„What are you waiting for…”

– I na Ingrid wÅ‚aÅ›nie zakoÅ„czÄ™ nasze dzisiejsze spotkanie z tangiem, proszÄ™ PaÅ„stwa. Teraz mamy wyjÄ…tkowÄ… okazjÄ™ zobaczyć kino w kinie. DziÄ™kujÄ™ bardzo za ten piÄ™kny wieczór. Mam nadziejÄ™, że zabierzecie PaÅ„stwo ze sobÄ… dzisiejsze inspiracje. Kluby tanga sÄ… w caÅ‚ej Polsce i Å‚atwo je znaleźć. Może jeszcze kiedyÅ› siÄ™ spotkamy – powiedziaÅ‚em …… i po chwili wyłączyÅ‚em mikrofon.

Na sali panowaÅ‚ ten miÅ‚y półmrok, jaki tak lubiÄ™. Opuszczone rolety pozwalaÅ‚y na bardziej kontrastowy obraz z rzutnika. Na wielkim ekranie – Ingrid maluje czerwonÄ… szminkÄ… usta. ZachodzÄ…ce sÅ‚oÅ„ce …..pulsowaÅ‚o. PeÅ‚nia lata, a lato ubiegÅ‚ego roku miaÅ‚o wiele piÄ™knych dni. W trakcie spotkania powoli zachodziÅ‚o. W tamtym momencie rzucaÅ‚o jeszcze ostatnie promienie.

GoÅ›cie wpatrujÄ… siÄ™ w obraz na ekranie. PrzyglÄ…dam siÄ™ zawsze ich reakcjom. MajÄ… w oczach coÅ› z rozmarzenia, z bÅ‚ysku, z ekscytacji…..to dobrze. WÅ‚aÅ›nie to chciaÅ‚em w nich obudzić.

Potem siÄ™ żegnamy, wymieniamy jakieÅ› spostrzeżenia. To zawsze byÅ‚y miÅ‚e rozmowy. Seans siÄ™ koÅ„czy……. Na sali VIP hotelu Belweder zostajÄ™ sam……

ZdejmujÄ™ swojÄ… ulubionÄ…, czarnÄ… marynarkÄ™ i wieszam na krzeÅ›le. Jest bardzo ciepÅ‚o. Mam ochotÄ™ przejść siÄ™ po drewnianym parkiecie. Każdy, kto kocha taniec…zwraca dużą uwagÄ™ na parkiet. Ten tutaj jest idealny. Ma swój niepowtarzalny charakter.

RozglÄ…dam siÄ™ wkoÅ‚o…..piÄ™kne miejsce – wyjÄ…tkowe. KtoÅ› zaprojektowaÅ‚ je w stylu angielskiego klubu z lat przedwojennych. Åšciany w orzechowym drewnie. Sofa i fotele, jak z lat 20-tych. Wielka komoda, na której wykÅ‚adane byÅ‚y zawsze maÅ‚e kanapeczki (vol-au-vent) i staÅ‚y srebrne cooler’y z lodem. W nich Å›wietne wino…..ja zawsze oprócz biaÅ‚ego wstawiaÅ‚em tam też czerwone. Tak lubiÄ™. Ale najwiÄ™kszÄ… atrakcjÄ… byÅ‚y ogromne lustra, na centralnej Å›cianie i tej na przeciw, przy której paliÅ‚y siÄ™ Å›wiece. Wielkich Å›wiec na ten wieczór byÅ‚o wiÄ™cej. Lustra dododawaÅ‚y temu wnÄ™trzu niesÅ‚ychanej przestrzeni, chociaż wcale nie jest takie wielkie. MogÅ‚o pomieÅ›cić jakieÅ› 15 osób. Po bokach byÅ‚y też niewielkie lampki, dajÄ…ce urokliwy nastrój Å›wietlnej miÄ™kkoÅ›ci. Na Å›rodku tych luster staÅ‚ maÅ‚y, ciemnobrÄ…zowy stolik a na nim wielki wazon z nieprawdopodobnÄ… iloÅ›ciÄ… czerwonych róż. Po ich bokach także dwa Å›wieczniki. Róże zamówiono  specjalnie na tÄ™ okazjÄ™. Hotel miaÅ‚ gest…

Pokochałem to miejsce od pierwszego wejrzenia. Natychmiast skojarzyłem je z tangiem. To się musiało tak skończyć.

Wszystko razem dawaÅ‚o klimat, jaki znajdywaÅ‚em w kinie, na filmach o tamtych latach. Zaprojektowano je na potrzeby spotkaÅ„ biznesowych – w niewielkim gronie. Tymczasem wyobraźnia podsuwaÅ‚a mi różne pomysÅ‚y. PrzenosiÅ‚em siÄ™ wiÄ™c momentami w czasie. A przecież byÅ‚ rok 2018 – lipiec.

