„Early Bird…..cz.1”

Przebudziłem się bardzo wcześnie. Za oknem było jeszcze ciemno. Leżałem na kanapie, …patrząc przez szklaną ścianę na zarys gór. Słońce jeszcze nie wstawało.  Wielki zegar na ścianie cicho i łagodnie tykał…. To jego tykanie jest zawsze takie spokojne….Obudziłem się i wiedziałem, że poprzedniego dnia zdarzyło się coś ważnego……, ale nie potrafiłem sobie przypomnieć co….?

Powoli mój umysł zaczął się budzić…..już wiem……poprzedniego dnia straciłem pracę. Nie przedłużono mi umowy. Zupełnie nieoczekiwanie – po 3 latach pracy…….

Lubiłem tę firmę – bardzo. A już wyglądało na to, że życie zaczyna się układać….

Jest 20.12.2019. Za trzy dni Artur ma urodziny, a za cztery jest wigilia. Już wszystko składa mi się w całość. Już się dobudziłem. Pozycjonuję się w czasie i przestrzeni ..siadam powoli na kanapie. Spałem w ubraniu – bez przykrycia….

Przyglądam się swoim dłoniom, jak wtedy w nocy, otoczony swoimi rysunkami. Postacie z rysunków patrzyły wtedy na mnie – a ja nie mogłem uwierzyć, że sam je stworzyłem…..dałem im życie. Cokolwiek teraz nie będę robił i cokolwiek się nie zdarzy – mogę to zrobić własnymi rękami – ….tyle mam.  Nimi mogę zrobić wszystko od nowa – sam tak przecież pisałem.  Robiłem w życiu bardzo różne rzeczy i nie brak mi odwagi. Potem dotykam powoli dłonią czoła….mój umysł – tyle mam. Tam są wszystkie moje doświadczenia i moja wiedza. Moja wrażliwość i moja siła. Mam też dwie nogi – mogę na nich zajść daleko, nawet mając worek marynarski na plecach. Przecież w nim wszystko wciąż jest gotowe – właśnie na taki moment. Dotykam swoich twardych mięśni…..jestem silny i takim się czuję.

Siedzę tak jeszcze chwilę w ciszy……………………

Potem biorę głęboko powietrze w płuca i energicznie wstaję.  Do włoskiej kafetiery wlewam czystą ustrońską kranówkę…..potem wsypuję mieloną kawę i jak zwykle przed zamknięciem wieczka wdycham zapach esencjonalnej kawy…upajam się nim……. Nic się nie zmieniło. Poranek jak zawsze 🙂

Mężczyzna jest po to, żeby iść pod wiatr. Jest po to, żeby przedzierać się przez noc…..Teraz przychodzi czas, kiedy po raz kolejny trzeba to udowodnić.

Życie jest nieprzewidywalne i zaskakujące – a już moje na pewno. Naprawdę chciałem je tym razem ustabilizować, zapewnić bezpieczeństwo……wreszcie zatrzymać się w tym pędzie. Nie chciałem żeby było jak podróż pociągami, kiedy wychodząc z jednego – porywa Cię drugi. Wyskakujesz na jakimś peronie w ciemną, zimową noc. Wszędzie biały, wysoki puch…..i już widać tylko ledwie małe światło ostatniego wagonu, tego pociągu w którym jeszcze przed chwilą jechaliśmy. Czekasz na następny pociąg…..jeżeli jakiś przyjedzie. I nadjeżdża….i porywa Cię z sobą….już inny świat, inni ludzie, inne miejsca, inne sprawy……..Trochę jak w tym filmie dla dzieci „Express Polarny” 🙂 Mijają pory roku …lata… Zatrzymujesz to co najpiękniejsze w sercu..a wszystko pędzi – jakby coraz szybciej i szybciej. Ważne jednak jest to że zatrzymuję to w sercu. To pozostanie.

Nasze życie podzielone jest na miejsca zamieszkania. W elektronicznych archiwach są katalogi o nazwach miejsc, w których mieszkaliśmy. I tak, pod tymi katalogami są całe historie. Jak galaktyki, które na niebie są punktem, pod którym kryją się wielkie historie. Są tam zdjęcia, moje teksty, rachunki za mieszkania, moje rysunki, faktury, umowy, umowy o pracę, nagrania muzyczne, itp. itd. To trochę tak – jakby żyć co najmniej kilkanaście razy……..widać tak musi być. Widać muszę poznać wszystkie kolory tęczy i doznać bardzo różnych rzeczy. Może jest mi to do czegoś potrzebne ? Może tego nie rozumiem – teraz to nie ważne. Wiem, że rozumie to siła, która mnie prowadzi. Jak zawsze jej ufam……Jestem całkowicie spokojny.

Wczoraj, mój dobry kolega napisał mi na Messenger:

„Idź śmiało przez życie i bądź człowiekiem, gdziekolwiek zostaniesz posłany…..”

Oddał dokładnie mój sposób myślenia. On też tak czuje.

 

Niedziela 22.12.2019

Tymczasem jutro urodziny Artura a pojutrze wigilia. Cudowny czas 🙂

Nie wiem, co wymyślę, ale wiem że to będzie dokładnie to, co powinienem – i to będzie dobre 🙂

Momentami jest tak, jak na tym fragmencie z „Polarnego Expresu” . Czuję się jak Tom Hanks sterujący tym pociągiem na filmie poniżej. Wszystko pęka pod nimi, a pod lodową krą bezkresna toń lodowatej wody, ….. nie ma się na czym oprzeć  – lód pęka i pęknięcie ściga ich bezlitośnie. Szczelina w górze lodowej przez którą chcą przejechać jest daleko i wydaje się nieosiągalna. A to oznacza, że trzeba jeszcze bardziej dołożyć resztek węgla do pieca i wycisnąć max z parowego kotła…Pociągiem rzuca na lewo i prawo.  Zaraz pociąg chyba sie wywróci……ale jednak się nie wywraca i udaje się….., bo Tom – jak zawsze – nie traci przytomności umysłu, nawet w najtrudniejszych sytuacjach 🙂

A w Wigilię wydanie specjalne ❤️ bo to już rok od momentu kiedy uruchomiłem bloga. Zrobiłem to dokładnie wwigilię 2018 roku…

Miłego Wieczoru

Jarek

https://www.youtube.com/watch?v=iHHud2BuMGw