„Imagine it and you’ll hear it…”

Nie bez powodu dwa dni temu zamieściłem na swoim blogu jmakosz.com, na Facebooku – fotografię tramwaju skręcającego w wąskiej uliczce. Skręcał w stronę światła – to była Lizbona. Napisałem „Zawsze chciałem wiedzieć, co jest za zakrętem. Dlatego ciągle jestem ciekawy świata…”. Już jako małe dziecko wsiadałem sam do różnych autobusów i jechałem aż do ostatniego przystanku, a potem w drugą stronę i znowu z powrotem. Tak próbowałem wszystkich możliwych linii. Oczywiście na gapę, bo kto by tam ukarał dziecko. Patrzyłem za okno z otwartymi ustami i tak poznawałem świat.  Nikt tego nie wiedział – aż do dzisiaj 🙂 .

Nigdy nie byłem w Lizbonie, ale wyobrażam ją sobie jako piękne miejsce – tak jak wyobrażali sobie bardzo wiele różnych rzeczy – bohaterowie pewnego filmu….. 

Może kiedyś pojadę do Lizbony (przecież mam dopiero 47 lat 🙂 ) i jestem przekonany, że będzie tam dokładnie tak – jak to sobie wyobrażam. Mogę też sobie wyobrazić (jak w filmie) potężny statek w porcie , choć wszyscy – nawet miejscowi mówią, że niczego takiego tam nigdy nie było.

Ian – postać w filmie i ja mamy z sobą wiele wspólnego. I to nie tylko z powodu zamiłowania do okularów typu Aviator. Obaj mamy w sobie w równym stopniu tak wielką wrażliwość – jak i siłę. Bo żeby pozwolić sobie na szczególną wrażliwość – trzeba być najpierw szczególnie silnym.

Rzadko zdarza mi się trafiać na postacie tak podobne do mnie – on jest….zabawne. Obaj też chodzimy własnymi drogami i szukamy rozwiązań tam -gdzie wszyscy mówią, że już ich po prostu nie ma i trzeba się z tym pogodzić.

Gdybym jeszcze raz miał zdecydować w życiu, czym się zająć – to zająłbym się robieniem filmów – takich jak „Imagine”. Takie filmy zmieniają ludzi……na lepsze. I o to mi chodzi 🙂

Chciałbym cofnąć czas, do momentu kiedy widziałem go po raz pierwszy. Opowiem Wam bardzo krótko, o czym jest. Zacznę od tego, że prawie nikt go nie zna. Takie rzeczy przemijają niezauważone . Kiedy się je jednak zobaczy, to się wie, że coś się wewnątrz nas zmienia. Jest to jeden z ważniejszych dla mnie filmów. To dlatego, że opowiada o rzeczach najistotniejszych – w sposób najprostszy.

Tak więc pewien niewidomy Ian, na przekór wszystkiemu – postanawia uczyć niewidome dzieci wyobraźni otoczenia. Robi to przy użyciu dźwięku. Wydobywa ustami dźwięki (mouth clicking – jak je nazywa „kląskanie”), które pozwalają mu zorientować się w tym, co go otacza. Wyobraża sobie w ten sposób – jak daleko jest ściana, krzesło, szafa, czy jakiś inny przedmiot. Podobnie zresztą robią niektóre zwierzęta. Dzisiaj nauka wie to na pewno. Wydają dźwięki i nasłuchują dźwięku odbitego. Ustalają w ten sposób odległość, wielkość, typ przeszkody. Spróbujcie sami 🙂 Ja często słucham muzyki w całkowitych ciemnościach, albo gram na gitarze. To zupełnie inny odbiór zmysłowy. Zwierzęta wydają czasem ultradźwięki. (wykorzystano ten efekt np. w sonarach wojskowych). Ian wpada na to instynktownie. Nie poddaje się ułomności – próbuje, szuka rozwiązań. Takiego człowieka jak on nie można zniechęcić. Upada po porażkach i znowu wstaje. Idzie w tym jeszcze dalej i wyobraża sobie całe otoczenie na podstawie dźwięków. Mówi innym, że to możliwe, ale nikt mu nie chce uwierzyć. Próbuje tego uczyć niewidomych. Jedni mu wierzą, inni są sceptyczni, jeszcze inni uznają go za oszusta. Po raz kolejny powtórzę, że Einstein miał rację „Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza”.

