From my book : FIND YOUR WAY (COACHING)

I have already talked about the most important areas of life. I also showed a certain board, which I will remind you once again. It presents their distribution and priorities in a very simple way. As always, I would like to remind you that this is my individual approach, but I sincerely recommend it because I have never been disappointed with it.

Now, attention – every day I verify if I have done anything in these areas. Something,….. even anything. Obviously, I do this with priorities in mind. The point is even not to do something equally in every area, because it is best to do more in areas according to their priorities. This is ok. However, it is important to take at least one small step forward in the others as well.
I think that I will devote a separate post to the issue of goals and paths. There is a very important difference in the approach between what I propose – and what is commonly said ( i.e. set clear goals for yourself, because whoever does not have them is going nowhere).
I propose something quite different. For now, I will only say that the path is important to me, not the goals. More precisely – the course (direction) of this road. What others call achieving goals – for me it is only a consequence of moving in the right direction. Perhaps someone will find such a philosophy strange. However, I see in it much logical coherence. Moreover, the lack of imaginary pseudo-goals does not cause senseless pain and frustration if these pseudo-goals are not achieved. However, it should be remembered that the directions I am writing about are not pseudo-goals and pseudo-values (such as home, car, money, travels, etc.). I am thinking of true values (love = happiness; health and energy; acting for others). If you set them up as priorities, then these little things may (but don’t have to) appear on their own. If they appear and they are good – let’s be glad about it. If they are missing – let’s stick to the course. This course is important.
I could also use a comparison to a sailing yacht. For me, achieving any success on the path of the trek on the chosen course is only a consequence of choosing the right course – never the goal.
Imagine you are on the high seas with no horizon or any other point of reference on either side. You only have a piece of paper with bars on it. Every day, even several times, you can ask yourself a question about how you realize your satisfaction in progress on your bars, representing areas of life. In this way, moment by moment, day by day, year after year – you are on a good course. When you see yourself deviating, you correct the course of your yacht, called life, early enough. A slight movement of the steering wheel is enough. If you do it in advance, you hardly feel the effort. It is important that you skillfully use the wind and all the elements that a good sailor knows. Someone who cannot sail – it can even lead to the yacht capsizing. So detect course deviations in time.
If you go like this – you will be sailing happily. You will meet many good people along the way and visit many good places. I believe this will give you inner peace and joy. Nothing will be missing in your life. It will be a good life.
Someone who flows like this – moves on the chosen course both during the day and at night. I don’t need to see the sun or the stars. I can sail during heavy fog, storms, and blizzards. I have this little table. It’s more than enough. You just need to remind yourself of it often enough. This is his compass for life.
***
(POLISH)
Z mojej książki: „ZNAJDŹ SWOJĄ DROGĘ” (COACHING)
Mówiłem już o najważniejszych obszarach życia. Pokazałem także pewną tablicę, którą jeszcze raz przypomnę. W bardzo prosty sposób przedstawia ich rozkład oraz priorytety. Jak zawsze przypomnę, że jest to moje indywidualne podejście, które jednak szczerze polecam, ponieważ nigdy się na nim nie zawiodłem.

A teraz uwaga – każdego dnia weryfikuję, czy w tych obszarach coś zrobiłem. Coś, nawet cokolwiek. Oczywiście robię to, biorąc pod uwagę priorytety. Nie chodzi tu o to, żeby w każdym obszarze robić coś po równo, ponieważ jest jak najlepiej zrobić więcej w obszarach wg. ich priorytetów. To jest OK. Ważne jest jednak, aby także w pozostałych zrobić przynajmniej jeden mały krok do przodu.
Myślę, że zagadnieniu celów i drogi poświęcę osobny wpis. Jest tutaj bardzo istotna różnica w podejściu pomiędzy tym, co ja proponuję – a tym, co mówi się dość powszechnie, czyli „wyznaczaj sobie wyraźne cele, bo kto ich nie ma zdąża do nikąd”.
Ja proponuję coś innego. Na ten moment powiem jedynie, że dla mnie to droga jest ważna, nie cele. A ściślej – kurs (kierunek) tej drogi. To, co inni nazywają realizacją celów – dla mnie jest jedynie konsekwencją poruszania się w dobrym kierunku. Być może komuś taka filozofia wyda się dziwna. Ja widzę w niej jednak głęboki sens. Ponadto – brak wyobrażonych pseudo-celów nie powoduje bezsensownego bólu i frustracji, w przypadku ich nie osiągnięcia. Należy jednak pamiętać, że kierunki o których piszę to nie pseudo-cele i pseudo-wartości (typu dom, samochód, podróże, itp.). Myślę tu o wartościach prawdziwych (miłość=szczęście; zdrowie i energia; działanie dla innych). Jeżeli to je ustawi się jako priorytety, to te drobiazgi właśnie mogą (ale też nie muszą) pojawiać się same. Jeżeli się pojawią i są dobre – cieszmy się z tego. Jeżeli ich brak – trzymajmy się kursu. To kurs jest ważny.
Mógłbym także użyć porównania do żeglującego jachtu. Dla mnie osiąganie jakiś sukcesów na drodze wędrówki wybranym kursem – jest jedynie konsekwencją obrania właściwego kursu – nigdy zaś celem.
Wyobraź sobie, że jesteś na pełnym morzu i po żadnej stronie nie widać horyzontu, ani też jakichkolwiek innych punktów odniesienia. Masz jedynie kawałek kartki, z naniesionymi na niej słupkami. Każdego dnia, nawet kilkukrotnie możesz zadać sobie pytanie o to, jak realizujesz swoje zadowolenie w postępach na Twoich słupkach, reprezentujących obszary życia. W ten sposób chwila po chwili, dzień po dniu, rok po roku – płyniesz po dobrym kursie. Kiedy widzisz, że zbaczasz -korygujesz kurs swojego jachtu, zwanego życiem – odpowiednio wcześnie. Wystarczą lekkie ruchy kołem sterowym. Jeżeli robisz to z wyprzedzeniem, to prawie nie czujesz przy tym wysiłku. Ważne, że umiejętnie wykorzystujesz wiatr i wszystkie elementy, jakie zna dobry żeglarz. Ktoś, kto nie potrafi żeglować – może wręcz doprowadzić do wywrócenia jachtu. Wykrywaj więc w porę odchyłki kursu.
Jeżeli tak płyniesz – będziesz płynąć szczęśliwie. Będziesz po drodze spotykał dobrych ludzi i zobaczysz piękne miejsca. Wierzę, że to da Ci wewnętrzny spokój i radość. Niczego w Twoim życiu nie zabraknie. To będzie dobre życie.
Ktoś, kto tak płynie – porusza się po obranym kursie tak w dzień, jak i w nocy. Nie potrzebuje widzieć słońca ani gwiazd. Może płynąć w czasie gęstej mgły, sztormu, i śnieżnej zamieci. Ma tylko tę małą tabelkę. Ona w zupełności wystarczy. Trzeba jedynie dostatecznie często o niej sobie przypominać. To jego kompas życia.

