Nie wszystkie myśli, jakie produkuje nasz umysł są użyteczne. To zupełnie normalne zjawisko.
Pozwól przelatywać przez siebie tym myślom i związanym z nimi emocjom – bez zatrzymywania ich. Są jak chmury na niebie. Przychodzą i odchodzą. Zatrzymuj tylko użyteczne.
Nie chodzi absolutnie o dystansowanie się od swoich myśli, czy emocji. One pełnią bardzo ważną funkcję.
Nie chodzi też jedynie o pasywną obserwację samego siebie.
Chodzi mi o uświadomienie ich sobie tak, jakbyśmy czasem obserwowali kogoś innego. To już, samo w sobie – zmienia bardzo wiele.
Zaczynamy myśleć trochę mniej emocjonalnie – a trochę bardziej racjonalnie. Budujemy siebie samych bardziej świadomie. Nie pod wpływem kaprysów losu.
Twoje aktualne myśli i emocje mogą wynikać z chwilowej „chemii” Twojego organizmu, stanu hormonalnego, czy nerwowego – jaki wytworzył się akurat w danym momencie. Zdanie sobie z tego sprawy, to już bardzo dużo.
To odejście na chwilę od osi swoich myśli i emocji wymaga jednak nie lada umiejętności.
…
Spotkałem się kiedyś z opowieścią o młodym uczniu, który przyszedł do swojego nauczyciela i poprosił o poradę, dotyczącą tego, jak panować nad swoimi myślami.
Nauczyciel powiedział jedynie:
– Postaraj się.
Uczeń bardzo się starał, jednak dalej co jakiś czas ponosił porażki. Wtedy znowu przyszedł do nauczyciela i powiedział:
– Starałem się, ale mi się nie udaje.
Nauczyciel odrzekł:
– Staraj się, ….. ale nie aż tak bardzo.
I wtedy uczeń zrozumiał. W tym była istota.
Nie w braku działania, ale w działaniu nieforsownym. Z czasem, to podejście „Działania, lecz nieforsowania” – przynosi dobre efekty.
Nie odnosi się to zresztą jedynie do pracy nad własnym umysłem.
…
„Wszelka zmiana – wiedzie przez zrozumienie”. Tak powiedział kiedyś Anthony de Mello.
Jesteś tym, co tworzysz w sobie łagodnie i bez wewnętrznego napięcia. W sposób świadomy i celowy.
Jedynie w stanie relaksu, człowiek osiąga maksimum swoich możliwości. Dzieje się tak, kiedy stan relaksu umysłu idzie w parze z systematyczną, lecz umiarkowaną pracą.
Rezultaty widać dopiero na dłuższym odcinku czasu. To proces naturalny. Potrzebuje czasu i spokoju.
Najistotniejsze, że idziesz dalej. Nawet powoli, ale idziesz. I robisz dokładnie to, co powinieneś robić – powoli, lecz bez strat czasu. Idziesz, bez względu na „chmury na niebie” (czyli Twoje przejściowe myśli i emocje).
Wtedy, bez niepotrzebnych strat energii – wejdziesz na wyższy poziom własnego rozwoju.
PS
Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie częściowo przemyślenia Shoma Mority – japońskiego psychologa, żyjącego na przełomie XIX i XX wieku. W internecie można znaleźć liczne informacje na jego temat.
Wykorzystałem także elementy starożytnej chińskiej koncepcji Wu-Wei (nieforsownego działania – moje tłum.) oraz popularnej koncepcji Minfulness.


