
I listen to a lot of different materials every day. Eating meals, driving to work in the car, going to the store, waiting somewhere in line, washing dishes … – and recently I had a thought in these materials several times. Different people who have really achieved a lot in their life – they used to say the same thing in different ways – something like „The more you give, the more you live.” I would call it that and I know they are right.
It is all about the contribution we make to the great human family. On different ways. It is not just about material help, but about anything. It can be a scientific contribution, a work of art, bringing someone shopping, helping with homework, explaining something, giving someone something, or even giving someone a bit of your time – to listen with understanding.
I have always been international mentally. From an early age, I was aware that the world is great and that very different people live in it. This is why I started learning English myself as a very young person, when other people of my generation did not. Whenever I met someone from abroad, I was very happy. Precisely because I was aware of being part of one great human family. I am one of those people who are always looking for an agreement, not a difference. From those who seek integration, not disintegration. And I mean both – my country and the world. Of course, not at the expense of the core values that I believe in – but I will always and on every occasion seek communication with anyone if possible.
The world is big. We have a lot, but not everywhere. Some people don’t even have something as obvious as clean water. I was aware of this, so we never wasted water or food at home. This was what I was taught from an early age. This experience also played a role.
You don’t have to use that much water – limit it.
You can’t eat it all now – secure it and eat it later.
Never throw away food, except when it is stale. -this is the only case. Sometimes I see some people failing to finish their meal and push the plate away. Then some more will throw the napkin that they have just wiped their mouths on to such a plate – and finish the meal with a sweet smile of satisfaction.
Well, they will not force themselves to eat – they will say. So take a break and eat the rest afterward.
Above all, don’t take more than you can eat. And it’s not just about eating in life. I will not write about what I feel then. Not to mention the fact that an animal also lost its life so that this someone could have something on a plate. No words.
But that’s not what I wanted to write about ……
Once, during a religion class, when we were still in elementary school – the priest told us about Dag Hammarskjold – Swede, former UN secretary. He was a broad-minded man. He was a brave and morally strong diplomat. He paid for it with his life.
I don’t know about the others, but his story made a great impression on me. This good young priest told it with such passion that I understood his message. It is worth telling young people such things. Then they still understand it. Then they are carried away by the whirlwind of life and they are guided by other priorities.
Every time I see this characteristic blue color of United Nations – I remember that day, ….that sunny afternoon in this catechetical room.
The UN also has branches – such as Unicef (international aid for children), UNESCO (World Heritage Protection), or WHO (World Health Organization).
People of different places, cultures, religions and political beliefs – they work hand in hand. They are united by their overriding goal. I am also thinking about it in the context of my own country – Poland.
Such an approach to the world begins in early childhood, when mother or father, grandmother or grandfather – tell you: „Share with the other child, because he or she does not have enough ....”. This is where it starts. There are also some parents who say „Be smarter …. be better, be the first”. These are two very different life paths. You have to be very careful about that. The very language used by adults has a huge impact on a child.
I started thinking about it recently, after I found some material on the Internet about a man who underwent a great transformation in his life. The beginning of this story is mild. Here is a little boy from a loving family who wants to be a doctor in the future. He learns a lot about the world, plays the piano, helps at home. Such a person will surely grow up to be a good person because he has received so much good himself.
Life, however, wrote a different scenario for him. In early childhood, his mother accidentally poisoned herself with gas and it caused her immune system to collapse. With him – also his childhood (I quote his words directly). Together with their father, they looked after their mother and the house. He did things that kids his age don’t usually do.
And so came his 18th birthday.
He left for New York, He entered a different world immediately.
He loved music and joined a rock group. Then came alcohol and drugs. He became a master in a strange profession – he was known in the most important VIP clubs. He sold the most expensive spirits and champagnes there. He knew beautiful and rich people. He knew how to get down there.
Until one time, at one of the big parties in South America, he realized it was going downhill …… and that wasn’t what life was about.
