Paradoksalnie, życie jest chyba po to żeby rozdać siebie na kawałki. Miłość mnoży się przez dzielenie. Jak w tym utworze poniżej, który polubiłem od pierwszego słyszenia. Jego przesłanie jest dla mnie takie oczywiste.
Już nie jestem tym chłopakiem w białym t- shircie, ale bliżej mi do tego starszego gościa w kapeluszu. Jestem jednak wciąż ten sam. I wciąż wieżę w sens tego wszystkiego – tak samo, jak kiedyś… identycznie ?
PS.
Biały t-shirt dalej lubię nosić. Nawet teraz mam go na sobie. To stały element mojego marynarskiego worka.