Ian to człowiek niepokorny, który robi to czego nie powinien robić według niektórych – daje niebezpieczną nadzieję. Mówią mu, że się nie da – że to nie jest właściwa droga. Większość się podda, ale on dalej robi to, w co wierzy. Pewnego dnia, chcąc dowieść lekarzowi, że ma rację – porywa się na rzecz karkołomną. Chce udowodnić, że znajdzie właściwą drogę nawet na wielkim i otwartym placu pełnym hałasów. Nie udaje mu się jednak i wpada do dziury przez otwartą klapę. Pozornie ponosi klęskę, ale tylko pozornie, bo jednak doszedł do celu. Nikt tego jednak nie zauważył. Otwarta klapa, do której wpada była tylko nieszczęśliwym przypadkiem, nieznaczącym epizodem. To nie on znaczył o jego racji. To jednak wystarczyło, żeby go ostatecznie wydalić z ośrodka.

– Jest Pan niebezpieczny dla siebie i innych – mówi lekarz.

Ian odchodzi.

…………………………………..

W filmie jest przede wszystkim bardzo silny wątek miłosny. To uczucie, które rodzi się pomiędzy nim a inną niewidomą młodą kobietą z ośrodka. Tu nie będę zdradzał więcej……..

Jest wiele pięknych scen z Lizbony. Są uliczki zalane słońcem i spokój tamtego miejsca ……świadomość Atlantyku, który jest tuż obok. Ciepłego wiatru znad niego. Są staruszkowie grający spokojnie w szachy lub warcaby. Malutkie kawiarenki, ludzie pijący wino albo porto (ja też piję właśnie teraz wino. Miało być z Argentyny-  a czytam z etykiety …. że z Portugalii -…….przypadek ?????).

Dla mnie najpiękniejszą sceną jest jednak ta, w której Ian odchodzi powoli przez ulicę Lizbony, w sobie tylko wiadomym kierunku. Dziewczyna, którą pokochał – pozostaje w ośrodku. Jako niewidoma – nie może iść do miasta. Nie rozumie tego, co się dzieje. Musi zdecydować, czy złamać zasady i iść szybko za nim – …… czy zostać. Świat na zewnątrz ją przeraża. Następuje moment ogromnego napięcia.  Ona bije się z sobą…. boi się. Na mieście są tramwaje, samochody, ludzie – pełno niebezpieczeństw. W końcu zakłada okulary słoneczne, by nie zwracać na siebie uwagi i decyduje się to zrobić.

Idzie przez ulice, potykając się co chwilę, uderzając w różne przedmioty, potykając się o ludzi. Szuka go rozpaczliwie, krążąc po ulicach Lizbony. Zdaje sobie wreszcie sprawę z tego, że to on jest mężczyzną jej życia i jeżeli odejdzie – nie wróci już nigdy. Zrozumiała, że go straci…..

Czy go znajdzie ? Jak skończy się ta historia ? Zobaczcie sami. Zachęcam do obejrzenia filmu „Imagine”. Poniżej trailer i mój wpis na Fanpage. Miłego oglądania.

To tyle.

Ja ze swojej strony postanowiłem przerwać na jakiś czas moje wpisy na blogu. Pewnej pięknej niedzieli opublikuję znowu kolejny wpis. To będzie punktualnie o godz. 21.00. Jednak teraz chcę przerwać – …. zamilknę na jakiś czas. Tak mówi mi mój instynkt, a ja ze swoją naturą nie kłócę się nigdy. Ona zawsze ma rację 🙂

„Zawsze chciałem wiedzieć, co jest za zakrętem. Dlatego ciągle jestem ciekawy świata…jmakosz”.

„Imagine it and you’ll hear it…………………………………..”