ZbliżyÅ‚em siÄ™ do okna. SÅ‚oÅ„ce już zaszÅ‚o. Pod oknami, na dole byÅ‚o na trawie peÅ‚no pustych leżaków. W ciÄ…gu dnia goÅ›cie hotelowi kÄ…pali siÄ™ na nich w sÅ‚oÅ„cu, a potem wskakiwali do basenu obok – albo na przemian. A basen jest tam rzeczywiÅ›cie wyjÄ…tkowy….i do tego caÅ‚oroczny.

Teraz jednak nie byÅ‚o już nikogo. Åšwierszcze powoli wypeÅ‚niaÅ‚y ciszÄ™ wieczoru. Widok ustroÅ„skich gór z tego miejsca jest przepiÄ™kny. GdzieÅ› w dole – miasto….sobotni wieczór. Wszyscy chcÄ… siÄ™ bawić….żyć….kochać.

StojÄ…c tak w oknie, zaczÄ…Å‚em wyciÄ…gać spinki z koszuli. PodwinÄ…Å‚em rÄ™kawy,…..zdjÄ…Å‚em czarny krawat. PozostaÅ‚y jedynie szelki ze srebrnymi zatrzaskami. CzerÅ„ i biel…..to kolory, które z tangiem sÄ… mocno zwiÄ…zane. To taniec skrajnych emocji. Do tego dochodzi jeszcze czerwieÅ„……jak te róże, przy lustrze i pÅ‚omieÅ„….jak te Å›wiece.

Wciągam świeże powietrze w płuca.

PiÄ™kny ten wieczór – myÅ›lÄ™ – ale trzeba powoli iść.

StanÄ…Å‚em na Å›rodku sali i popatrzyÅ‚em w lustro…….

Pomysł przyszedł sam. Wypiłem już razem z gośćmi trochę argentyńskiego wina i moja własna fantazja przejmowała nade mną kontrolę. Była zresztą jeszcze połowa butelki w coolerze i zostało trochę vol-au-vent.

StaÅ‚em na wprost, ukÅ‚adajÄ…c rÄ™ce jak do objÄ™cia. DokÅ‚adnie tak, jak uczyÅ‚em tutaj swoich goÅ›ci, kiedy taÅ„czyli w parach. WykonaÅ‚em pierwsze kroki „paso básico„…obrót, colgada……..powrót do pozycji poczÄ…tkowej.

– Odstawiasz tu Dirty Dancing, JarosÅ‚awie…. – pomyÅ›laÅ‚em i od razu siÄ™ uÅ›miechnÄ…Å‚em. Nie jesteÅ› do koÅ„ca normalnym, prawie 47- latkiem…..

Ok,…to jeszcze raz – tym razem, po kilka razy „Lapiz” i „Paso cruzado”….. Znowu siÄ™ zatrzymaÅ‚em. To, co najbardziej lubiÄ™ w tangu – to jego figury. Adaptuje je do współczesnej muzyki. To daje nieograniczone wprost możliwoÅ›ci. A nade wszystko te figury można skÅ‚adać w sposób improwizowany, co daje ogromne możliwoÅ›ci ekspresji, wzajemnych kombinacji, zmiany akcentów….

Po chwili przypomniaÅ‚em sobie o czymÅ›, co miaÅ‚em na dysku… Tango, które kocham – powinno siÄ™ taÅ„czyć do tego – myÅ›lÄ™ gÅ‚oÅ›no – wÅ‚aÅ›nie tak. Dokonać w nim rewolucji.

W koÅ„cu podszedÅ‚em do komputera. W wielkich gÅ‚oÅ›nikach Yamahy usÅ‚yszaÅ‚em pierwsze dźwiÄ™ki. ByÅ‚y takie czyste, że podkrÄ™ciÅ‚em jeszcze bardziej regulator. Pomieszczenie wypeÅ‚niaÅ‚o siÄ™ tym, co wylewaÅ‚o siÄ™ z gÅ‚oÅ›ników. Na ekranie – dziewczyna wchodzi do tajemniczego pomieszczenia, w lekkim półmroku….zupeÅ‚nie jak tutaj. RozglÄ…da siÄ™.

DaÅ‚em siÄ™ temu ponieść i zaczÄ…Å‚em taÅ„czyć….

SÅ‚yszÄ™ Ellie…

You’re the light, you’re the night
You’re the colour of my blood…

J.