami i dostawaÅ‚ siÄ™ do mojego łóżka. Takie dźwiÄ™ki pojawiaÅ‚y z oddali i w oddali cichÅ‚y. SÅ‚yszaÅ‚em je czasem wieczorem….a czasem wÅ‚aÅ›nie o poranku. KtoÅ› jechaÅ‚ daleko i w danym momencie nas mijaÅ‚. Takich dźwiÄ™ków dzieciÅ„stwa mam zresztÄ… wiÄ™cej. Ten jest jednym z nich….pojawiÅ‚ siÄ™ niezapowiedzianie. Innym jest stukot kół pociÄ…gu – daleko na horyzoncie. Jeszcze innym dźwiÄ™k upuszczanej na dÅ‚ugim korytarzu monety – ten akurat znam chyba ze szpitala. ByÅ‚em tam na tyle dÅ‚ugo, żeby zapomnieć Å›wiat jaki znaÅ‚em – włącznie ze swoimi najbliższymi. Åšwiat odbieraÅ‚em wtedy głównie dźwiÄ™kami. Do dziÅ›, kiedy ktoÅ› upuÅ›ci na korytarzu monetÄ™ – hipnotyzuje mnie to momentalnie….

Dobiegam 50-tki i pewne rzeczy coraz wyraźniej mi siÄ™ przypominajÄ…. To niesamowite. Dlatego tak czÄ™sto wspominam dzieciÅ„stwo. Ono ma ogromny wpÅ‚yw na caÅ‚e nasze życie. Ciekawe, co jeszcze sobie przypomnÄ™ ? W pewnym sensie czujÄ™ siÄ™ tak, jakbym momentami cofaÅ‚ siÄ™ w czasie. Obrazy, dźwiÄ™ki, zapachy…..wszystko, co znam – uruchamia we mnie dawno zapomniane szczegóły.

Do 6 roku życia caÅ‚y mój Å›wiat byÅ‚ bardzo maÅ‚y „geograficznie”. Nie znaÅ‚em innych dzieci, nie wychodziÅ‚em siÄ™ bawić na zewnÄ…trz. ZastanawiaÅ‚em siÄ™ potem – dlaczego tak byÅ‚o? Niedawno siÄ™ dowiedziaÅ‚em. Kiedy miaÅ‚em jakieÅ› 3 lata bawiÅ‚em siÄ™ pod domem – u dziadków na przeciw. KtoÅ› podjechaÅ‚ samochodem, otwarÅ‚ drzwi i chciaÅ‚ mnie wsadzić do Å›rodka. Dziadek w ostatniej chwili to zauważyÅ‚ i podniósÅ‚ krzyk…..no i tak piszÄ™ sobie tego bloga. Kto wie, co mogÅ‚oby siÄ™ wtedy stać ? CaÅ‚kowicie rozumiem teraz strach rodziców. To nie byÅ‚a bezpieczna dzielnica. To nie byÅ‚y bezpieczne czasy. MiaÅ‚em wiÄ™c swój dom z ogrodem i wyobraźniÄ™…..i dźwiÄ™ki…..piosenki, opowieÅ›ci, jakich sÅ‚uchaÅ‚em od odwiedzajÄ…cych nas ludzi….no i czasem telewizjÄ™ 🙂

Ten motor chyba czekaÅ‚ na swój moment. MusiaÅ‚ siÄ™ kiedyÅ› pojawić. ByÅ‚ we mnie przez te wszystkie lata. Kiedy skoÅ„czyÅ‚em rysunek przyjrzaÅ‚em mu siÄ™ uważnie. Nie byÅ‚ zbyt udany,…….jednak miaÅ‚ w sobie Å›wiatÅ‚o wschodzÄ…cego sÅ‚oÅ„ca – na plecach motocyklisty. Z lewej strony rysunku udaÅ‚o mi siÄ™ pokazać Å›wiatÅ‚o, które go popychaÅ‚o…….Tak, to co najważniejsze w nim byÅ‚o. Tego wÅ‚aÅ›nie szukaÅ‚em. Zawsze, kiedy coÅ› narysujÄ™ podejmujÄ™ tylko dwie decyzje – tak, albo nie. Jeżeli nie – rysunki drÄ™ na kawaÅ‚ki i wynoszÄ™ od razu do kosza na papier. RobiÅ‚em tak bardzo wiele razy. Temu jednak przyglÄ…daÅ‚em siÄ™ dÅ‚uższÄ… chwilÄ™ i uÅ›miechnÄ…Å‚em siÄ™ …. – tak.

Jeżeli ktoÅ› zapytaÅ‚by mnie o motor – to powiedziaÅ‚bym o jeszcze jednej scenie. Tej z filmu „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”. To Å›wietny film – jeden z tych, po obejrzeniu których wie siÄ™ od razu i z całą pewnoÅ›ciÄ…, że miaÅ‚o siÄ™ wÅ‚aÅ›nie kontakt z arcydzieÅ‚em. Opowiada historiÄ™ czÅ‚owieka, który w miarÄ™ upÅ‚ywu czasu stawaÅ‚ siÄ™ coraz mÅ‚odszy. Opowiada także historiÄ™ miÅ‚oÅ›ci, która miaÅ‚a swój czas w jego życiu. Pewnego dnia ruszyÅ‚ w podróż…….żyÅ‚ w różnych miejscach, wykonywaÅ‚ różne zawody. SpaÅ‚ gdzie życie go rzuciÅ‚o, jadÅ‚ co życie mu daÅ‚o. PodróżowaÅ‚ na motorze. SpeÅ‚niaÅ‚o siÄ™ jego przeznaczenie…..

Bohater filmu cofa siÄ™ w czasie…trochÄ™ jak ja dzisiaj 🙂

To bardzo niezwykÅ‚y film. NakrÄ™cono go na podstawie książki Francisa Scotta Fitzteralda – tego samego, który napisaÅ‚ „Wielkiego Gatzbiego”. SwojÄ… drogÄ… niezwykÅ‚y czÅ‚owiek musiaÅ‚ być z tego Scotta.

Niedziela powoli się kończy.

Lubię czasem wyjechać z mojego ukochanego Ustronia, ale jeszcze bardziej kocham do niego wracać 🙂

Miłego wieczoru !

Mój dzisiejszy, poranny rysunek…