From then on, its history changes by 180 degrees. He remembered who he really was.
The rest – you will find in this short video. In the 5th minute of this story, a wonderful man also appears – dr. Gary Parker. People like them make someone to learn from.
The Spring – The charity: water story – YouTube
***
(POLISH)
z mojej książki: PROSTE HISTORIE
Codziennie słucham wielu różnych materiałów. Jedząc posiłki, jadąc do pracy samochodem, idąc do sklepu., czekając gdzieś w kolejce, myjąc naczynia…. – i ostatnio przewinęła mi się w tych materiałach już kilka razy pewna myśl. Różni ludzie, którzy naprawdę dużo osiągnęli w życiu – powtarzali na różne sposoby tak naprawdę to samo – a mianowicie coś w rodzaju „Im więcej dajesz – tym bardziej żyjesz”. Tak bym to nazwał. Wiem, że mają rację.
Chodzi w tym wszystkim o wkład, jaki dajemy do wielkiej, ludzkiej rodziny. Na różne sposoby. Nie chodzi wcale tylko o pomoc materialną, ale o cokolwiek. To może być wkład naukowy, dzieło sztuki, przyniesienie komuś zakupów, pomoc w odrobieniu lekcji, wytłumaczenie czegoś, poczęstowanie kogoś czymś, a nawet danie komuś odrobiny swojego czasu – na wysłuchanie go ze zrozumieniem.
Ja mentalnie zawsze byłem międzynarodowy. Od najmłodszych lat miałem świadomość tego, że świat jest wielki i że żyją na nim bardzo różni ludzie. To dlatego właśnie sam zacząłem się jako bardzo młody człowiek uczyć angielskiego, kiedy inni ludzie z mojego pokolenia tego nie robili. Przy każdej okazji spotkania kogoś z zagranicy – cieszyłem się niezmiernie. Właśnie dlatego, że miałem świadomość bycia częścią jednej, wielkiej, ludzkiej rodziny. Jestem z tych ludzi, którzy zawsze szukają porozumienia a nie poróżnienia. Z tych, którzy dążą do integracji a nie do dezintegracji. I mam tu namyśli tak mój kraj, jak i świat. Oczywiście nie kosztem podstawowych wartości, w które wierzę – ale będę zawsze i przy każdej okazji szukał porozumienia z każdym i z kimkolwiek, jeżeli tylko się da.
Świat jest wielki. My mamy bardzo dużo, ale nie wszędzie mają. Nawet nie mają czegoś tak oczywistego, jak czysta woda. Miałem tego świadomość, dlatego nigdy nie marnowaliśmy w domu wody i żywności. Tego mnie uczono od najmłodszych lat. Ta nauka także odegrała swoją rolę. Nie musisz używać tyle wody – ogranicz to. Nie możesz teraz zjeść wszystkiego – zabezpiecz to i zjesz później. Nigdy nie wyrzucaj jedzenia, za wyjątkiem tego kiedy jest nieświeże. -to jedyny przypadek. Czasem widzę, jak niektóre osoby nie dojadają posiłku i odsuwają talerz. Potem jeszcze niektórzy wrzucą do takiego talerza serwetkę, którą właśnie wytarli usta – i ze słodkim uśmiechem satysfakcji zakańczają posiłek. No przecież nie będą jeść na siłę – powiedzą. Zrób więc przerwę i zjedz potem resztę. A nade wszystko nie bierz więcej niż jesteś w stanie zjeść. I to dotyczy nie tylko jedzenia w życiu. Nie będę pisał o tym, co wtedy czuję. Nie wspomnę już o tym, że przecież jakieś zwierzę także straciło życie po to – żeby ten ktoś mógł mieć coś na talerzu. Brak słów. Ale nie o tym chciałem pisać……
Kiedyś na lekcji religii, kiedy byliśmy jeszcze w szkole podstawowej – ksiądz opowiedział nam o tym, kim był Dag Hammarskjold – były sekretarz ONZ. Był to człowiek myślący szeroko. Był odważnym i silnym moralnie dyplomatą. Zapłacił za to życiem.
