Ich zachowanie – to jedna z najważniejszych prawd, jaką zdołałem zrozumieć. Nie dlatego że coś nagle wydarzyło się w moim życiu, ale dlatego, że co chwilę się na nią napotykam. I to wszędzie.
Wyczucie balansu i proporcji – tłumaczy mi bardzo wiele rzeczy.
To samo, może być dobre w pewnych ilościach i niedobre w innych.
Pewna ilość kawy – poprawia nastrój. Nadmiar kawy – niszczy nastrój. Za mało kawy nie poprawia nastroju.
Podróże są dobre, ale ich nadmiar jest niedobry.
Wyjście ze strefy komfortu od czasu do czasu – jest dobre dla rozwoju. Brak komfortu, na dłuższą metę – jest szkodliwy dla rozwoju.
Itd.
Na tym właśnie polega między innymi wielka sztuka życia. Na naturalnym wyczuciu balansu i proporcji.
A jak je odnaleźć ?
Poprzez wsłuchanie się w samego siebie i poprzez umiejętność samoobserwacji. To jak spojrzenie na siebie tak, jakbyśmy byli kimś innym. Gdzieś w głębi nas samych – naturalnie wiemy, ile to jest za dużo, ile za mało, a ile dość. Niechętnie jednak lubimy to przyznać sami przed sobą.
Kiedy coś jest przyjemne – łatwo się w tym zatracamy. Czasem za bardzo.
Kiedy coś jest nieprzyjemne – łatwo z tego rezygnujemy. Czasem za łatwo.
Balans i proporcje, nie mają nic wspólnego z pohamowywaniem się, czy ograniczaniem siebie – ale z naturalnym wyczuciem kiedy jest właściwy moment by dodać, lub ująć.
Balans wcale nie musi znajdować się dokładnie w środku – pomiędzy początkiem i końcem. Tak, jak środek ciężkości obiektu – nie znajduje się zawsze w jego środku geometrycznym. Bardzo rzadko zresztą tak jest.
Odnalezienie właściwych proporcji pozwala dobrze zarządzać energią życia. Staje się ono wtedy stabilne.
Balans i proporcje – dają poczucie wewnętrznego spokoju i przyjemności. Pomagają cieszyć się z rzeczy pomyślnych i nie popadać w rozpacz, z powodu rzeczy niepomyślnych.
Pozwalają zachować zdrowy i silny umysł. Wolny od niepotrzebnych, wewnętrznych napięć. Pozwalają zachować stan wewnętrznego relaksu.
Opanowanie tej sztuki – ułatwia także zarządzanie priorytetami – i to w różnych obszarach życia.
Nic, o czym piszę – nie jest nowe. W każdym kraju jest pewnie jakieś przysłowie, które wyraża tę myśl. W moim (w Polsce) mówi się: „Co za dużo – to niezdrowo”.
Nie słyszałem jednak powiedzenia: „Co za mało – to niezdrowo”. A to również jest prawdą. Czasem w naszym życiu pewnych rzeczy jest za mało.
I można by na tych przysłowiach zakończyć. Jednak prawo balansu i proporcji ma znacznie szersze i bardziej uniwersalne znaczenie. Rozważali je tak starożytni Grecy, jak i filozofowie Indyjscy, czy Chińscy. Prawa natury nie tracą na swojej aktualności i dzisiaj.
Nawet u Einsteina spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem „Opisz to najprościej, jak się da – ale nie prościej”.
I na koniec ważne pytanie.
Czy jest coś, czego robię w życiu za dużo?
Czy jest coś, czego robię w życiu za mało ?
JARO MAKOSZ – poprzedni post w języku Polskim


