„Dom Wojciecha Kilara”

Odnalazłem dzisiaj Katowicki dom Wojciecha Kilara. Parę lat temu szukałem go, mając chwilę czasu, ale nie udało mi się go znaleźć. Dopiero teraz, przypadkiem natrafiłem na informację o tym, który to dokładnie dom. Jechałem dziś od Katowic do Ustronia. Okazało się, że to prostsze, niż mógłbym przypuszczać. Po minięciu Parku Kościuszki, jedna z niewielkich dróżek w prawo i jest się tuż na wprost tego domu…

To jednopiętrowy, stary dom, z lat chyba tuż powojennych,… z niewielkim ogrodem, zarośniętym gęstą zielenią.  Zaskoczyłem się. Spodziewałem się, że zgodnie z opisami,  które w internecie były od dwóch lat – miasto Katowice wykupiło ten dom i zorganizował tam albo muzeum, albo dom muzyki….. Tymczasem dom był pusty.  Przed bramą wjazdową było trochę liści, jakie naniósł wiatr. Brama wyglądała na dawno nieotwieraną. To tak, jakby zamknęła się jakaś historia. Trochę przypominało mi to dom Ziętka z naszego Ustronia.  Podobny klimat ciszy, zieleni i jakiegoś zapomnienia. A przecież obaj dokonywali rzeczy wielkich. Dom dawał im schronienie  i prywatność. I podobnie jak dom Ziętka – oba domy mają swój niezwykły klimat.

Stałem i tak patrzyłem w okna domu Wojciecha Kilara. To tu, jak pisano – powstała muzyka do ponad 130 filmów.

Dom, schronienie, warsztat pracy…..wszystko w jednym. Teraz wyglądało tak. jakby nikt nie zaglądał tu od  jakiś 10 lat.

W pustych oknach nie było firan. Biała farba framug okiennych dawno lata młodości miała już za sobą.

W głębi mały garaż. Rośliny rosły po swojemu….. cisza.

Zza niewielkiej chmury pojawiło się słońce i oświetlało część domu.  Przyglądałem się temu i przypominałem powoli jego utwory.

Z muzyką Kilara zetknąłem się dawno temu. To był film „Perła w koronie”. Zaskoczyła i mocno przejęła mnie ta muzyka.  Potem dowiedziałem się że ten sam twórca skomponował muzykę do „Ziemi Obiecanej”.

To niesamowite, że mieliśmy tak blisko kompozytora tego formatu. Świat poznał go między innymi dzieki muzycedo filmu Pianista, wielokrotnie nagradzanego.

Nie ma sensu za dużo mówić o muzyce, bo muzyki trzeba słuchać a na pewno jego twórczość była niezwykła.

…………

Teraz niebo zrobiło się błękitne i słońce prawie zaszło za niewielkimi drzewkami, które są tu obok mnie na parkingu. Znalazłem w internecie zdjęcie, które mi się wyjątkowo spodobało. Na nim on i jego żona, siedzący na ławce w ogrodzie. Wydają się być szczęśliwi i beztroscy. Zamieściłem to foto na końcu wpisu. Mieszkali w tym domu przez około 65 lat,.. do samego końca. 

Czasem zdarzy się, że kiedy jestem w pobliżu miejsc gdzie  żyli i tworzyli ci, których lubię – oglądam te miejsca z zaciekawieniem, bo wiem że nic nie pozostaje bez znaczenia i również miejsca, które świadomie wybrali miały wielki wpływ na to – jak tworzyli. 

Jego dom jest  w wyjątkowo spokojnej dzielnicy, jednocześnie przy bardzo ruchliwej ulicy.  Jednej z arterii miasta. Ale tam samochody się nie zatrzymują… biegną szybko dalej, gnane swoimi sprawami. Do dzisiaj ja też się nie zatrzymałem…

Wracam do Ustronia i słucham jego kompozycji. Daje się ponieść magii tej muzyki. Myślę, że prawdziwa sztuka ma tę cechę, że sprawia iż stajemy się lepszymi ludźmi. Słuchając jego dzieł, czuję się właśnie takim. On sam powiedział kiedyś „Jedynym sensem tworzenia jest przekazanie czegoś drugiemu człowiekowi. Jeśli mam pisać tylko dla siebie, to w ogóle nie warto pisać”…… Trafił w samo sedno. Odebrałem jego przekaz.

A oto utwory, jakie wybrałem z jego bardzo bogatego dorobku:

Poniżej mój ulubiony, walc do filmu „Trędowata”.

Znano go także w Hollywood.. To kompozytor,  który mógł stanąć obok Johny Williamsa, giganta – który skomponował między innymi muzykę do „Gwiezdnych Wojen”, czy Jamesa Hornera (Titanic, Braveheart), Hansa Zimmera (Gladiator, Interstellar), czy wreszcie Ennio Morricone (Misja, Dawno temu w Ameryce). To właśnie muzyka Morricone jest mi gdzieś bliska temu, co tworzył Kilar, choć oczywiście to dwie wielkie, odrębne indywidualności.

Poniżej ścieżka do „Pianisty”, filmu wyróżnionego Złotą Palmą w Cannes i trzema Oscarami w Hollywood.

Kilara odkryłem kiedy miałem może z 12 lat. To był mój pierwszy kontakt z jego twórczością – temat z filmu „Perła w koronie „…..  film o Śląsku. o biedzie, o górnikach….Jego muzyka była do głębi przejmująca.  Pamiętam, że czekałem na „litery”… na zakończenie filmu, żeby poznać autora tej przedziwnej i pięknej ścieżki. Nie wstawiam tu linku, ponieważ nastrojowo zupełnie tu nie pasuje. Geniusz tego twórcy widać jednak we wszystkim, co tworzył. Nawet w utworach niezwykle trudnych, czasem wręcz bolesnych. 

………..

Wojciech Kilar przyjechał do Katowic ze Lwowa i mieszkał tu przez większość swojego życia. Wybrał to miejsce….ciekawe.

Z pewnością był kimś o wyjątkowej wrażliwości i wewnętrznym pięknie… Pisał też muzykę do większości filmów Krzysztofa Kieślowskiego, którego twórczość była wyjątkowo „ludzka”. (i to w nim lubiłem) .

Pod tym linkiem jest jeszcze moje dzisiejsze zdjęcie jego domu ( ten z lewej), przy ul. Kościuszki 165,…dzisiaj – otoczonego ogródkiem i….. ciszą…

A jeszcze poniżej zdjęcie wraz z żoną – szczęśliwych.,… na ławce. Pięknie jest oglądać ich szczęście. Chwile pozostają wieczne.Tak,… właśnie chwile – te pozornie najbardziej kruche fragmenty naszego życia ?

Jarek