Nie wiem jak na innych, ale na mnie jego opowieść zrobiła wielkie wrażenie. Ten młody, dobry ksiądz opowiedział ją z taką pasją, że zrozumiałem jego przekaz. Warto mówić młodym ludziom takie rzeczy. Wtedy jeszcze je rozumieją. Potem porywa ich wir życia i kierują się już innymi priorytetami.
Za każdym razem, kiedy widzę ten charakterystyczny, niebieski kolor United Nations (ONZ – Organizacja Narodów Zjednoczonych) – przypominam sobie tamten dzień, tamto słoneczne popołudnie w tej katechetycznej salce.
ONZ ma też swoje oddziały – jak np. Unicef (międzynarodowa pomoc dzieciom), UNESCO (Ochrona Światowego Dziedzictwa), czy też WHO (Światowa Organizacja Zdrowia).
Zawsze fascynowała mnie idea robienia czegoś dobrego, ponad podziałami. Ludzie różnych miejsc, kultur, wyznań, przekonań politycznych – działają ramię w ramię. Jednoczy ich nadrzędny cel. Myślę też o tym w kontekście mojego własnego kraju – Polski.
Takie podejście do świata zaczyna się już we wczesnym dzieciństwie, kiedy matka lub ojciec, babcia czy dziadek – mówią Ci: „Podziel się z drugim dzieckiem, bo ono nie ma….”. Tam się to właśnie zaczyna. Są też tacy rodzice, którzy mówią „Bądź sprytniejszy…., bądź lepszy, bądź pierwszy”. To dwie bardzo różne życiowe drogi. Trzeba na to bardzo uważać. Już sam język, jakim posługują się dorośli ma ogromny wpływ na dziecko.
Zacząłem o tym rozmyślać ostatnio, po tym jak w internecie znalazłem pewien materiał o człowieku, który przeszedł w życiu wielką transformację. Początek tej historii jest łagodny. Oto mały chłopak, z kochającej rodziny chce w przyszłości być lekarzem. Uczy się wiele o świecie, gra na pianinie, pomaga w domu. Ktoś taki z pewnością wyrośnie na dobrego człowieka, bo sam otrzymał tyle dobra.
Życie napisało dla niego jednak inny scenariusz. We wczesnym dzieciństwie jego mama zatruła się przypadkowo gazem i to spowodowało, że jej system odpornościowy się załamał. Wraz z nim – także i jego dzieciństwo (cytuję wprost jego słowa). Wraz z ojcem opiekowali się mamą i domem. Robił rzeczy, jakich nie robią zazwyczaj dzieci w jego wieku.
I tak nadeszły jego 18 urodziny.
Wyjechał do Nowego Jorku, Wszedł momentalnie w inny świat.
Kochał muzykę i dołączył do grupy rockowej. Potem przyszedł alkohol i narkotyki. Stał się mistrzem w pewnej dziwnej profesji – był znany w najważniejszych klubach dla VIP. Sprzedawał tam najdroższe alkohole i szampany. Znał pięknych i bogatych ludzi. Wiedział jak się tam ułożyć.
Aż pewnego razu, na jednej z wielkich imprez, w południowej Ameryce – zrozumiał, że spada w dół…… i że nie o to chodzi w życiu.
Od tego momentu jego historia ulega zmianie o 180 stopni. Przypomniał sobie, kim naprawdę jest.
Reszta, na tym krótkim filmie. W 5 minucie tej historii pojawia się też cudowny człowiek – dr. Gary Parker. Tacy jak on i jeszcze wielu innych sprawiają, że jest się od kogo uczyć.
The Spring – The charity: water story – YouTube



